Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

30247 miejsce

Praktyka zagraniczna czy studencki obóz pracy?

Nasi studenci w przerwie międzysemestralnej chętnie decydują się na pracę na farmie, czy gospodarstwie rolnym gdzieś w zachodniej Europie. Łatwo dostać pracę, a do zbioru truskawek czy plewienia roślin nie potrzeba poligloty.

Rolnictwo, ogrodnictwo to najpopularniejsze branże obierane przez studentów / Fot. Bartosz BalcerPraca za najniższą stawkę, brak płatnych nadgodzin, wyścig szczurów przy pracy na akord. Praca w deszczu, czy w błocie, brnąc po kolana. Niewielu jest zadowolonych z traktowania i warunków pracy. Dlaczego godzą się na brak szacunku i mieszkanie w rozwalających się, zimnych karawanach przypominających puszki konserw?

Dlaczego praca za granicą?

Praca w Anglii, Niemczech czy Hiszpanii to duża szansa na zarobienie świetnych pieniędzy. W Polsce ciężko jest znaleźć dorywczą pracę na trzy miesiące, a na Zachodzie latem jest najwięcej ofert (głównie sezonowy zbiór owoców). Czasem kilka tygodni wystarczy, by odłożyć gotówkę na rok życia w kraju, zakup samochodu czy atrakcyjną podróż. Szkoda nie wykorzystać okazji, w dodatku wyjazd to szansa na zwiedzenie innych krajów, naukę języka obcego, wyrwanie się z domu.
Adam Partyka, były manager Home Farm w Anglii stwierdza: - Przyjeżdżający liczą na wielki zarobek, a jak to często bywa, czeka ich wielkie rozczarowanie. Są jednak studenci, którzy jadą za granice, aby poszerzyć horyzonty, zobaczyć nowe technologie, nabyć doświadczenia, złapać kontakty.

Czy na farmie można nauczyć się czegoś i zobaczyć nowe technologie? Duża grupa studentów kierunków rolniczych jedzie tam w celach edukacyjnych. Dla nich to praktyki, po powrocie na studia są egzaminowani. Zdobywając praktykę w gospodarstwach rolniczych otwierają przed sobą nowe perspektywy pracy. Mają szansę stać się fachowcami w swoich zawodach, wykorzystać nabytą wiedzę w przyszłości. Jak jest w praktyce?

Wyjazd na próbę

Roman, student IV roku ogrodnictwa na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie pierwszy raz na farmę wyjechał w celach zarobkowych. Praktykę półroczną za granicą miał odbywać w następnym roku, postanowił rok wcześniej skorzystać z 3-miesięcznej oferty pracy, którą znalazł w dziekanacie. Sił próbował przy zbiorze truskawek w Anglii. Wyjechał z kolegą, zadowolony, że zażegna kryzys finansowy. Na farmie natrafił na zatrważające warunki. Bezlitosna, nieludzko ciężka praca, traktowanie studentów jak śmieci, karawany z dziurami w podłodze, brak ciepłej wody. Postanowił zmienić pracę. Po powrocie do Polski dowiedział się, że z tej farmy uciekły już rzesze studentów, a uczelnia wciąż wysyła tam kolejnych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Na uczelniach można znaleźć naprawdę dobre oferty, to prawda, problemem jest, że mimo skarg wysyłają kolejne osoby na te same farmy. Jako student ogrodnictwa mam sporą wiedzę na temat farm (pracowałem w Anglii i USA), większość to były obozy. To problem dotyczący studentów z całej Polski, niestety. Trzeba tutaj, aby rozpoczęto eliminacje "czarnych" farm, to będzie trudne, gdyż w każdym sezonie będzie inaczej. Trzeba znać prawa pracownika czy studenta za granicą by wiedzieć, jakie się ma przywileje. Najpierw jednak zainteresowani muszą te informacje zdobyć, nasze zadanie to ułatwić im to. Swoją drogą na jednej z farm zastrajkowali Polacy (stanowili większość), po zaledwie jednym dniu opuszczenia pracy, szef zgodził się na ich warunki (gdy zbierali więcej owoców, płacono im mniej od skrzynki, czyli i tak wychodziła minimalna płaca, choć przed rozpoczęciem pracy była ustalona cena, co było powodem strajku).

Komentarz został ukrytyrozwiń

brakuje mi w tym artykule jakiegoś podsumowania, które można by wysnuć z przytoczonych przykładów.
Sam jestem absolwentem rolnictwa, więc temat semestralnych praktyk jest mi znany.
zgodzę się że decydując się na farmę owocową (truskawki itp.) trzeba być przygotowanym na fatalne warunki i złe traktowanie. Ale nie zgodzę się że jest to wina uczelni, uczelnie mają w swojej ofercie zarówno wyjazdy na duże farmy (kołchozy) gdzie nauczysz się rosyjskiego lub ukraińskiego (tak było na mojej).
Tego typu wyjazdu mają cel zarobkowy a nie edukacyjny, o czym studenci są informowani (przynajmniej na UTP w Bydgoszcz)
Jeżeli chcą zdobyć jakąś wiedzę i doświadczenie powinni wybrać raczej mniejsze farmy lub szklarnie, co opisałeś w swoim artykule

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.