Co się dzieje w polskich obozach pracy zwanych ośrodkami wczasowymi, pubami, restauracjami i innymi "kurortami wypoczynkowymi".
Kolejny rok miał być lepszy. Strasznie się cieszyłem, że jadę do pracy. Prowadzenie kawiarni - awans! Naprawdę kochałem tę pracę lecz... w lokalu świeciło pustkami. Siedziałem osiem godzin dziennie w pustej kawiarni. Rozmowy z p. Kierownik nie skutkowały, nie mogłem zmienić godzin otwarcia. Byłem uwięziony w tej kawiarni, dzień za dniem leciał, a ja nic nie mogłem zrobić, nie było też czasu by cieszyć się morzem. Gdy inni byli już po pracy i leżeli na plaży, ja siedziałem w pracy.
Jestem człowiekiem, który lubi pracować i wolę to robić niż się nudzić. Postanowiłem więc zmienić stanowisko na pokojowego, tak jak w zeszłym roku. Nie udało się. Ale gdy wymieniali się goście w ośrodku i trzeba było posprzątać pokoje i wymienić pościel i ręczniki zgodziłem się pomóc pokojowym. W zamian od pokoju miałem dostać odpowiednią kwotę… Oczywiście zostaliśmy oszukani i nie dostaliśmy całej kwoty mimo walki o pieniądze... Historia lubi się powtarzać i to był kolejny powód przygnębienia…. Pracownik, który jest ok w stosunku do pracodawcy otrzymuje takie wynagrodzenie za dobrą pracę… pomyślałem sobie, że po co się starać skoro i tak Cię oszukają.
Kolejna rzecz, która zaczęła mnie denerwować, to fakt, że p. Kierownik nie nadawała się na to stanowisko. Miała kiepską pamięć, ciągle o czymś zapominała, a ja musiałem wszystko sam robić, ustalać ceny, robić menu, nowe promocje… Gdy zwróciłem jej uwagę, że goście skarżą się na źle trzymane wino a p. Kierownik przecież do lodówki wszystkie otwarte kazała dać, usłyszałem: „A pani kazała! Pan powinien wiedzieć, że wino trzeba odpowiednio ogrzać!”. Tak, może powinienem, ale skoro chcą profesjonalistę to prawdziwego barmana niech zatrudnią za odpowiednią kasę, a nie za 1276 zł. Wtedy też sobie pomyślałem, jak mam to wino ogrzać jeśli ciepła woda leci dopiero po 30 minutach.
Goście straszni. Ciągła presja i narzekania, tak jak to ja bym był właścicielem kawiarni, a ja tylko tam pracowałem! Brakowało odpowiednich naczyń, a gdy podałem alkohol w innym szkle… oczywiście „oberwałem” za to! W lokalu nie było soli do tequili. Soli nie było bo się psuła przez wilgoć jaka tam panowała. Gdy tłumaczyłem słyszałem: „Leć do Wieliczki jak nie masz!” Po tych sytuacjach się załamałem! Postanowiłem złożyć wymówienie po 2 miesiącach pracy. Na odchodne usłyszałem "Zostawiasz tak dobrą kierowniczkę?". Oczywiście odpowiednia myśl mi się nasunęła do głowy…
Pamiętajcie, że nie opłaca się starać. Piszę to głównie do młodych osób, które zaczynają pracę Pracodawca za rok chętniej zatrudni taką osobę, niżeli osobę, która dała wymówienie twierdząc, że pracodawca nie ma sobie nic do zarzucenia!