Pozycja materiału w rankingach:
Przed wojną w Osetii przeciw instalacji w Polsce amerykańskich baz rakietowych opowiadało się 60 proc. obywateli (CBOS), po wojnie 60 proc. opowiada się za ich instalacją (GfK Polonia). Gdyby Polacy posiadali minimum zdrowego sceptycyzmu i racjonalizmu, byłoby zupełnie inaczej. Lub gdyby przynajmniej politycy i dziennikarze z premedytacją nie kłamali.
Z lęku przed przeprowadzeniem referendum w Osetii Południowej potwierdzającego niepodległość kraju, połączenie Osetii Południowej z Północną (wchodzącą w skład Federacji Rosyjskiej) lub przyłączenie Osetii Południowej do Rosji, władze Gruzji zaproponowały utworzenie Autonomicznej Republiki Osetii Południowej w ramach Gruzji. W 2008 r. prezydent Osetii Południowej Eduard Kokojty zapowiedział domaganie się od Trybunału Konstytucyjnego Rosji uznania swojego kraju za republikę Federacji Rosyjskiej. Nie widząc już innego rozwiązania zapewniającego Gruzji podległość Osetii Południowej, prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili zdecydował się rozpętać wojnę i zająć Osetię Południową siłą. Zobacz także:
Artykuły
(11)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(1.99)
Wiek: 36 | Miejscowość: Gdańsk | Kraj: Polska
O mnie: http://mentat.blog4u.pl/
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Tomasz Osuch 10.08.2010 19:56
Obłuda ludzka nie zna granic... Założyć nowy profil, żeby podnieść sobie ocenę?? No, no Panie Mariuszu - o to bym Pana nie posądził.
Marcin Stanowiec 26.01.2010 11:48
Trochę spóźniony komentarz, ale..
Uderza mnie poziom konkretu w artykule. Nie ma w nim sterowania emocjami. Natomiast wszyscy krytycy podnoszą nutę ni to patriotyczną (POlak kontra Rusek) ni to historyczną - Rosja z założenia jest zła. Owszem Rosja jest krwią pisana, ale przypadek Osetii pokazuje, że jeden schemat historyczny nie sprawdza się.
Autor usunął profil 16.03.2009 01:53
Co do konfliktu w Osetii i Abchazji Albo jak kto woli w Gruzji to moje zdanie nieco różni się od zdania autora gdyż ja uważam że pojedyncze narody wcale nie muszą mieć prawa do własnego państwa. Takie podejście jest szkodliwe patrząc z punktu widzenia interesów polski gdyż na naszym terytorium mieszka co najmniej kilkanaście narodowości i popieranie tego typu pomysłów może nas kiedyś kosztować utratę sporej części państwa. Co wcale nie oznacza że podoba mi się to co zrobiła Gruzja tak samo jak nie podoba mi się to co od dawana robi tam Rosja.
Tak na marginesie to dość stara myśl ale moim zdaniem nadal aktualna: "pragniesz pokoju szykuj się do wojny" zresztą najlepiej nie od dziś potwierdza ją sytuacja w Szwajcarii gdzie armię stanowi 99% potrafiących utrzymać broń mężczyzn a kraj jest neutralny bo nikt normalny na ciele i umyśle go nie zaatakuje zresztą nienormalnym wybiją to z głowy podwładni samobójcami nie będący.
Epinier Epi 28.09.2008 00:08
późno czytam ten artykuł, więc nie wiem, czy ktoś jeszcze w ogóle czytuje go... Po pierwsze na pewno nie można go nazwać obiektywnym, bo jest czysto propagandowym - używając tylu przymiotników nie można nawet udawać, że jest się bezstronnym :).
Co do zarysowania historii konfliktu to podczas pierwszej walk w 1990 Gruzja praktycznie nie miała wojska - były tylko jakieś grupy paramilitarne. Poza tym według mojego stanu wiedzy to wtedy doszło do incydentów przygranicznych, a później blokad dostaw energii - wojska gruzińskie nie mogły zaatakować, bo ich nie było - frakcje miały swoje bojówki po prostu. Poza tym wtedy konflikt wykorzystała Rosja by zmusić Gruzję do włączenia się do WNP i zalegalizowania obecności wojsk rosyjskich w Gruzji - po rozpadzie ZSRR wojska te nigdy się nie wycofały mimo wielu apelów rządu Gruzji o ich usunięcie.
Poza tym pisząc o tym regionie w takim tonie nie wypada Panie Mariusze taką ignorancją się wykazać, by pomylić pomarańczową rewolucję, która odbyła się na Ukrainie z rewolucją róż, która była w Gruzji - panu zapewne chodziło o tą drugą porównując budżet wojenny.
Pisząc swój artykuł stosował Pan cały czas formę jakby Gruzja zaatakowała inne państwo, a Rosja stanęła w jego obronie co jest nieprawdą. Całość wydarzeń rozegrała się na terytorium Gruzińskim - i to nie tylko w Abchazji, czy Osetii, ale także bombardowane były miasta i obiekty w głębi terytorium.
"podczas gdy Rosjanie przelewali krew dla ratowania suwerenności Osetii, zaatakowanej przez Gruzję" - to Pana zdanie jest zupełnie fałszywe - Osetia nie jest i nie była suwerenna. Jedyne co można było napisać, to to, że wkroczyli wspierać separatystów. Co do intencji Rosjan, to nie zastanawiał się Pan, czemu tak długo siedzieli w Potii? Może dlatego, że biegnie tamtędy rurociąg z Azerbejdżanu, który może zaopatrywać Europę?
Absurdem też jest pisanie o atakach hackerskich jako odpowiedziach na propagandę - to już zahacza o śmieszność imho.
Moim zdaniem metody, którymi posłużył się Gruzja by zaprowadzić porządek w kraju były złe, ale ta sytuacja wynikała ze względu na ingerencję Rosji. Już od chwili odzyskania niepodległości przez Gruzję po rozpadzie ZSRR Rosja ingerowała w sprawy Gruzji wspierając separatystów. Ciekawe czy tak samo będzie popierać Osetynców gdyby Osetia Północna postanowiła się oddzielić od nich. Jak widać na przykładzie Czeczeni Rosjanie szanują prawa narodów do samostanowienia...
W kwestii transportów humanitarnych dla Gruzji to one są jak najbardziej potrzebne! po pierwsze dla ludzi z bombardowanych miast Gruzińskich,po drugie dla Gruzinów którzy musieli uciec z Osetii i Abchazji przed bojówkami i wojskiem Rosyjskim - czystki etniczne na Gruzinach były wykonywane zarówno podczas pierwszego konfliktu w 1990 jak i teraz.
Pewnie coś jeszcze miałem dopisać, ale nie pamiętam już..
Jadwiga Kowalczyk 31.08.2008 17:48
http://fakty.interia.pl/raport/gruzja-osetia/news/w-obwe-coraz-wiecej-dowodow-na-wine-gruzji,1170649
Sobota, 30 sierpnia (19:53)
Centrala OBWE ma coraz więcej wskazówek świadczących o tym, że to niewłaściwe działania gruzińskich władz doprowadziły do eskalacji konfliktu w Osetii Południowej - podaje niemiecki tygodnik "Der Spiegel" w najnowszym wydaniu.
Jak podaje, w raportach jest także mowa o możliwych zbrodniach wojennych popełnionych przez Gruzję. Obserwatorzy informują, że siły gruzińskie rozpoczęły atak w godzinach nocnych, zaskakując śpiących cywilów.
Podaję to doniesienie bez komentarza, bo i nie ma co komentować. Zaczyna się ogladanie "obiektywnej" prawdy od drugiej strony.
Autor usunął profil 31.08.2008 12:34
To może jeszcze tylko zapytam: jaki jest Twój obraz wojny, hilarion?
Autor usunął profil 31.08.2008 12:33
Czyli zrobiłem z siebie głupka. Bywa i tak :-)
Radosław Michalczyk 31.08.2008 12:26
gedart:
Te dwa punkty, które podałem to była drwina czyli zdecydowanie emocjonalne zabarwienie :D
Autor usunął profil 31.08.2008 11:06
Gwoli rzetelności przeglądnąłem całość komentarzy. Znalazłszy Twój pierwszy przeczytałem takie oto zdanie: "Kurcze tylko ciekawych argumentów, których nie sposób przyjąć z powodu emocjonalnego bełkotu i całkowicie stronniczej argumentacji".
Fajnie, że nie tracisz sprzed oczu ciekawych argumentów, niemniej sformułowanie "emocjonalny bełkot" jest reakcją emocjonalną - zgodzisz się chyba?
Człowiekowi trudno pogodzić się z bolesnym faktem, że jest chemią, która to z kolei steruje jego emocjami. By się temu przeciwstawić potrzeba naprawdę ciężkiej pracy nad sobą.
Moim zdaniem mentat wykonał dobrą robotę - przedstawił inny obraz niż ten przebijający z mediów głównego nurtu. Co ważne zaś osobiście dla mnie - człowieka, który polityką nie interesuje się zupełnie - to fakt, że tytuł artykułu przyciągnął moją uwagę do tego stopnia, iż zdecydowałem się przerwać swoją niechęć do takich spraw i przeczytałem. Przeczytałem też wszystkie komentarze. I pomimo że tyle tutaj było emocji, zdobyłem w miarę obustronny obraz rzeczy. Sięgnąłem później do innych źródeł, które częściowo potwierdziły obraz stworzony przez mentata.
Tak więc jego artykuł zmobilizował mnie do ruszenia dupy - a to już naprawdę coś! bo leniwy jestem ponad przeciętność i sobie to chwalę :-)
Nie odbierajmy człowiekowi jego emocjonalności, bo ona nami de facto steruje. Możemy zaś - gdy poszukujemy "w miarę prawdy" na dany temat - emocje uspokajać i poszukiwać wspólnie odpowiedzi.
Domyślam się, jak musiał/musi czuć się mentat atakowany emocjami z wielu stron, bo chwilę wcześniej sam to przerabiałem po opublikowaniu - z całą pewnością emocjonalnego - artykułu o szkole.
I cieszy mnie, że koniec końców Twoje podsumowanie jest bliskie temu, co chciał przekazać mentat. Znaczy to dla mnie tyle, że spór toczył się na kilku płaszczyznach, lecz ta najważniejsza nie umknęła Tobie. Gdybym mógł, postawiłbym Ci za to plus :-)