Facebook Google+ Twitter

Prawda o sytuacji w Tybecie

Zachodnie rządy, media i przeróżne organizacje, wszędzie i przy każdej okazji potępiają Chiny za działania w Tybecie. Polska, podążając za modą, przyłączyła się do tego litościwego wycia.

Tybet to region położony powyżej 4 tys. km nad poziomem morza, ubogi w roślinność i często nawiedzany przez klęski żywiołowe. / Fot. http://foto.otwarty.pl/Namnożyło się organizacji „walczących o wolność” Tybetu, krzykaczy wśród polityków, społeczników, „ekologów”, a nawet podupadających gwiazd filmu i muzyki. Tybet stał się modny, „sprawa Tybetu” stała się powszechną sprawą „wszystkich wolnych ludzi”. Wystarczy wpisać hasło „Tybet” w wyszukiwarce – dziesiątki linków organizacji, polityków, gwiazd i akcji na rzecz „wolnego Tybetu”... o samej historii, geografii czy obyczajowości Dachu Świata trudno znaleźć rzeczowe i obiektywne informacje.

Historia


Tybet leży na południu Chin, jest nazywany Dachem Świata gdyż, jest położony powyżej 4 km nad poziomem morza. Na Wyżynie Tybetańskiej w V w. osiedliły się plemiona koczownicze wyznające szamanizm. Już w VII w. państwo tybetańskie, ze stolicą w Lhasie, krwawo podbijało i podporządkowywało sobie okoliczne plemiona i narody, zagrażając Chinom, Indiom i Nepalowi. W IX w., w wyniku nieposkromionych dążeń do władzy arystokratów tybetańskich, Tybet rozpadł się na księstwa. Skłócony wewnętrznie kraj podbili Mongołowie, pod wodzą Kubilaj Chana. Dążąc do utrzymania jedności krainy, popełnił on znaczący historycznie błąd, nadając władzę świecką tybetańskim klasztorom buddyjskim.

Na przełomie wieku XIV i XV Cong-k'a-Py – przywódca sekty Żółtych Czapek – rozbudował sieć klasztorów buddyjskich w Tybecie i nadał im kompletną władzę świecką w tej krainie. Stworzył lamaizm, czyli tybetańską odmianę buddyzmu, teokrację, opartą na władzy Dalajlamy i Panczenlamy – dwóch kolejnych wcieleń Buddy. Ten podwójny i odrodzony po setkach lat Budda, miał przydawać znaczenia i autorytetu władzy oraz krainie. Kiedy jedno z kolejnych wcieleń Buddy konało, mnisi rozesłani po wioskach szukali jego reinkarnacji; gdy znajdowali „kolejne wcielenie” - ciemnego lecz nie upośledzonego kilkuletniego wieśniaka – zabierali go do klasztoru i rozpoczynali intensywną indoktrynację.

W XVIII w. do Tybetu dotarli misjonarze chrześcijańscy. Byli wstrząśnięci tym, co tam zastali. Ok. 90 proc. populacji stanowili przymierający głodem chłopi, żyjący w lichych chatach, nie znający nawet koła, wykorzystywani i izolowani od innych nacji przez buddyjskich mnichów i kapłanów. System feudalny teokracji zapewniał zaś klasie rządzącej – czyli buddyjskim duchownym – dowolny wyzysk reszty mieszkańców, życie darmozjadów w luksusach, wznoszenie coraz to nowszych, większych i bogatszych klasztorów. A najbardziej poruszyły kapucynów i jezuitów kary wydawane przez buddyjskich mnichów podległym im chłopom, np. publiczne chłosty na placu Lhasy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

Anatol
  • Anatol
  • 26.02.2011 13:02

Co za brednie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trochę przeraziła mnie bijąca z Pana tekstu zaciekłość. Przedstawia Pan Chińczyków jako wyzwolicieli Tybetu. Nie wiem, jak to było naprawde, ale znając chińskie metody postępowania z ludźmi we własnym kraju, jakoś ciężko w tę dobroć uwierzyć.
Pastwi sie Pan nad Ryszardem Gere, rzekomym buddystą,jego związkami z kobietami. To takie troche naiwne - traktowanie jednostki jako komentarza do religii. Gere jest człowiem, wsród katolików także zdarzają sie ludzie o wątpliwym poziomie moralnym - czy na tej podstawie należy potępić tę religię?
Interesuję sie buddyzmem, nazywanie mnichów darmozjadami jest niezbyt trafne. Idąc tym tokiem rozumowania - darmozjadami są wszystcy duchowni: księża, zakonnicy itp.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Komentarz" wini0505 (czyli Kuby Winiarskiego) jest, najdelikatniej pisząc, bezmyślną reklamą nie na miejscu. Gość nic w portalu Wiadomości 24 nie opublikował, a regularnie szuka artykułów z tagiem "Tybet", i pod każdym takim tekstem wkleja swój natrętny, zawsze tak samo brzmiący, "komentarz": Więcej informacji na ten temat można znaleźć na stronie www.ratujTybet.org serdecznie polecam i zapraszam. Nigdy nie odnosi się do treści artykułów o Tybecie (a tylko takich dotyczą jego "komentarze"), i pewnie w ogóle ich nie czyta. Tylko zostawia wszędzie swoje reklamy.

Zaś sama bezczelnie reklamowana przez niego strona, jest właśnie tego typu jaki piętnuję w swoim powyższym artykule. Mamy tam kłamstwa, fotomontaże, fragmenty wypowiedzi wyrwane z kontekstu, nieadekwatne komentarze oraz kasowanie wypowiedzi tych, którzy podają kontrargumenty na prezentowane przez portal populistyczne stanowisko. No i mamy tam oczywiście wyłudzanie pieniędzy na wszelkie możliwe sposoby: od proszenia o 1 proc. podatku, przez proszenie o sponsoring i dowolne datki, na sprzedaży gadgetów (ubrań, zegarków i książek) skończywszy.

W Sprawozdaniu z działań (które jest kolejną barwną ulotką propagandową) czytamy co organizacja osiągnęła za publiczne pieniądze: jak zakłócała porządek publiczny razem z Naczelnym Rabinem Polski, wyzywała oraz poniżała sportowców i polityków jadących na olimpiadę w Pekinie, zgasiła znicz olimpijski - czyli wielowiekowy symbol pokoju, osprejowała miasta i przeprowadziła różne akcje bojówkarskie. A z samych Głównych celów organizacji, dowiadujemy się, że przede wszystkim działalność organizacji jest skoncentrowana na pozyskiwaniu środków finansowych, zaś takie kwestie jak działalność edukacyjna czy współpraca z organizacjami działającymi na rzecz praw człowieka to mniej istotne, dalsze punkty. O współpracy z samymi Tybetańczykami, czyli - wydawałoby się - głównymi zainteresowanymi, nie ma ani słowa.

Podsumowując: odrażające moralnie (i pewnie znalazłby się na to odpowiedni paragraf).

Komentarz został ukrytyrozwiń

BioZ - zaznaczam, że nie mam wykształcenia z tej dziedziny. Jestem jednak na bieżąco, gdyż mój Przyjaciel jest doktorem fizyki a Ukochana doktorantką chemii.

Bell stwierdził, że żadna teoria (zgodna z teorią względności) nie może opisać wszystkich zjawisk na poziomie mechaniki kwantowej. I np. gdy mamy parę splątanych fotonów, lecących w przeciwnych kierunkach (o przeciwnym kierunku drgań), to możemy ustalić parametry drugiego poprzez zbadanie pierwszego, ale samo badanie zmieni parametry tego pierwszego. Po prostu nie możemy zbadać stanu obu elementów (splątanych cząstek) i nie możemy dokonać badania nie ingerując w parametry obiektu badanego. I ja tu, jak większość fizyków, nie widzę nic relatywistycznego. Upraszczając, to taka sama sytuacja jak w dawniejszej chirurgii - aby zbadać narządy wewnętrzne, trzeba rozciąć pacjenta, co będzie zmianą jego stanu zdrowia (parametrów badanego układu). Jednak początkowo, przed badaniem stan splątanych fotonów czy pacjenta był ściśle określony, jakiś tam konkretny, a my TYLKO NIE WIEDZIELIŚMY jaki. Tak samo jest z zasadą nieoznaczoności Heisenberga - wynika z niej że badając jeden parametr, wpływamy na układ, a bez badania, tej naszej ingerencji, nie mamy żadnych danych o układzie. To tak jakbyśmy mieli na stole chirurgicznym zroślaka, rozcinając jednego z bliźniaków syjamskich poznajemy zdrowie drugiego, ale i wpływamy na zroślaka. I głoszenie że kot Schrodingera, zamknięty w pudle z trucizną, jest żywy i martwy to wielkie nieporozumienie. Schrodinger opisał ten myślowy eksperyment aby uzmysłowić ludziom, że W OPISIE MATEMATYCZNYM, parametr kota, zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa, musi być na pół żywy i na pół martwy. Ale wyciąganie z tego implikacji, że w takim razie kot faktycznie (jako desygnat w realu) jest jednocześnie żywy i martwy jest idiotyzmem. James Randi zastępuje ten myślowy eksperyment innym, aby relatywizującym laikom uzmysłowić jak to wygląda w świecie realnym (a nie niedoskonałym opisie matematycznym): wkładamy do dwóch identycznych paczek po jednej figurze króla z zestawu szachów, mieszamy paczki, jedną wysyłamy pocztą. I w wysłanej paczce jest król biały LUB czarny. A przekonać się o tym możemy otwierając paczkę którą zostawiliśmy w domu (jeśli w domu jest król biały to w wysłanej paczce czarny, i odwrotnie).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Więcej informacji na temat Tybetu można znaleźć na stronie www.ratujTybet.org serdecznie polecam i zapraszam

Komentarz został ukrytyrozwiń

(już pytam z własnej ciekawości i dla własnych celów - skoro tak uważasz, przydałyby mi się argumenty, zwłaszcza odnośnie wyżej wymienionych)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Złe zdjęcie zatem wybrałem, słabe google:/.

Wysłuchałem. Pozostaje mi jedynie spytać o jedną rzecz z Twojej wypowiedzi:

"Fizyka kwantowa nie implikuje relatywizmu, tylko popularna w New Age kopenhaska interpretacja fizyki kwantowej sugeruje że mikroświat może nie być do końca zdeterminowany, choć i tak można go precyzyjnie opisać przy pomocy probabilistyki."
A może być do końca?
Opisz proszę problem w odniesieniu do nierówności Bella (powiązanej z doświadczeniem Aspecta).

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

BioZ - Moje „dygresje”, np. o papieżu, o Hollywood, miały na celu ukazanie hipokryzji, zakłamania oraz schizofreniczności Zachodu, który to na zasadzie projekcji doszukuje się takowych tendencji w krajach o odmiennej kulturze, jak Chiny, Rosja, kraje arabskie.

Święta Inkwizycja torturowała i paliła na stosach, pod zarzutem herezji, nie tylko katolików. Kościół Katolicki wymordował także waldensów, katarów, pogan, Żydów, wymyślił też dla nich getta i opaski, muzułmanów, protestantów, gnostyków, agnostyków oraz ateistów. Prześladowano wszystkich, którzy nie byli wyznawcami „jedynej prawdziwej wiary”, gdyż pierwotnie termin „herezja” oznaczał odrębną sektę czy doktrynę filozoficzną, a nie jak dziś odstępstwo od dogmatów wewnątrz Kościoła.

Na dany temat istnieje jedna jedyna prawda, czyli twierdzenie zgodne z rzeczywistością. Fizyka kwantowa nie implikuje relatywizmu, tylko popularna w New Age kopenhaska interpretacja fizyki kwantowej sugeruje że mikroświat może nie być do końca zdeterminowany, choć i tak można go precyzyjnie opisać przy pomocy probabilistyki. Przekonanie to jest jednak fałszywe, gdyż opiera się na założeniu, że jeśli czegoś precyzyjnie nie wiemy, tzn. że to coś nie jest precyzyjne. Problem ten zostanie rozwiązany przy pomocy nowszej aparatury badawczej, twierdzeń, równań i urządzeń, na tej samej zasadzie co kiedyś doprecyzowano fizykę Newtona dzięki odkryciom Einsteina.

Co do osób, po odrzuceniu nazw pustych jak np. „dobro” i „zło”, znika problem czy są czarno białe czy wielokolorowe. Opisuje je zaś konkretna prawda, typu: X celowo zadał cierpienie Y, Z przypadkowo dał przyjemność V, itp., nie zaś pustosłowie: X jest zły, Z jest czasami dobry, itd.

Nie degraduję rzeczywistości w jakikolwiek sposób, usiłuję tylko pisać prawdę czyli adekwatnie opisywać rzeczywistość. Skoro powszechnie opisuje się ją w przeciwny sposób, ja na zasadzie wagi muszę dokonać selekcji faktów aby zrównoważyć obciążenie drugiej szali, które to zniekształca wynik, ogląd sytuacji. W tym celu, wywołania refleksji, ukazania zatajanych w mediach faktów, używam techniki Mizan, czyli przeciwstawiam się konformistycznemu zakłamaniu.

Ja jestem ateistą i nie zrzucam odpowiedzialności za świat na jakiegoś tam Boga, który stworzył ten tandetny i pełen cierpienia Wszechświat, a kiedyś tam wszystko naprawi.

Link który umieściłeś jest zabawny. Mężczyzna przebrany w buddyjski habit i oblany czerwoną farbą. Każdy kryminolog by zauważył fałszerstwo. Cienie się nie zgadzają, pewnie wycięli fotografa. Żołnierz by nie pozował fotografowi w dzień na placu, wśród gapiów ubranych w amerykańskie ciuchy, nie wiadomo po co spokojnie stojących przy sadyście i ofierze. Spodnie i buty domniemanego chińskiego żołnierza są nieregulaminowe. A przede wszystkim przesadzili z farbą. Statysta udający mnicha nie posiada urazów i ran z których by się mogła wziąć krew, np. na całych kończynach górnych. Grający żołnierza nie ma krwi na spodniach i butach, a ma ona kolor niezakrzepłej. Krew jest za równo rozprowadzona. Gdyby pochodziła z urazów wewnętrznych byłaby zmieszana z innymi płynami ustrojowymi, byłoby jej mniej, byłaby w innych miejscach, jest jej też za dużo z nieuszkodzonej twarzy. A sam statysta grający mnicha nie ma nawet zadrapania czy siniaka, ani nawet naderwanych czy brudnych szat. Pewnie celowo ma odwróconą twarz aby nie było widać że ma nietybetańskie rysy twarzy oraz z tego powodu że jest kiepskim aktorem, niezdolnym do rzetelnego zagrania tej roli. Amatorska robota. O takich oszustwach jest właśnie mój artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zomg..
P.S.
"Każda poszkodowana jednostka, jak ta:
link
jest porażką dla oprawców."
Oczywiście tu nie chodzi mi tylko o konflikt Chiny-Tybet i nie tylko o konflikty tego typu.

I do kolejnego 'akapitu' chciałem dodać że możesz mnie prostować we wszystkim jeśli chcesz.

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zatem - zadawanie cierpienia Tybetańczykom nie powinno być motywowane ani usprawiedliwione zadawaniem cierpienia przez Tybetańczyków lub Chińczykom.

Nie nazywałbym mnichów darmozjadami (chociaż patrząc od technicznej strony - bez nacechowania emocjonalnego - to można dokonać takiego uproszczenia).

"Sam papież Benedykt XVI walczył w Wehrmachcie, zanim został przewodniczącym Kongregacji Nauki Wiary – oksymoronu, którym zastąpiono nazwę Święte Biuro ds Inkwizycji."
Co w związku z tym? Jaki punkt widzenia, jakie kryteria, jaki zbiór norm obierasz w ocenie takich zjawisk?

"Najczcigodniejszy, Doskonałej Chwały, Elokwentny, Inteligentny Dzierżawca Nauk, Ocean Mądrości – uważa Jezusa Chrystusa za Bodhisattwę. Czyli za gościa, którego celem była nirwana, ale spowolnił swoją podróż ku niej, aby skłonić do dążenia ku nirwanie innych. Najczcigodniejszy mówi tak: „Jezus Chrystus również żył kilka razy. A więc, widzicie, osiągnął wyższy stan jako Bodhisattwa lub osoba oświecona, przez praktykę buddyjską lub coś podobnego.” Kiedyś przewodniczący ds. Inkwizycji spaliłby Dalajlamę za taką herezję na stosie, a teraz polscy katolicy popierają heretyka w imię wypaczonej przez USA idei wolności."
Jest to sprzeczne z doktryną katolicką, ale nie jest z buddyjską. Można by było to nazwać herezją, gdyby głosił to katolik, nie buddysta. Dalajlama z tej prostej przyczyny heretykiem nie jest. A do stosów raczej bym nie wracał.

Nie mam zamiaru gloryfikować Tybetu, ale nie będę również ślepo wierzył we wszystko co zostało napisane i powiedziane 'przez Chińczyków dla Chińczyków'. Dlaczego porównujesz rzeczywistość do świata binarnego? Co ze światem kwantowym, gdzie możliwych spinów jest więcej? To sprawia, że rzeczywistość jest czarno-szaro-biała. Ale załóżmy, że jest czarno-biała. W takim razie - schodząc do poziomu dorobku moralnego - każdy kraj, każdy naród, każda osoba jest i czarna, i biała jednocześnie. A to sprawia, że nie jest ani czarna, ani biała. Nie zamierzasz stwierdzić, że Tybetańczycy tylko kłamią i są ciemni jak katolicy w Średniowieczu, a Chińczycy to oświeceniowa awangarda i wzór moralności?
Dlaczego rzeczywistość próbujesz zdegradować do zbioru twierdzeń o niej?

"I nie dajcie się omamiać propagandowym filmikom. Gdzie policja bije gwałciciela, a podpis angielski głosi, że znęca się nad Tybetańczykiem walczącym o „wolny Tybet”. Nikt nie znęca się nad podbitymi tak jak USA, to USA prowadzi Guantanamo gdzie więźniowie nie mają żadnych praw, to żołnierze z USA upokarzali irackich jeńców i to fotografowali w więzieniu pod Bagdadem, to Amerykanie mają prawo stanowiące iż nie można sądzić żołnierzy USA za zbrodnie dokonane na polu walki. To Polacy pozabijali cywili w Nangar Khell i teraz umarzają kolejne postępowania w tej sprawie. A spreparowane przez CIA filmy o niczym nie świadczą, poza tym że CIA nas okłamuje i próbuje nami manipulować. Tak jak wówczas gdy pokazywano cieszących się z obalenia Saddam ibn Husajna Irakijczyków na placu w Bagdadzie – a żaden z tych Arabów nie krzyczał z irackim akcentem. Jak wówczas gdy pokazywano norę z której wyprowadzono ibn Husajna – a na drzewie obok wisiały dojrzałe daktyle, których okres owocowania minął pół roku wcześniej."
Tu można przyznać Ci rację - było to wszystko złe i zasłużyło na potępienie. Ale wygląda to tak, że próbujesz zwrócić uwagę na inne sytuacje, wybielając tę. Tak nie można.

Każda poszkodowana jednostka, jak ta:
http://images.tribe.net/tribe/upload/photo/e74/072/e7407209-c938-44da-8c22-da4d1839a28b
jest porażką dla oprawców.


Oczywiście wszystko powyżej to moja opinia, we wszystkim mogę się mylić, ale tak naprawdę patrząc eschatologicznie to jest mnie poniekąd 'wszystko jedno', Bóg wynagrodzi każdemu cierpiącemu.

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.