Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3777 miejsce

Prawda o politykach leży w Sejmie i na drogach

Wybitny brytyjski filozof, matematyk i noblista Bertrand Russell, zauważył, iż "wszystkie organizacje mają dekalog moralny – nawet załoga statku pirackiego". Dziś można powiedzieć: tylko politykom brak takiego dekalogu.

 / Fot. Foto CC, Autor: GellerjPosłowie i senatorowie mają zasługi dla Polski i Polaków, dla sił zbrojnych i obronności kraju, kultury i ochrony dziedzictwa narodowego, i dla wielu innych dziedzin. Mają na swoim koncie dobre i złe uczynki, wzorowe postawy i zachowania oraz gorszące występki przeciwko prawu, m.in. pod wpływem alkoholu. Nierzadkie są sceny sejmowe obrzucania się pomówieniami i oskarżeniami, używania mowy nienawiści, a na drogach pirackiej jazdy autami, grożenia i wyzywania policji. Politycy za kierownicą nie szczędzą sobie także przyjemności jazdy na podwójnym gazie.

Posłowie i senatorowie za kierownicą (Fot. Agencja Gazeta, Newspix, Shutterstock) - Zobacz GALERIĘ»

Po tragedii drogowej w Kamieniu Pomorskim, 1 stycznia 2014 roku, w której zginęło sześć osób - politycy PiS, Solidarnej Polski i SLD zażądali i żądają nadal zaostrzenia kar dla pijanych kierowców. Jedyną partią opozycyjną, która nie mówi o surowszym karaniu tych, co wsiadają za kółko po pijaku, jest Twój Ruch - podaje TVP Info. Zdaniem polityków partii Palikota, dyskusje o zaostrzaniu kar tuż po tragedii drogowej, to "taniec hien na grobach ofiar pijanych kierowców".

Wszyscy politycy szarżują na drogach

Poseł Marcin Mastalerek z PiS, cytowany przez portal tvn24.pl, przypomniał, że "Platforma Obywatelska przetrzymuje w zamrażarce sejmowej, projekt Prawa i Sprawiedliwości, który właśnie zaostrza kary. Platforma odrzuciła w kwietniu 2013 roku, w pierwszym czytaniu, projekt zaostrzający kary dla pijanych kierowców". To źle świadczy o partii rządzącej. Posłowie i senatorowie zbyt często szarżują po drogach na podwójnym gazie, pokazują pirackie wyczyny, i nawet wyzywają policjantów.

Zdarzało się to – jak dotąd - politykom wszystkich partii sejmowych. A czarne owce z polskiej sceny politycznej – zasiadały już na ławach oskarżonych. W 2003 roku, służby policji dopadły posła Sergiusza Plewę z SLD, gdy po pijanemu nie wyhamował i wywołał kolizję drogową czterech aut, w okolicach Wyszomierza - na trasie Warszawa-Białystok. Polityk miał 1,2 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Podobną sytuację miał poseł SLD, Bronisław Cieślak.

W 2009 roku policja przyłapała na jeździe na podwójnym gazie, posła Marka Łatasa z PiS. Sąd zabrał mu prawo jazdy na rok i wydał nakaz zapłacić 8 tys. zł na rzecz stowarzyszenia "Nadzieja Rodzinie". Polityk miał 0,7 promila alkoholu we krwi.

Posłowie widnieją w rejestrach policji, nie tylko za jazdę samochodem po pijanemu, ale również za jazdę piracką polskimi drogami, zwykle z wysokim przekroczeniem dozwolonej prędkości. W minionych latach, a także już w tym roku, policyjne radary zanotowały takie kwiatki, które dla winowajców skończyły się tylko pouczeniem, czyli niczym. Popularny Kowalski miałby za to mandat i punkty karne.

Największy pirat drogowy z PSL

Trzy lata temu policja skierowała pismo do marszałka Sejmu, o ukaranie ośmiu posłów, za łamanie przepisów drogowych. Wtedy aż pięciu posłów odmówiło zapłacenia mandatu. Jednym z nich był Eugeniusz Kłopotek z PSL. Antoni Macierewicz, według mediów, też lubi szybką jazdę. Nie uciekł jednak, co najmniej dwukrotnie, przed fotoradarem. Uciekł za to przed mandatami. Nie odbiera wezwań na policję, bo – jak uważa – jest nietykalny jako poseł.

Jak pisze "Fakt" - największym piratem drogowym wśród parlamentarzystów jest Stanisław Rakoczy z PSL. Przed dwoma laty pędził przez Opole z prędkością 151 km/h! Potem rozbrajająco szczerze tłumaczył dziennikarzom, że nic się nie stało, skoro policjanci "nie wlepili mu nawet mandatu". Uniknął też mandatu, poseł lewicy teraz PO, Witold Gintowt-Dziewałtowski, bo zasłonił się immunitetem. Na krajowej "siódemce" w krótkim czasie zrobił kilka wykroczeń: "przekroczył prędkość, podwójną linię ciągłą i wyprzedzał na skrzyżowaniu" - podała policja. Do winy też się nie przyznał.

Na przekroczeniu prędkości został przyłapany przez fotoradar na jednej z warszawskich ulic, były poseł PiS, Tomasz Dudziński. Wcześniej dotyczyło to także Marka Siwca z SLD, gdy uciekał przed policją swoim BMW. Nie zatrzymał się na widok patrolu, bo – jak się tłumaczył - nie zauważył go, i nie pamiętał z jaką prędkością jechał.

Łamią przepisy drogowe w kraju i w Niemczech

Także Ryszard Kalisz, były polityk SLD, został przyłapany na łamaniu przepisów drogowych. Europoseł Sławomir Nitras z PO, pędził samochodem szczecińską ulicą ponad 100 km/h, na której jest ograniczenie prędkości do 50 km. Nie zapłacił mandatu i nie dostał punktów karnych, z powodu immunitetu. Europoseł Zbigniew Ziobro, przed dwoma laty piratował na autostradzie w Bawarii i sprytnie migał się z zapłatą mandatu, korzystając z paszportu dyplomatycznego.

Niedawno Parlament Europejski wyraził zgodę na uchylenie immunitetu Tadeuszowi Cymańskiemu. Stało się to w związku z przekroczeniem przez europosła, prędkości jazdy samochodem w Polsce, w czerwcu 2013 roku. Wniosek o uchylenie immunitetu skierował Główny Inspektorat Transportu Drogowego do Prokuratury Generalnej, która następnie wystąpiła do Parlamentu Europejskiego.

To już drugi podobny przypadek, uchylenia immunitetu politykowi "Solidarnej Polski" Zbigniewa Ziobry, za przekroczenie prędkości na drodze. Wcześniej podobne problemy miał europoseł Jacek Kurski.

Naruszenie prędkości w tym roku

W bieżącym roku poseł Wojciech Penkalski z Twojego Ruchu, jechał przez niewielką wieś w woj. warmińsko-mazurskim, z prędkością blisko 100 km/godz. Nie reagował na sygnał kontroli drogowej i zaczął uciekać. Po zatrzymaniu, pokazał legitymację poselską i powiedział policjantom, że nie zauważył jadącego za nim radiowozu. Nie zapłacił mandatu i miał krzyczeć na policjantów oraz grozić im zwolnieniem z pracy.

Grzegorz Schetyna z PO pędził niedawno rajdowo po Warszawie, służbowym samochodem, z szybkością 140 km/h, na kolację do restauracji na Saską Kępę - Dopiero co uciekaliśmy z drogi przed rozpędzoną limuzyną ze Zbigniewem Ziobrą – mówią paparazzi. A tu kolejny rajdowiec… Schetyna. Także europoseł Jacek Kurski szalał z asystentką 130 km/h, i w ciągu 40 minut jazdy autem, popełnił aż osiem wykroczeń drogowych.

Nawet Jarosław Kaczyński, choć nie ma prawa jazdy, łamie przepisy drogowe. Jak burza mknął limuzyną służbową ponad 140km/h, wyprzedzał na podwójnej ciągłej, wracając z konwencji PiS we Wrocławiu. Kierowca limuzyny prezesa Kaczyńskiego zapomniał ponoć o potrzebie przestrzegania przepisów drogowych i dbania o bezpieczeństwo innych użytkowników ruchu.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Prezes Kaczyński deklasuje rywali. Co dwie głowy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.