Facebook Google+ Twitter

Prasa podziemna "Solidarności"

Po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku stało się jasne, że tylko oficjalnie istniejące media mogą ukazywać rzeczywistość. Środowiska opozycyjne ze swoimi wydawnictwami muszą zejść do podziemia.

Powielacz białkowy. To zdjęcie zostało udostępnione jako własność publiczna przez jego autora, Julo. Dotyczy to całego świata. / Fot. Wikimedia Commons
W swoim artykule chciałabym napisać o podziemnej prasie solidarnościowej ukazującej się w Warszawie w okresie stanu wojennego. Ze względu na rozbudowany zakres tematu mój artykuł postanowiłam podzielić na kilka części. Dzięki temu mój teks będzie łatwiejszy w odbiorze.

Walka o wolność słowa w Polsce w latach 1970 - 1989


Wolność słowa jest jednym z fundamentalnych praw człowieka. Odnosi się ono do możliwości swobodnego wypowiadania swoich poglądów. Wolność słowa wiąże się z reguły z prawem do informacji oraz ochroną prawną. Jest to również wyznacznik demokracji, choć wiadomo, że wolność słowa może być ograniczana ze względu na poszanowanie porządku prawnego, dobrego imienia innych osób, a także z konieczności ochrony bezpieczeństwa narodowego, porządku publicznego, ochronę zdrowa i moralności.

Sytuacja wewnętrzna w PRL uniemożliwiała ubieganie się o prawo do wolności prasy. Dopiero kształtująca się opozycja w początkach lat 70. XX wieku stała się siłą, która stawiała sobie
za cel nie tylko obronę praw robotników, ale i walkę o prawa ogólnoludzkie (takie jak m.in. wolność słowa). Organizacje opozycyjne, mimo że w tamtym czasie były nieliczne, podejmowały
bardzo prężną działalność, przejawiającą się w walce z cenzurą poprzez stworzenie drugiego
obiegu wydawniczego. To właśnie jego obecność w trudnym czasie PRL-u umożliwiła toczenie niezależnych dyskusji na różne tematy, a także ukazywanie się publikacji, które oficjalnie były zakazane. Istniała wymiana myśli i poglądów. Żywo dyskutowano na temat ówczesnej sytuacji społeczno-gospodarczo-politycznej Polski, co czasem przeradzało się w zażarte spory i kłótnie. Wszystko to miało charakter konstruktywny. Był to tylko wstęp do dalszych działań.

Rok 1980 - czas nowego otwarcia


Rok 1980 był nowym otwarciem. Zanim do niego doszło, ogólna sytuacja w Polsce
systematycznie się pogarszała. Życie codzienne było coraz trudniejsze (sytuacja społeczno- gospodarcza ulegała systematycznemu pogorszeniu, rosły kolejki i zniechęcenie obywateli). Uaktywniają się siły sprzyjające patologiom - ogólna znieczulica, przyzwolenie na złodziejstwo
oraz alkoholizm, równocześnie wzmaga się proces odrodzenia moralnego. Władze tkwiły w politycznym bezruchu i szoku (spowodowanym wyborem kard. Wojtyły na papieża). Opozycja zyskiwała w kraju coraz większe znaczenie, choć jej sytuacja nie była łatwa. Kościół zaś apelował o naprawę i reformę systemu. Kosmetyczne zmiany we władzach nie były wystarczającym lekarstwem na ciężką sytuację kraju.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 16.12.2010 15:55

Byłem kilka razy tuż przed zniesieniem stanu wojennego kilka razy w Czechosłowacji. Tam słyszałem podobne opinie, Siergiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.12.2010 22:34

Bardzo dobry,gruntowny artykuł.Po przeczytaniu mam doskonałą wiedzę o podziemnej prasie w ciężkich warunkach sowieckiego totalitaryzmu. Ja z kolei chcę dodać taki fakt: w związku sowieckim o takich arkuszach A4 w ogóle nikt nie myślał,bo i po co było,jak wszyscy byli zadowoleni polityką partii.Pamiętam jak moi koledzy studenci jeździli do PRL, jak oni mówili na szabaszku.Pracowali,tam jak strejkbrecherzy na fabrykach,w zakładach gdy polskie robotniki strajkowali.A potem na przykład mi na ucho szeptali: że Polacy nie chcą pracować,wszystko mają: samochody,mieszkania....my ich karmimy (ZSRR),a im wsio mało!Tak było,to nie bajka,i co ciekawie myślenie dzisiejszych post-sowieckich ludzi jest akurat takie,jak było wtedy.
Piątka za Artykuł!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Będzie ciąg dalszy - obiecuję :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.12.2010 18:46

No i doczekałem się tego artykułu. Miałem wszystkie numery Biuletynu Solidarności, jak i wydawane później przez BIPS. Jednak tuż po wprowadzeniu stanu wojennego bezpieka zrobiła nalot na moje biuro, zdążyłem jedynie część tych broszur schować za koszulę, resztę musiałem spalić i spuścić z wodą w ubikacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.