Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

173299 miejsce

Pracują na Wyspach, ale po auta wracają do Polski

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2007-11-27 09:03

Polacy pracujący w Wielkiej Brytanii coraz częściej wybierają się do Polski po auta. Choć samochody są u nas droższe niż w Anglii, kupno się opłaca. Składka za ubezpieczenie auta zarejestrowanego w Polsce może być nawet sześciokrotnie niższa.

Łodzianka Jagoda Brud mieszka w angielskim Bornemouth już prawie trzy lata. Potrzebuje auta na dojazdy do pracy w drukarni. Postanowiła, że nie kupi go w Anglii.

- Jako Polka bez własnego domu, która dopiero co zdała egzamin na prawo jazdy, w Anglii zapłaciłabym 700 funtów za roczne ubezpieczenie, czyli prawie 4 tys. zł. W Polsce zapłacę 840 zł.

Auto w kraju kupił i zarejestrował też Krzysztof Królikowski z Poznania, na stałe mieszkający w Leeds. - Zorientowałem się, że bez problemu mogę jeździć po Wyspach autem na polskiej rejestracji. Wziąłem tydzień wolnego i przyleciałem po samochód. Opel corsa kosztował mnie więcej, ale na ubezpieczeniu w Polsce oszczędzam, bo za OC zapłaciłem 400 zł. W Leeds kosztowałoby mnie to sześć razy tyle. Co prawda mam kierownicę po lewej stronie, a ruch też jest lewostronny, ale mnie to nie przeszkadza - opowiada.

Zgodnie z przepisami UE samochód można kupić i ubezpieczyć w dowolnym kraju. Jest jednak wyjątek. W Polsce nie można zarejestrować i ubezpieczyć auta z kierownicą po prawej stronie.

Nie tylko Jagoda i Krzysztof postanowili kupić auto w Polsce. Rodacy na Wyspach szukają aut głównie na stronach internetowych autokomisów. - Średnio na 20 pytań 5 pochodzi od Polaków z zagranicy. Jeszcze rok temu nie miałem takich klientów - mówi Wiesław Fałkowski, właściciel autokomisu Eurocar w Łodzi.

Ile można zaoszczędzić na polisie w Polsce? Ubezpieczenie OC (brytyjski odpowiednik to Car Insurance, Third Part Only) forda fiesty z 2001 r. 26-letniego kierowcę kosztuje w Anglii 446 funtów (ok. 2,5 tys. zł), zaś w Polsce - około 650 zł. Jeśli zdecydujemy się na rozszerzoną wersję ubezpieczenia (m.in. holowanie, auto zastępcze), w Wielkiej Brytanii zapłacimy 624 funty (ok. 3,5 tys. zł), w Polsce - 1084 zł.

To się opłaca, mimo że auta kupowane w Polsce są droższe od tych w Anglii zazwyczaj o kilka tysięcy złotych. Roczny opel corsa w Anglii kosztuje 38 tys. zł, w Polsce - 42 tys. zł. Mazda 323 rocznik 2000 na Wyspach kosztuje 11 tys. zł, w Polsce nawet 9 tys. zł więcej.

Zwiększony popyt na ubezpieczenia aut używanych w Anglii odnotowali już ubezpieczyciele. Nie podają jednak liczby samochodów używanych za granicą.

- Klient może zostać poproszony o wskazanie stałego miejsca użytkowania auta, ale nie wpływa to na wysokość składki - mówi Paweł Wróbel, rzecznik Generali Polska. - Zakres terytorialny naszych ubezpieczeń obejmuje zdarzenia powstałe na terenie RP i krajów wchodzących w skład Europejskiego Obszaru Gospodarczego (UE, Norwegia, Islandia oraz Liechtenstein).

Dodatkowym plusem polskiego samochodu w Anglii są mandaty, a raczej... ich brak. - Rok temu przekroczyłem pod Londynem dozwoloną prędkość, ale nie dostałem mandatu - mówi Krzysztof Królikowski.

Przekroczenie dozwolonej prędkości to wykroczenie, i - w odróżnieniu od przestępstwa - nie jest ścigane poza granicami kraju, w którym zostało popełnione. - Nie ma porozumienia z krajami UE w sprawie egzekwowania mandatów za wykroczenia popełnione poza granicami Polski - tłumaczy podinsp. Joanna Kącka, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.