Facebook Google+ Twitter

Prawa pracownika - co to takiego?

Czy zatrudnieni na czarno robotnicy małych firm, mają jakiekolwiek szanse na wyegzekwowanie od swoich pracodawców praw przysługujących każdemu pracownikowi? Sami raczej nie, ale z pomocą państwa, na pewno.

Zmiany ustrojowe po 1989 r. miały przynieść nam upragnioną wolność i dobrobyt. Jednak prawda jest taka, że sytuacja wielu ludzi się pogorszyła. Dotyczy to zwłaszcza polskich robotników.

Los robotnika małej firmy w Polsce "B" to często los robotnika zatrudnionego na czarno, który ma do wyboru zrezygnować z takiej pracy - co dyktuje mu godność - i zostać bez środków do życia, albo siedzieć cicho jak niewolnik i mieć jakiś dochód. Robotnicy zmuszani są do pracy ponad siły. Wyrabianie nadgodzin to norma, dzień pracy wydłuża się do 10, a nawet kilkunastu godzin dziennie. Do tego jeszcze czas przeznaczony na dojazd. A gdzie czas na odpoczynek i regenerację?

Szczególnie na terenach dotkniętych bezrobociem, pracodawcy posuwają się coraz dalej w bezwzględnym traktowaniu swoich pracowników. Często zmuszają ludzi do pracy na czarno, nie oferując żadnej umowy o pracę, nawet umowy zlecenia lub o dzieło. O wstępnych badaniach lekarskich nie ma mowy, a praca często przebiega w trudnych warunkach, np. na wysokościach lub wymaga specjalnego przeszkolenia BHP, którego oczywiście też nie ma. Podejrzewam, że
to wynik braku kontroli nad małymi firmami ze strony państwa oraz nakładania na pracodawców, zbyt niskich kar w razie zatrudniania bez umów.

Mamy w Polsce najgorszą odmianę kapitalizmu. Prawo pracy zostało tylko na papierze, a w uprawnieniach pracowniczych cofamy się do XIX wieku. Mamy do wyboru albo bezrobocie, albo godzenie się z pozycją źle traktowanego niewolnika, pracującego dłużej niż w obozach pracy.

Chyba nie o taką Polskę chodziło Lechowi Wałęsie i działaczom Solidarności. Nie po to porzuciliśmy socjalizm, aby część zatrudnionych została skazana na pracę na czarno, bez zapewnionej odzieży roboczej, bez szkolenia BHP, pozbawiona wszelkich przywilejów poza prawem do rezygnacji z pracy i chleba.

Na szarej strefie traci państwo, tracą ludzie, zyskują tylko właściciele firm, chociaż to oni ciągle uskarżają się na wysokie składki ZUS, które muszą płacić za pracowników. Chcieliby, aby państwo traktowało ich lepiej, ale swoich podwładnych nie traktują z należnym szacunkiem. Jeśli składka do ZUS jest naprawdę za wysoka, pozostają umowy zlecenia - lepsze to niż pozbawianie robotników wszelkich praw, z prawem do ubezpieczenia zdrowotnego na czele. Potem czytamy w gazecie, że robotnik spadł z dachu, ale nie był ubezpieczony i nie ma środków na leczenie i rehabilitację. W przypadku jego śmierci rodzina nie dostanie żadnego odszkodowania. W dodatku okazuje się, że pracował na dachu bez odpowiedniego zabezpieczenia.

Co jest przyczyną takie stanu rzeczy? Moim zdaniem,przyczyną jest żenująco niski poziom etyki polskich pracodawców. Na pewno przedsiębiorców cechuje odwaga i duża siła przebicia, ale muszą wiedzieć, że zysk zdobyty na krzywdzie robotników nie ma wartości, fortuna kołem się toczy. Pracodawca musi się liczyć z tym, że też może trafić na nieuczciwego kontrahenta, który skrzywdzi go tak jak on krzywdził swoich pracowników.

Z drugiej strony państwo powinno stanąć po stronie pracownika, nie wystarczy tylko tworzenie pięknych przepisów prawnych - trzeba zadbać o egzekwowanie prawa pracy, zapobiegać wybuchom niezadowolenia krzywdzonych robotników. Reformy nie muszą być zawsze okupione ludzkim cierpieniem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.