Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

22733 miejsce

Pracujący nie-pracownicy, czyli nielegalne dni próbne

Pracodawcy nagminnie wykorzystują luki w prawie. Proceder zapraszania osób poszukujących pracy na dni próbne jest coraz bardziej powszechny.

Praca „na czarno”, kłamstwa w ogłoszeniach rekrutacyjnych, fałszowanie umów. To tylko niektóre oszustwa na rynku pracy. Pracodawcy znaleźli kolejny sposób na tanią siłę roboczą – „dni próbne”. Z jednej strony nielegalne, z drugiej, brak konkretnego przepisu, który by ich zabraniał. Jak to możliwe? I dlaczego nikt nie zajmuje się tą formą biznesowego oszustwa?

Dlaczego nielegalne?

Często po pozytywnym przejściu rozmowy kwalifikacyjnej, rekrutowana osoba jest zapraszana na swoje potencjalne stanowisko pracy. W zależności od firmy – na godzinę, dzień, lub kilka dni, w celu sprawdzenia faktycznych umiejętności i przydatności dla danej placówki. Ale o wynagrodzeniu za ten czas nie ma w ogóle mowy.

- Taką praktykę można z pewnością uznać za służącą obejściu przepisów kodeksu pracy – mówi dr Piotr Wąż, starszy specjalista z Okręgowego Inspektoratu Pracy w Katowicach. – Cel, jakiemu mają służyć tego rodzaju „dni próby” realizuje w zupełności instytucja umów o pracę na okres próbny, krótkotrwałych umów na czas określony, czy wreszcie umów na czas wykonywania określonej pracy. Zawarcie każdej z tych umów pozwala na weryfikację przydatności pracownika w zakresie konkretnego stanowiska.

Początkowe sprawdzenie kandydata powinno mieć miejsce na rozmowie kwalifikacyjnej, a umowę o pracę podpisuje się najpóźniej w dniu rozpoczęcia pracy przez pracownika. Niektórzy pracodawcy nie podpisują umów, uważając, że dzięki temu nie podlegają kodeksowi pracy. Zapominają jednak, że samo niepotwierdzenie na piśmie umowy jest wykroczeniem i grozi za to grzywna od 1 tys. do 30 tys. zł.

Tania siła robocza

Dni próbne są nieodpłatne. Pracodawca stosujący ten proceder nie płaci kandydatom wynagrodzenia, nie musi też odprowadzać za nich podatku. W niektórych firmach taki okres próbny trwa nawet 2 tygodnie, co pozwala zaoszczędzić fundusze przeznaczone na wypłaty. Po zakończeniu „współpracy” z jedną osobą, przyjmuje się następną. Zdarza się, że kartka z ogłoszeniem o pracę wisi na witrynie sklepu nawet kilka miesięcy. Proceder ten nasilony jest zwłaszcza w okresie świątecznym i urlopowym, kiedy w sklepach odzieżowych, restauracjach, a nawet biurach, brakuje rąk do pracy.

- Starałam się jak najlepiej wywiązywać ze swoich obowiązków, wykazać się. Na nic się to zdało, w trakcie moich "dni próbnych” kolejne osoby przychodziły złożyć dokumenty, a dzień przed moim odejściem przyjęto na takich samych zasadach inną osobę. Przechodząc koło tego sklepu jakiś czas później, widziałam kolejnych „naiwnych” – mówi Ania, jedna z oszukanych osób, pracujących za darmo w sklepie z markową odzieżą.
Inna dziewczyna, Justyna, dodaje: – W moim przypadku, był to tylko jeden dzień próbny, więc teoretycznie powinnam się cieszyć, ale po takim ciężkim i stresującym dniu, czułam się wykorzystana.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 31.01.2009 19:56

wiele razy o tym słyszałem, państwo powinno wprowadzić jakieś kary za takie traktowanie ludzi jak mięso, ważny temat i miejmy nadzieje, że takie teksty jak ten otworzą oczy politykom, działaczom. Zdecydowanie +

Komentarz został ukrytyrozwiń

niestety, jest to bardzo powszechne ale przede wszystkim bardzo niemiłe dla osób, które łudzą się, że znajdą zatrudnienie, dlatego aż mnie skręcało, żeby napisać artykuł o tym;p sprawa dotyczy wielu powszechnie znanych marek, sama dałam sie wkopać...nigdy więcej

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajny artykuł + :)
Szkoda, że takie coś ma miejsce...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cenny materiał (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.