Facebook Google+ Twitter

Prasa wielkonakładowa jako zapalnik wojny światowej. Część 4

Prasa wielkonakładowa stała się częścią systemu zorganizowanego draństwa, zmieszanego z szaleństwem, prowadzącego do potwornej rzezi pierwszej wojny światowej. Nie znaczy to jednak, że publikowała same kłamstwa. Oto kilka przykładów.

Car próbuje nabrać wody święconej. Karykatura prasy wiedeńskiej z XII 1914 / Fot. nieznanyWybrana przeze mnie jako ilustracja tytułowa karykatura była bezwzględna, wręcz okrutna. Chłopiec w mundurku, poruszający się o kulach to jedyny syn cara Mikołaja II – Aleksy, chory na nieuleczalną wówczas chorobę, jaką była obniżona krzepliwość krwi. Jeszcze w pierwszej połowie 1914 jego dolegliwość była pilnie strzeżoną tajemnicą największego państwa ma świece. Kiedy Rosja przystąpiła do wojny przeciw Niemcom i Austro-Węgrom znający ją cesarz Wilhelm II polecił rozgłosić to w prasie. Przeciwnicy caratu – emigranci z Rosji – głosili, że zwyrodniała – również na ciele – dynastia holsztyńsko-gottorpska na wszechrosyjskim tronie zbliża się do nieuchronnego końca. Jej przeciwnicy mówiący po niemiecku prorokowali jej rychłą zagładę w wyniku krwawej rewolucji. Prasa wiedeńska była bliska prawdy w swych komentarzach i drwinach.

Niemądry minister niemądrego cara



23 maja 1914 minister spraw zagranicznych Sergiusz Sazonow pojawił się (co było dość rzadkim wydarzeniem) w Dumie Państwowej Cesarstwa Rosyjskiego, by odczytać oświadczenie w sprawie polityki zagranicznej państwa carów. Tak przedstawiła swoim czytelnikom szczególnie interesujące ich części wystąpienia carskiego ministra prasa niemiecka:

Odnośnie stosunków niemiecko-rosyjskich Sazonow powiedział w swoim oświadczeniu tylko tyle, że w ostatnich czasach wiele razy próbowano je zmącić. Wysiłki podejmowane przez rząd na odcinku stosunków z Niemcami przeważnie nie spotykały się ze zrozumieniem i współpracą ze strony prasy. Należy tym bardziej nad tym ubolewać, że dzieje się to w przededniu rokowań w sprawie nowego niemiecko-rosyjskiego układu handlowego. Układu mogącego wydać właściwe owoce tylko w takim wypadku jeśli będzie czynił zadość słusznym oczekiwaniom obu umawiających się stron. W celu osiągnięcia tego celu rzeczą niezbędną jest spokój, a zamiast tego przychodzi zmagać się ze wrzawą nieustannych, wzajemnych podejrzeń i oskarżeń.

Następnie Sazonow wskazał na zupełną zgodność poglądów pomiędzy nim a hrabią Berchtoldem, który w swej mowie do delegacyj parlamentarnych dał świadectwo przyjaznym stosunkom [z państwem carskim].”

(Letzte Drahtnachrichten. Der russische Außenminister über die Lage, "Bonner Zeitung", 24 V 1914, s. 3
Rußland und der Dreibund, idem, 25 V, s. 4)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (24):

Sortuj komentarze:

PT Czytelnicy! W najbliższym czasie zamknę ten artykuł częścią piątą, poświęconą kluczowej roli prasy brytyjskiej i stojących za nią magnatów stalowych w doprowadzeniu do paniki flotowej, która moim skromnym zdaniem odegrała kluczową rolę w doprowadzeniu do wybuchu wojny światowej.

Ten temat rozwinę jeszcze szerzej, jeśli okoliczności nie sprzysięgną się przeciwko mnie, w artykułach: Perfidny Albion oraz: Boże ukarz Anglię!

Komentarz został ukrytyrozwiń

/Tyle, że ludziom pozbawionym prawdziwego wykształcenia, a nawet umiejętności skupienia uwagi na czymkolwiek prócz migotania drastycznych obrazów, a także zafiksowanym brak do tego zdolności./


Panie Grzegorzu, a propos "migotania obrazów", wymowny przykład jak na przestrzeni lat zmieniały się czołowki Teleekspresu, w dość konserwatywnej przecież TVP.

Dziś mam wrażenie, że jesli jakaś czołówka nie "zajarzy" po mózgu odpowiednim, migoczącym bodźcem, to pozostanie niezauważona. Paradoksalnie, chwilowo może nawet zwrócić uwagę, ale tylko po to, aby po chwili dalej rzucić się w ten szaleńczy pęd.

Proszę zerknąć:
https://www.youtube.com/watch?v=en9KYCNJ_Yw

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z tego też powodu utrzymujaca się mantra o "dodatnim bilansie kalorycznym", jest właśnie, według mnie, niedostatecznym cofnięciem się, bowiem zasadne jest spytanie o kolejną, wcześniejszą przyczynę. Niejedną zresztą.

Oczywiście będzie wciąż grupa osób, dla kórej "dostateczną" i "wystarczającą" przyczyną tego, że w pomieszczeniu panuje tłok będzie to, że więcej do niego osób weszło, niż wyszło. Ale już nie na przykład to, że była tam "promocja" ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dopełnieniem poniższych rozważań mogą być "Rewolucje naukowe w ujęciu Thomasa Khuna" a także materiały źródłowe powiązane z pogladami tego filozofa! Polecam bardzo ciekawe!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale schodząc na ziemię z drugiej strony, obserwujemy wprost eksplozję "stanów", na przykład stanów nadwagi i otyłości. To są suche fakty. Żaden matrix. Ustalenie związku przyczynowo skutkowego nie jest proste, gdyż taki związek jest "umowny". Każda przyczyna ma wcześniejszą przyczynę, dla której ta następna będzie z kolei skutkiem.
Cała sztuka w tym, aby cofnąć się dostatecznie i wystarczająco "daleko" w tym łańcuszku przyczyn. ( niekoniecznie do przyczyny pierwszej ;) )

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nauka sama wskazuje, że nie można mówić o prawdzie absolutnej, bo wiemy, że np. w fizyce kwantowej na wykonanie eksperymentu ma wpływ sam eksperymentator? Okazuje się, że wszystko jest względne i zaledwie prawdopodobne... Totalny matrix.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pewności być nie może przy ogromnej liczbie zmiennych, z których każda ma dodatkowo inną "wagę".

Niemniej jednak człowiek sięga po narzędzie i, jeśli chce, uczy się sprawnie nim posługiwać.
Choćby kwestia wspomnianych badań.
Wśród chaosu cytowań, ogromnej liczby pozornie wykluczających się rezultatów, prędko można odkryć prawidłowość, iż wśród tej wielości trudno odnaleźć podobne grupy kontrolne. Już nawet nie wnikając w to, co jest tego przyczyną, jakie grupy interesów za tym stoją i jakie "zaplanowane" wyniki chcą uzyskać.
Stąd porównywanie "wprost" jest nieuprawnione, tak jak nieuprawnione jest dodawanie ułamków bez sprowadzenia do wspólnego mianownika.
A niestety tak to się odbywa z reguły: badaniom jednym są przeciwstawiane inne, bez dostatecznej identyfikacji, oczywistych skądinąd róznic między nimi.
Następnym nieuwzględnionym dostatecznie parametrem jest czas. Ogromna większość badań to obserwacje do jednego roku, daleko niewystarczające.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze, że "prawdę" wziąłeś w cudzysłów...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marku, według mnie nie jest możliwe, można się tylko zbliżać lub oddalać na drodze do i od "prawdy".

Ale można samemu sobie narzucic algorytm postępowania, który będzie działał przynajmniej w stosunku do tego, z czym się juz zetkniemy. Wybór tego, z czym się zetkniemy - to jeszcze inna kwestia. Jest ograniczony, choćby poprzez czas i finanse. Wstępna selekcja jest konieczna, komuś w związku z tym trzeba zawierzyć, choć po czasie nie ma to aż tak wielkiego znaczenia, bo niezależnie w którym miejscu dopływu wejdziemy do rzeki, powinnśmy znaleźć się bliżej ujścia. Choć może trafniej jest odwrócić kierunek, bo wszak chodzi o znalezienie "źródła", a także o poruszanie się "pod prąd" ;)

W interesującej mnie szczególnie dziedzinie, czyli w odżywianiu i "stylu życia", pod kątem ich wpływu na zdrowie człowieka (czyli najogólniej rozumiana "najwcześniejsza" profilaktyka), są blogi prowadzone przez lekarzy, naukowców i pasjonatów, gdzie w dyskusjach obowiązuje ( w ogromnje większości) niepisana etykieta, żeby wypowiedzi komentujących były merytoryczne, to znaczy poparte konkretnymi badaniami i/lub własnymi doświadczeniami, możliwie precyzyjnie opisanymi.
Stąd lektura komentarzy zwykle daje więcej, niż samego artykułu.
Zdaję sobie sprawę jednak, że to jest raczej wyjątek w regule funkcjonowania Internetu.
Ale wśród takich wyjątków warto się poruszać. To nasz wybór.

Komentarz został ukrytyrozwiń

zgadza się, większość ma swój obraz i przyjmuje fakty które do niego pasują inne odrzuca. Jednak udział w dyskusji czy choćby komentarz często wywołuje konieczność podania jakichś argumentów żeby nie być uznanym za trola (chyba że ktoś nim jest..). Podczas szukania argumentów najczęściej natrafiamy na kontrargumenty, które powodują pęknięcia na litym dotąd obrazie.... I właśnie o te "pęknięcia" mi chodzi, czy one nie będą początkiem rozpadu nieskazitelnego dotąd propagandowego obrazu. Czy te "pęknięcia" nie pojawią się w coraz większej ilości umysłów, które zapobiegą powtórce z historii? Od siebie: Każdy system polityczny ma wady i zalety. Daleki jestem od bycia zwolennikiem któregoś konkretnego. Natomiast nic mnie tak nie motywuje do szukania prawdy jak kłamstwo w mediach. Kłamstwo celowe i zamierzone na konkretny efekt.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.