Facebook Google+ Twitter

Prawda o Proletaryacie - koncert w Lublinie

Lubelski motorowy klub Route 18 zapełnił się w piątek 17.12.2010 r. miłośnikami mocnych uderzeń. Wszystko za sprawą zespołu-legendy, Proletaryatu, który gościł z koncertem promując najnowszy album "Prawda".

Wspólne śpiewanie - Proletaryat / Fot. Marcin IwanFanom dźwięków spod znaku rocka, punka i metalu, panów z Proletaryatu przedstawiać nie trzeba. Istnieją na polskiej scenie muzycznej ponad 20 lat i choć komercyjnej kariery nie zrobili, wciąż funkcjonują w mentalności melomanów jako żywa legenda.

Powstali w 1987 r., pochodzą z Pabianic. Od początku istnienia w zespole udzielają się wokalista Tomasz "Oley" Olejnik i basista Dariusz "Kacper" Kacprzak. Jak na prawie każdą grupę przystało, u nich też miały miejsce przetasowania personalne, jednak Proletaryat - z większym bądź mniejszym rozgłosem - przetrwał na rynku ponad dwie dekady, co jest ich niewątpliwym plusem. Kiedyś taka muzyka rockowa miała większe znaczenie, zwłaszcza w obliczu komentowania ówczesnej sytuacji społeczno-politycznej kraju za pomocą tekstów piosenek. Zaczynali od nagrywania kaset, potem pojawiła się okazja zagrania na kultowym festiwalu w Jarocinie, z czego muzycy oczywiście skorzystali wynosząc stamtąd przy okazji trzy nagrody - organizatorów, publiczności i dziennikarzy.

Mają na swoim koncie 11 albumów studyjnych, koncertówki, występ na Woodstocku w 1998 r. oraz trasy z zespołami Vader, Sweet Noise i Testor. Jak to bywa w przypadku polskich krytyków lubiących szufladkować, od początku zaklasyfikowano Proletaryat jako zespół uprawiający muzykę punk rockową. Oni sami jednak, mimo, że nie odżegnują się od swoich korzeni wciąż grając stare utwory, nigdy nie umieszczali się w takowej szufladzie. Chyba, że wziąć pod uwagę to, iż punk kiedyś oznaczał sposób myślenia, mentalność, chęć bycia niezależnym, łamanie systemu lub przynajmniej zwracanie uwagi na tamtą rzeczywistość. Generalnie każdy album Proletaryatu prezentuje nieco inne oblicze muzyczne, mieszcząc się cały czas w granicach punkowej energii i metalowego ciężaru.

Tomasz "Oley" Olejnik / Fot. Marcin IwanPod koniec września br., po kilku latach przerwy, pojawiła się nowa płyta Proletaryatu zatytułowana "Prawda", określana przez samych muzyków jako bardzo dojrzała i autentyczna. W ramach promocji muzycy zawitali do Lublina, a na koncercie nie mogło również zabraknąć starych, wyczekiwanych przez publiczność numerów.

Zanim na scenie lubelskiego Route 18 pojawił się Proletaryat, zaprezentowali się muzycy warszawskiego CowdeR. Jak na supporty przystało, grupa zagrała swoje kawałki w wydaniu "instant". Kapela nie powaliła na kolana, niemniej była to dość przyjemna dawka metalcore’owego wokalu w połączeniu z riffami numetalowymi, zanurzona w hardcorze. W końcu jednak przyszedł czas na grupę z Pabianic.

Pierwsza część koncertu obfitowała raczej w numery obrazujące powrót do przeszłości. Wybrzmiał min. energiczny i ciężki "Jak ptak", oparty na gitarowym marszu "9 kul" czy "Pokój z kulą w głowie" zaczynający się nieco transowo i ziejące punkową agresją "Czarne szeregi". Na setliście znalazły się także kawałki, bez których młodzieńczy bunt nie mógł się obejść, zwłaszcza w czasach walki z systemem. Z głośników zawarczała gitarowa defilada utworu "Tienanmen" oraz punkowe hymny "Proletaryat" i "Hej naprzód marsz", podczas których mocno zakotłowało się pod niewielką sceną.

Jak zapowiedział wokalista "Oley", druga część koncertu była prezentacją nowego albumu. Ciężkie gitarowe riffy dały ujście w tytułowej "Prawdzie" i szybszym "Do Dna". Rockowy przytup i metalowa moc wybrzmiała w "Podłym", "Punkcie" i "Ruchomym celu". Każdy numer wybuchał z jednakową mocą pokazując rockowy pazur publiczności, która - nie pozostając dłużną - wiła się na parkiecie.

Miłośnicy rockowych dźwięków z aprobatą przyjęli nowy materiał panów z Pabianic, zaś cały koncert był ucztą porządnego, sromotnego polskiego rocka. Zarówno pierwsza część, która udowodniła, że szaleństwo punka sprzed lat nadal jest aktualne w tej muzyce, jak i druga - gdzie muzycy zwolnili tempo na rzecz mocniejszego grzmocenia. Być może wpadające bardziej w metalowy klimat brzmienia zapewnia zespołowi grający od 2009 r. Witold Daraszkiewicz - gitarzysta siedzący niegdyś raczej w cięższej muzyce. Jedyne, co zawiodło publiczność, to brak utworu "Ból" - singla promującego nową płytę znanego min. z Eski Rock, który popłynął nie na żywo, lecz z głośników już po koncercie jako swoiste outro.

Proletaryat udowodnił, że mimo upływu lat wciąż emanuje tą samą rockową energią, przenosząc nową płytą w mocniejszy klimat, a koncert - konkretny łomot.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

mikołajek
  • mikołajek
  • 16.03.2012 09:17

Proletaryat jest ok i tyle
Pozdrawiam mikołajek

Komentarz został ukrytyrozwiń
krzysiek
  • krzysiek
  • 20.12.2010 20:59

z tego co mi wiadomo to klub jest motocyklowy a nie "motorowy"........

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.