Pozycja materiału w rankingach:
Na 500 żołnierzy przypada 400 oficerów. Polskie siły potrzebują oficerów w Iraku m.in. do tak odpowiedzialnych zadań jak: obsługa kserokopiarki i opieka nad siłownią. O niebezpiecznej misji zwykłych polskich żołnierzy i absurdach organizacyjnych polskich sił w Iraku opowiada starszy szeregowy na kontrakcie, żołnierz siódmej zmiany.
Kolejna, ósma zmiana polskiego kontyngentu jest już w Iraku. Dowódcą Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe został generał dywizji Paweł Lamla. Dywizja liczy około 2000 żołnierzy z 12 krajów, w tym 900 polskich.
Żołnierze siódmej zmiany polskiego kontyngentu trafili na okres wzmożonej aktywności partyzantów sunnickich i szyickich, zasilanych bojownikami przybyłymi z Iranu, Syrii, Arabii Saudyjskiej, Jordanii. Po miesiącu dowództwo zdecydowało o ściągnięciu z Polski dodatkowego 25-osobowego plutonu. Grupa manewrowa musi być w stanie gotowości przez cały czas. W razie alarmu żołnierze mają być gotowi do wyjazdu w ciągu pięciu minut. Jeden z trzech plutonów ma być zawsze w rezerwie, co oznacza osiągnięcie gotowości bojowej w ciągu 40 minut. Ci, którzy wrócili z Iraku mówią, że największym zagrożeniem dla konwojów są miny ukryte przy drodze. Taki ładunek zdolny do przemienienia opancerzonego Hummera w kupę złomu, może być ukryty wszędzie. Pod pojazdem stojącym na poboczu, pod fragmentem krawężnika, w zdechłym psie leżącym na drodze. Doświadczony kierowca stara się omijać każdą tego typu przeszkodę. Takie pułapki bywają odpalane zdalnie przez ukrytych bojowników, czekających w pobliżu, którzy po eksplozji ostrzeliwują konwój z ukrycia. Na szczęście w porównaniu z Amerykanami, polskim żołnierzom stosunkowo rzadko zdarza się wpaść w zasadzkę.Zobacz także:
Artykuły
(3)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.56)
Miejscowość: Zduńska Wola | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
iwona marzec 02.03.2007 09:48
....ach i pytanie dla Pana Przemysława Walczak : jak żołnierz wyższy rangą ma wypowiadać się na forum, skoro „sprawę” zna ze słyszenia, co prawda w Iraku ale na stołówce? Nie ma Pan świadomości ze Panowie ze sztabu są dwukrotnie poza bazą wjeżdżając do niej na początku misji i opuszczając ja po 6 miesiącach? Nie rzadko jasność myślenia zakłóca im alkohol ;(
iwona marzec 02.03.2007 09:41
Obiektywne podejście do sprawy polskiej obecności w Iraku.Tylko co z tego? Skoro zainteresowani o tym wiedza? Sztab nie wstydzi sie-jawne śmieje sie ze jeżdzi na wczasy. MON wie bo sam odpowida za taki stan.Kolejna kompromitacja -zastanawijące ze kompromituja nas Ci wykształceni i wysocy szczeblem.... Czy kogos to dziwi? Wątpie - sytuacja znana i powtarzająca sie cyklicznie w naszym kraju...mysle ze dalsze rozpisywanie sie jest zbędne, z przykrościa stwierdzam ze nawet najabardziej pikantny komentarz niczego nie zmieni! POLSKA RZECZYWISTOŚĆ BOLI (no może tych którzy nic nie robia a "zarabiają" nie koniecznie ) ehehe
Marcin Kowol 14.02.2007 11:12
W miarę obiektywne podejście do sprawy polskiej obecności w Iraku.
Tymek Wołodźko 02.02.2007 19:17
Świetny tekst, nie trzeba uzasadniać plusika : )
Ciekawy temat, porządnie przygotowany, a tekst się miło czyta : )
Mir Nalezińskí 02.02.2007 18:46
Myślę, że tytuł mógłby być nieco spokojniejsz, stonowany. W końcu to nasze wojsko. A reszta OK.
Ten samtekst można zatytułowac co najmniej w dwójnasób.
Autor usunął profil 02.02.2007 18:34
Nagłówek mnie zachęcił do czytania, bo myslałem, że przeczytam jakieś straszne rzeczy, Niestety, rozczarowanie. Nic kompromitującego nie przeczytałem. Co prawda ta ilość oficerów faktycznie spora, ale to relacja oczami szeregowca, zdania żołnierza wyższego rangą nie ma. Krzykliwy tytuł i niewiele poza tym.
Mir Nalezińskí 02.02.2007 14:47
Plus za obszerne i ciekawe dane.
W tym pensje. Pewnie klauzuli nie podpisali i mogą ujawniać takie dane. Ale rzecznik prasowy juz pewnie ma klauzulę i pod groźba wylania z wojska nie poda...
*Amerykanie przecierają oczy, dziwią się niezmiernie temu, ilu Polacy potrzebują oficerów w Iraku* - ja myślałem, że struktura stanu jest uzgadniana z Amerykanami.
*Polskie Honkery*, * opancerzonego Hummera* - także tak wolę, ale słowniki są za małymi literami pojazdów...
Urszula Agata Marczewska 02.02.2007 14:14
Ja się na wojsku kompletnie nie znam, ale czyta się przyjemnie. Jeszcze kilka tekstów i może przestanę być takim laikiem ;-)
Czy na Jasnej Górze wolno mówić o Hitlerjugend? TV Trwam może
(odsłon: +608)