Facebook Google+ Twitter

"Pracuj w angielskiej firmie". Tylko uważaj

"Co powiesz na łatwą pracę przez internet? Możesz zarobić minimalnie 400 funtów tygodniowo, mieć angielską emeryturę, wsparcie techniczne oraz wiele innych możliwości zarabiania!". Brzmi przyjemnie? Postanowiłem sprawdzić, co kryje się za nachalną reklamą.

Do napisania kolejnego artykułu z serii "Przełom w internecie – projekt Londonay", zmotywowała mnie nie tyle sama idea, oparta o podobne, biznesowe schematy, ale nachalność promocji, z jaką reklamuje się wspomniana firma. W dodatku wszystkie reklamy mówią o jednym: nie musisz sprzedawać; ważne, abyś wprowadzał nowych członków oraz promował sprzedaż.

Po naszej pierwszej publikacji, z redakcją skontaktował się przedstawiciel firmy Londonay,
umożliwiając rozwianie wszelkich wątpliwości związanych ze sprawą. Skorzystaliśmy z tej możliwości. W niniejszym artykule przedstawiamy tylko fakty, opinie zachowujemy dla siebie.

Test 1- Sprawdzamy firmę

Strona internetowa: "Jesteśmy międzynarodową spółką posiadającą wieloletnie doświadczenie. Obecnie posiadamy trzy oddziały w kilku największych miastach świata: USA, (Nowy Jork "Centrum finansowe Wall Street"), Australia (Sydney "Centrum finansowe Australia Square"), Japonia (Tokyo "Centrum finansowe Cerulean Tower").

W Anglii wszystkie spółki podlegają obowiązkowi publikacji raportów z działalności. Dostęp do raportów jest publiczny i otwarty. Są tysiące stron internetowych pozwalających na zamówienie raportu handlowego dotyczącego każdej firmy, w którym znajdują się informacje takie jak: okres działalności, dochody, aktywa, data rejestracji, data modyfikacji zeznań podatkowych, data wymaganego prawem raportu księgowego.

Wykonując najprostszy (darmowy) raport otrzymujemy informacje, że: firma Londonay powstała w lipcu 2010 roku, firma nie była rejestrowana pod żadną inną nazwą w ciągu 20 ostatnich lat ( według bazy danych), nie jest powiązana prawnie z żadną organizacją handlową w Wielkiej Brytanii ( według bazy danych ), nie posiada żadnych oddziałów za granicą (według bazy danych ).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (22):

Sortuj komentarze:

Ktosik
  • Ktosik
  • 10.04.2011 05:15

A całość z takimi znakami jakie powinny być można przeczytać tutaj:

http://wklej.org/hash/91eaf540cc5/txt/

Wystarczy skopiować link i wkleić do okna przeglądarki.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ktosik
  • Ktosik
  • 10.04.2011 05:13

Mała legenda:
≈ - znak = tylko, że falowany - podobieństwa.
≠ - znak nierówności, czyli przekreślony znak =

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ktosik
  • Ktosik
  • 10.04.2011 05:11

Witam,
Chciałbym zauważyć kilka błędów w artykule.

Dane statystyczne - powołuje się Pan na raporty z 2007 i 2009 roku. Dlaczego nie korzysta Pan z raportów na inne lata? Z raportu, do którego podał Pan link, wynika, że "W 2006 roku liczba internautów w Polsce przekroczyła 11 milionów.", a Pan w artykule napisał: "posłużyliśmy się raportem z 2007 roku wskazującym, że w Polsce z internetu korzysta 11 milionów ludzi.".
Dwa ważne błędy:
1) Kiedy ten raport został wystawiony? W styczniu 2007 roku, czy może w grudniu 2007 roku?
2) Za jaki okres czasu jest ten raport? Był tworzony na podstawie danych zebranych z całego roku 2006, 2007, czy może z kilku miesięcy lub jednego?
Tym samym wprowadza Pan czytelników w błąd. W 2006 roku z Internetu korzystało już ponad 11 milionów osób.
Kolejne Pańskie zdanie "Informacja z 2009 roku zwiększa tą liczbę do 14 milionów."(#1) znów wprowadza czytelników w błąd, a ja sam zaczynam powoli zastanawiać się nad tym, czy Pan zna znaczenie słów "od", "do" i im podobnych. "Od", to od pewnej wartości, która nie może być niższa właśnie od tej podanej, "Do" to do pewnej wartości, która nie może być wyższa niż ta podana. Pomijam już fakt, że zapomniał Pan podać link do raportu z 2009 roku, a nawet nie postarał się Pan sprawdzić czy raport (ten z 2007 roku) jest wiarygodny. Dzięki temu już Pan mógłby trafić na kilka artykułów, na które trafiłem i ja, ale przedstawię tylko te, które były dostępne w trakcie gdy pisał Pan swój artykuł:
http://www.internetstats.pl/index.php/baza-wskaznikow/liczba-internautow/
http://www.internetstats.pl/index.php/2009/12/ilu-polakow-dokonalo-zakupu-przez-internet-2009-eurostat/

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ktosik
  • Ktosik
  • 10.04.2011 05:10

Z pierwszego artykułu wynika jasno, że w roku 2006 liczba osób korzystających z Internetu wachała się pomiędzy 11,4 mln a 13 mln osób (ze względu na uwzględniony wiek: pierwsza wartość - wiek 15 lat i więcej, druga wartość - wiek 7 lat i więcej), w roku 2009 pomiędzy 14,46 mln a 16,1 mln (również różnica wiekowa; wartości 17,3 mln nie liczę).
Z drugiego artykułu wynika, że w 2009 roku 23% Polaków dokonało zakupu przez Internet. Zakładając, że w Polsce jest 38 186 860 osób (stan na dzień 30 VI 2010 r.) to 23% Polaków to 8 782 977,8 czyli około 9 mln osób.
Przyjmując kolejny fakt, że firma powstała w 2010 roku, można uznać, że liczba osób korzystających z Internetu, jak i liczba osób korzystających z zakupów on-line wzrosła, załóżmy o te 2 mln osób. Czyli liczba osób korzystających z Internetu może wahać się pomiędzy 16 mln a 18 mln osób, a liczba kupujących on-line - około 10-11 mln. Dzięki temu można uznać, że firma przesadziła z pierwszą wartością pisząc, że z Internetu korzysta 20 mln Polaków, ale druga liczba jest jak najbardziej prawidłowa. Co za tym idzie, firma mogła zaokrąglić pierwszą liczbę, żeby ładniej wyglądało.
No, ale niestety, jest już nowy raport.
Link: http://www.internetstats.pl/index.php/2011/03/zasieg-internetu-w-polsce-w-latach-2001-2010/
Najważniejsza dla nas informacja to rok 2010. 52% Polaków korzystało z Internetu w 2010 roku. Zakładając tak jak poprzednio, że w Polsce jest 38 186 860 osób, to 52% Polaków to, uwaga, 19 857 167,2 czyli około 20 mln osób. Jednak należą się brawa dla Londonay (i dla mnie) za odrobienie lekcji. Widocznie dokładnie przestudiowali wyniki badań różnych firm i szybciej uzyskali statystyki badań, niż my z raportów. Firma napisała: "20 mln osób w Polsce korzysta z internetu, 10 mln osób niemal codzienne robi zakupy przez Internet", a Pan Radosław "Przyjmując, że w Polsce jest 15 mln ludzi korzystających z internetu i 50 proc. z nich robi zakupy w internecie, daje to liczbę 7,5 mln." Kto był bliżej prawdy? Londonay!

Londonay 1:0 Pan Radosław

Kolejna dyskusyjna sprawa - obliczenia. Dla wygody czytelników, przyjmę wszystkie Pana dane statystyczne za prawidłowe.
Teoretycznie chciał Pan obliczyć, ile transakcji jest przeprowadzanych dziennie przez Polaków. Założył Pan, że każdy z nas, internetowych klientów, dokonuje maksymalnie dwóch transakcji w miesiącu. No i niestety, ale na chęciach to się skończyło. Pana obliczenia są błędne. Nie mam pojęcia, co chciał Pan obliczyć wzorem: (7,5mln/360) x2, ale na pewno nie obliczy Pan tym ilości transakcji na dzień. Ale po kolei.
(7 500 000 : 360) * 2 = 20 833,(3) * 2 Tutaj zatrzymamy się, żeby zaokrąglić liczbę do pełnych jedności. 20 833 * 2 = 41 666 Porównajmy z wynikiem Pana Radosława.:
41 666 ≠ 40 200
Różnica o 1,4 tys. Dosyć spora. Ale dlaczego? Spróbujmy się dowiedzieć. Możliwe, że Pan Redaktor podzielił 7,5 mln przez 365 dni, a w artykule pomylił się przy pisaniu i wpisał 360. Jeszcze raz:
(7 500 000 : 365) * 2 ≈ 20 548 * 2 = 41 096
Dalej to nie jest ta liczba. Ale można zauważyć, że różnica jest mniejsza. Sprawdźmy liczbę 370.
(7 500 000 : 370) * 2 ≈ 20 270 * 2 = 40 540
To już prawie to, ale założę się, że da się zejść jeszcze niżej. Liczba: 375.
(7 500 000 : 375) * 2 = 20 000 * 2 = 40 000
Trochę za dużo. Wybierzmy liczbę po środku, czyli 373.
(7 500 000 : 373) * 2 ≈ 20 107 * 2 = 40 214
To już jest najbliższa liczba liczbie 40 200. Pan Radosław nas zaskoczył? Skąd wzięło się 373 dni w roku? Może Pan Radosław uznał, że każdy miesiąc ma 31 dni oprócz jednego miesiąca z tych 12, który ma 32 dni. Wtedy wychodzi liczba 373 dni w roku.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ktosik
  • Ktosik
  • 10.04.2011 05:08

Wiemy już, że nasz Pan Redaktor nie wie co znaczą słowa "od", "do", "przekroczyła" i nie wie ile dni posiada rok. Przejdźmy dalej.
Zaczniemy od prostego liczenia, coś dla dzieci z podstawówki.
Każdy z nas, Internetowych klientów, zawiera 2 transakcje w miesiącu. Rok posiada 12 miesięcy. Nas, czyli Internetowych klientów jest aż 7 500 000 osób. Ile transakcji jest zawieranych każdego dnia?
2 * 12 = 24 -- Bo każdy z nas zawiera 24 transakcje w roku.
24 * 7 500 000 = 180 000 000 -- Tyle transakcji My wszyscy zawieramy w ciągu roku.
180 000 000 : 365 ≈ 493 151 -- Tyle transakcji My wszyscy zawieramy w ciągu jednego dnia. Uznajmy, że jest to równe 500 tys. transakcji każdego dnia.

Proste? A można prościej. Jest nas 7 500 000, każdy z nas kupuje 2 razy miesięcznie. Ile transakcji jest zawieranych dziennie? (7 500 000 * 2) : 31 = 15 000 000 : 31 ≈ 483 871
Różnica między tą, a poprzednią wartością wynika z tego, że nie każdy miesiąc ma 31 dni. Jeśliby liczyć, że każdy ma 31 dni, a wcześniejszą wartość podzielić przez 372, a nie 365, to obie wartości będą takie same. I teraz porównajmy moje obliczenia z obliczeniami Pana Radosława:
500 000 ≠ 40 200
Jest różnica i to spora. Ale jestem pewien, że dziennie Polacy na pewno osiągają tę liczbę.

Teraz już wiemy, że nasz Pan Redaktor nie tylko nie zna znaczeń słów i nie wie ile dni ma rok, ale także wiemy to, że ma problemy z podstawową matematyką. Przejdźmy do kolejnych obliczeń:

Następną wartość jaką chciał Pan "wyliczyć" to ile osób dziennie robi zakupy w Internecie. Zakładając, że jest nas 7,5 mln i w roku robimy 15 mln transakcji, a w jeden dzień 500 tys., to ile ich zrobimy w ciągu jednego dnia? Wiemy, że 7,5 * 2 = 15, więc prosto obliczyć, że 500 : 2 = 250. Tak, 250 tysięcy osób zawiera dziennie transakcje w Internecie. Liczba ta jest podobna do liczby Pana Radosława tylko z jednego względu. Liczba Pana radosława była źle liczona. Dlaczego? Ponieważ Pan Radosław najpierw próbował wyliczyć liczbę transakcji w jednym dniu, po czym obliczył liczbę transakcji przeprowadzanych w jednym dniu przez zakupoholików, następnie zsumował oba wyniki, zaokrąglił je i ... No właśnie, co takiego Pan Radosław zrobił? Przekształcił swój wynik, który był liczbą zawartych transakcji w jednym dniu na liczbę osób, które zawierały transakcję w jednym dniu. Ale rodzi się jedno pytanie. Od kiedy ludzie uczą się, że jedna osoba może zawrzeć tylko jedną transakcję dziennie?

Teraz z pewnością rodzą się pytania: Na ile wierzyć redaktorowi? Czy każdy redaktor tak zaniża/zawyża dane lub w ogóle nie umie ich policzyć? Czy taki redaktor poprawi swój stosunek do czytelników i zacznie rzetelnie wykonywać swoje zadanie? Byłoby miło...

Dodam tylko tyle, że nie dziwię się jedynego braku komentarza ze strony Londonay, jeśli tylko w jednym "cieście" było tyle "byków". A chyba miało być tak pięknie...

Pozdrawiam.

PS. Nie mówię, że firma jest OK. Chciałem zwrócić tylko uwagę na to, że obie strony są sobie równe. Firmy będą chciały naciągać ludzi, a redaktorzy będą chcieli jak najbardziej oczerniać takie firmy naciągając prawdę, co tylko psuje ich starania. Kto uwierzy artykułowi, który posiada aż tyle błędów w fragmencie złożonym z 9 zdań. Mam tylko nadzieję, że gdy przejdę do trzeciej części tego "cyklu" nie znajdę tam, aż tyle niedociągnięć. Jeżeli znajdę, to o ile będę miał jeszcze siły, podzielę się nimi z czytelnikami i Panem Redaktorem.

#1 - Błąd językowy. Pisze się i mówi się "tę liczbę", "tą liczbą" itp. Wyjaśnienie: http://pl.wikipedia.org/wiki/B%C5%82%C4%85d_j%C4%99zykowy

Komentarz został ukrytyrozwiń
lol
  • lol
  • 07.04.2011 13:25

hej a ten Jan Kowalski to jeden z tych oszutow zrobcie cos z nimi bardzo Was prosze ....

Komentarz został ukrytyrozwiń
lol
  • lol
  • 07.04.2011 13:22

do Radosław Żubrycki hej ta firma londonay twierdzi ze maja jakich prawnikow wlasnych i ze moga dac kogos dane jak tylko ten ktos twierdzi o nich zgodnie z prawda ze sa parszywymi klamcami lub ostrzej czyli to kolejna ich bujda. Poza tym probuja byc automatyczni ale im to nie wychodzi bo za kazdym razem ta automatycznosc dziala inaczej raz odpowiadaja na automatycznego maila drugi raz wysylaja ze automatyczna.
Proponowalabym Panu by ich Pan oczernil na facebooku skoro ma Pan mozliwosc bo tam maja konto ja ich zglosilam do adminow o oszustwa. Dodatkowo to samo chcialabym by ktos mi pomogl z serwisem aukcyjnym rzekomo chrzescijanskim aukcjefm tam facet lub osoba prowadzaca portal aukcyjny tez mnie oszukala i nie tylko mnie probuje mnie zastraszyc grubymi pieniedzmi za fakture kiedy ja dawno nie mam tam konta bo usunelam po pierwszym razie jak sie dowiedzialam ze oszust. Z londonay tez sie usunelam bo bylam na pakiecie zerowym i cale szczescie nic im nie placilam i sie usunelam zaraz po tym jak sie dowiedzialam o tym....

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jan Kowalski
  • Jan Kowalski
  • 23.03.2011 13:25

http://urlik.pl/praca-sklep/ - Zatrudnij się!
1/ Ubezpieczenie i zatrudnienie w Wielkiej Brytanii: tel.0044 208 577 3663, http://www.plutos.org.uk/
2/ Zgłoszenia do pracy w Londonay Ltd. UK - adres hotline@londonay.com
- CV
- list motywacyjny
- potwierdzenie nabycia Sklepu Franczyzowego Londonay - opłacony Pakiet Standard lub Exclusive
3/ Londonay Ltd: tel. 0044 208 144 9053 - mobile: 0044 75 2277 5841

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jan Kowalski
  • Jan Kowalski
  • 21.03.2011 10:04

market.londonay.com/zuma został shakowany. Ktoś się bardzo przestraszył konkurencji. Może pan Żubrycki coś wie na ten temat? Bo wszystko wskazuje, że na rzecz konkurencji działa. I żadnym dziennikarzem nie jest, podszywa się.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jan Kowalski
  • Jan Kowalski
  • 15.03.2011 10:14

http://market.londonay.com/zuma - sklep działa. Ceny niższe niż na Allegro! Co na to podszywający się pod dziennikarza Żubrycki? Wszedł pod stół i odszczekuje?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.