Po co spotkanie?Fala krytyki ze strony internautów, którzy sprzeciwili się cenzurowania internetu dotarła wreszcie do premiera. Chodzi o tzw. Ustawę Hazardową, w której znajdują się, niebezpieczne zdaniem internautów, zapisy o tzw. blokowaniu stron i usług. Protesty trwają już od kilku miesięcy, ale dopiero 26 stycznia premier postanowił spotkać się z internautami.
Niestety wiele kontrowersji wzbudziła forma spotkania i sam organizator. Wszystko wyglądało tak jakby sam się powołał i chciał zrobić tylko szum. Na szczęście wczoraj na stronach KPRM pojawiła się informacja, z której wynika, że strona zapytajpremiera.pl jest oficjalną stroną spotkania.
Trochę krytyki musi byćInformacje zamieszczone w internecie przez Macieja Budzicha nie były jasne i spowodowały wiele kontrowersji. Wreszcie na stronach KPRM pojawiła się informacja potwierdzająca kto będzie organizatorem spotkania. Niestety wszystkie informacje, które przekazywane były na stronie
zapytajpremiera.pl były jak na ten czas nieprawdziwe. Dotyczyły bowiem spotkania, które miało odbyć się w zupełnie innej sprawie, a na które premier chciał zaprosić blogerów. Wywołało to lawinową krytykę i nie ma się co dziwić, każda informacja w tej sprawie powinna być przedstawiona konkretnie.
Zdajemy sobie sprawę, że zorganizowanie takiego przedsięwzięcia nie jest najprostsze, ale musimy poruszyć tą kwestię zanim podamy prawdziwe informacje. Jak przyznaje Budzich, wbrew temu co zostało napisane na stronach spotkania – "pewnie będzie jeszcze okazja szerzej to wytłumaczyć, nie tylko Panu w rozmowie na gg. Nie będą przede wszystkim blogerzy, to trochę przekłamanie z mojej winy, bo w grudniu było planowanie zwykle spotkanie z blogerami, ale jak się rozkręciła afera to przerodziła się w debatę z internautami". Skąd zatem te wszystkie niedomówienie i próba połączenia spotkania blogerów z protestami w sprawie cenzury? Niestety nie wiemy, ale miejmy nadzieję, że więcej już nie będziemy w ten sposób zwodzeni.
Więcej informacji na
stronie Grupy Blackout Polska