Facebook Google+ Twitter

88 miejsce

Pracowałem w schronisku dla zwierząt. Dowiedz się, jak tam jest

Schronisko dla zwierząt widziane oczami osoby, która spędziła tam kilkanaście godzin. Jeśli nie możesz tego sam poczuć, to chociaż przeczytaj.

Piesek wzięty ze schroniska / Fot. Łukasz Brudziński / Fot. W24W telewizji bardzo często pojawia się temat schronisk dla zwierząt. W wakacje jest to bardzo istotna kwestia, ponieważ ludzie pozbywają się niechcianych zwierząt, wyrzucając je na ulicę. Niby to my jesteśmy tymi bardziej inteligentnymi istotami, ale w tym przypadku zachowujemy się gorzej niż lwy pożerające antylopę.

Czy ktoś zastanawiał się, jak jest naprawdę w schronisku dla zwierząt? Wiele się słyszy, a nawet widzi, ale ile osób było w schronisku? Na pewno spora część osób powie, że była tam i widziała jak to wygląda. Jednak tutaj trzeba zauważyć jedną, wielką różnicę. Idąc do schroniska jesteśmy gośćmi. Nie możemy ogarnąć wszystkiego, co widzimy i zanim zacznie do nas docierać tragedia tych zwierząt, mamy już swojego psa czy kota i wracamy do domu.

Jakiś czas temu chcąc sprawdzić jak wygląda życie schroniska od wewnątrz, postanowiłem się w nim zatrudnić. Nazwa nie jest istotna, ale nie ma drugiego takiego schroniska w Europie, a podobno i na świecie. Tak przynajmniej zachwala właściciel. Jako miłośnik zwierząt postanowiłem dać coś od siebie i zająć się tymi biednymi zwierzakami. Odrobina miłości dla nich jest jak najbardziej wskazana. Szybko przeszedłem rozmowę kwalifikacyjną i mały test. Trzeba przyznać, że sprawdzanie nowych pracowników było bardzo ciekawie zorganizowane. Otwierany był wielki boks, a raczej wybieg, na którym znajdowało się kilkadziesiąt psów wielkości bernardyna. Osoba, która nas tam wprowadzała, zadawała proste pytanie: "wchodzi Pan do środka?". Niby to takie proste, niby kocha się zwierzęta, ale moment zawahania jednak zawsze jest. Z drugiej strony zastanawiamy się czy ktoś kto wiedziałby, że te psy są groźne, zrobiłby taki test? W takim razie ryzykuję i wchodzę. Psy na mnie skaczą, brudzą, ale nie wykazują żadnej agresji. Mija trochę czasu i zwierzęta przyzwyczajają się do mnie.

Po wejściu do boksów, pierwsze co nas uderza, to straszny smród odchodów i oczywiście liczba psów w jednym miejscu. Ale o tym będzie w dalszej części. Zatem przeszedłem próbę i mam przyjść do pracy. Trafiam akurat na karmienie psów - właśnie przyjechało mięso. Smród mielonego mięsa jest straszny, a przyjeżdża go kilka ton. Wszystko trzeba rozładować i rozdać psom. Zwierzęta są wygłodniałe i cały czas walczą o jedzenie. Osoba, która zajmuje się danym boksem, musi je odganiać kijem. Tylko wtedy jest szansa żeby mięso rozsypać na betonowych podestach. Dostaję swój boks, ale nie jestem sam. Jestem na okresie próbnym, a zatem patrzę jak pracuje ktoś inny, żeby wiedzieć jak reagować w razie konfliktów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Jak czytam ten artykuł, to tylko jedno schronisko mi sie nasuwa na myśl.. Wojtyszki.
Jedno z najgorszych schronisk w Polsce. Tam zwierzęta są tragicznie traktowane. Jednak nie w każdym schronisku tak jest.. Sama pracuję w schronisku i to już pare lat. U nas nie ma gigantycznych boksów, gdzie psy siedzą stadami.. są boksy a w nich od 2-max 5 psów dobieranych charakterami oraz wielkością. Psy agresywne w stosunku do innych psów są trzymane w osobnych pojedyńczych kojcach. Codziennie jest wszystko sprzatane, wymieniana woda oraz karmione. Stała opieka weterynaryjna, psy są poddawane kastracji i sterylizacji, nieraz trafiają do nas bezpańskie psy w tragicznym stanie, na których leczenie wydajemy dużo pieniędzy. Wolontariusze pomagający szukać domów dla psiaków i kociaków. My dbamy o zwierzaki, staramy sie żeby było im dobrze. To jak wygląda schronisko zależy od kierownictwa i personelu... Nie każde schronisko to śmierdząca mordownia i umieralnia psów. Dlatego artykuł pt" jak wygląda praca w schronisku" jest moim zdaniem niesprawiedliwy wobec schronisk, które sie starają o dobry byt dla psiaków. U mnie w pracy jest nie do pomyślenia, żeby stać z badylami nad psami i je bić.. taka osoba by od razu została wylana z pracy. Dlatego proszę nie oceniać wszystkich schronisk kategoriami tego najgorszego...O Wojtyszkach jest głośno.. to nie jest schronisko.. to mordownia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tiaaa... autor artykułu doświadczył traumy z powodu warunków pracy w schronisku dla bezpańskich zwierząt. Wcale mu się nie dziwię. Co prawda - nie zdarzyło mi się pracować w schronisku, ale bywam w łódzkim, zwierzęcym bidulu od czasu do czasu. Trzeba przyznać, że takie instytucje to nie są miejsca dla ludzi wrażliwych - tak, jak nie mają nic wspólnego w wrażliwością ci - co zwierzęta skazują na taki podły los, czyli ich uprzedni właściciele.
Pani Jadwiga Kowalczyk ma rację. Ci "obrońcy" zwierząt - urządzający medialne przedstawienia na ulicach wielkich miast - powinni jednak zadać sobie trud bezpośredniego zetknięcia się z realiami, panującymi w schroniskach, a może nawet w nich popracować. Obawiam się jednak, że mało byłoby tych odważnych, którzy zdecydowaliby się progi schronisk przekroczyć. Jak można utracić poczucie człowieczeństwa pracując w schronisku - niech świadczy ostatnio ujawniony skandal w schronisku na Marmurowej - gdy główna księgowa wykradała duuuże(ok 200 tys, choć podobno kwota ta urosła do 500 tys.) pieniądze z konta schroniska, przeznaczone na zakup karmy dla ok. 700 podopiecznych tej placówki. Pewnie ta pani zatraciła wrażliwość i empatię dla "pensjonariuszy" schroniska - pracując w tej instytucji kilka lat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aktualnie na szczęście sytuacja zwierzaków starych i schorowanych się zmieniła, ponieważ są oddawane do adopcji przez internet, a konkretnie przez Facebooka.
Niedawno obserwowałem jak w ciągu paru tygodni został zabrany ze schroniska stary schorowany piesek, którego "tradycyjną drogą" nikt nie chciał przez bodajże 3 lata.
Pani ze schroniska tu niedaleko mnie twierdz, iż przy adopcji na FB praktycznie żaden pies nie czeka dłużej niż 2 tygodnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wynikaja z tego jeden ważny wniosek:
obrońcy praw zwierząt, zamiast odstawiac kabotyńskie szopki z łańcuchami na krakowskim rynku,(oraz wyprawiać inne fanaberie w czyściutkich ubraniach i kulturalnym otoczeniu) powinni OBOWIĄZKOWO przepracować tydzień w schronisku. Nie koniecznie wzorowym. W jakimkolwiek.

Oraz pytania
- co to znaczy "obrona zwierząt" (przed czym?) widziana z punktu widzenia pracownika schroniska, oraz
- czy nie należłoby przeprowadzać staranniejszej selekcji i humanitarnie usypiać zwierzęta słabe, cierpiące , chore i skazane na eliminację we własnym - psim, schroniskowym środowisku?

Ludzkiej głupoty i okrucieństwa nikt nie wyeliminuje i "świąteczne upominki" bedą lądować w wakacje na bruku z daleka od eleganckich domów, wywożone równie eleganckimi samochodami dostatecznie daleko, by nie trafiły z powrotem; żywe dodatki do laptpów i śliczne szczeniaczki dla najnowych modeli laleczek Barbie, na Seszele czy Kanary nie mogą jechać; do Zakopca też nie, bo ich nie wpuszczą w kolejkę do kolejki.

Komentarz został ukrytyrozwiń
john
  • john
  • 28.08.2012 16:29

to co różni człowieka od zwierząt jest w nim najgorsze

Komentarz został ukrytyrozwiń

hmmm...
Niestety czytanie ze zrozumieniem to wielki problem co pokazuje Gucio.Dla twojej wiadomości mieszkam od kilku lat na wsi także twoje wywody na temat mleka z kartonu są naprawdę zbędne.PRacuje fizycznie od kilkunastu lat także jesli próbujesz kogokolwiek obrażać to może poszukać sobie kogoś w rodzinie?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Maciek
  • Maciek
  • 28.08.2012 14:55

Gucio, chyba nie do końca zrozumiałeś tekst (lub niedocztałes). Chodzi przede wszstkim o cierpienie zwierząt, a nie obrzydzeie do ciężkiej pracy!

Komentarz został ukrytyrozwiń
gucio
  • gucio
  • 28.08.2012 14:36

Jak ja kocham takie teksty, odpicowanych gogusi/albo panienek z wielkiego miasta co to uważają, ze mleko jest ze sklepu, z kartonu (a krowy na oczy nie widzieli). To ze pies jest w boksie i się załatwia, to najbardziej normalna rzecz na świecie, to że robi coś więcej - tez...A to że mięso śmierdzi??? Nic dziwnego...Wątpię by zwierzęta dostawały najświeższy kawał wołowinki :) Marne dziennikarzyny...Jeśli nie macie pojęcia o prawdziwej, ciężkiej pracy to lepiej nie piszcie takich tekstów...A tak na marginesie...opisywać jak się pracuje w danym miejscu po jednym, dwóch dniach obecności tam???? Szczyt rzetelności

P.S. Dla krytyków...sam mieszkam w dużym mieście (i jestem tu zameldowany i mieszkam, a nie jestemu tzw. typowym "słoikie", ale pochodzę ze wsi...(gdzie spędziłem ponad 20 lat) i choć teraz pracuję głównie głową, to ciężka praca fizyczna nie jest mi obca...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.