Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Opinie > Prawda o wojnie w Osetii Południowej

Pozycja materiału w rankingach:

1694 miejsce

Dział: Opinie

Ocena: 84pkt

Oceń:

Prawda o wojnie w Osetii Południowej


Przed wojną w Osetii przeciw instalacji w Polsce amerykańskich baz rakietowych opowiadało się 60 proc. obywateli (CBOS), po wojnie 60 proc. opowiada się za ich instalacją (GfK Polonia). Gdyby Polacy posiadali minimum zdrowego sceptycyzmu i racjonalizmu, byłoby zupełnie inaczej. Lub gdyby przynajmniej politycy i dziennikarze z premedytacją nie kłamali.


Postawiony w niesprawiedliwej pozycji, premier Federacji Rosyjskiej Władimir Putin mówił: „Zachód myli agresorów z ofiarami. Naszą misję pokojową w Południowej Osetii zakończymy logiczną konkluzją. Uderza mnie nie cynizm polityków - oni są cyniczni z natury - ale skala tego cynizmu. Umiejętność stwierdzenia, że czarne jest białe. Umiejętność przerzucenia odpowiedzialności na ofiarę” - mówił.

Brat prezydenta Lecha Kaczyńskiego, któremu prezydent meldował zrealizowanie zadania po objęciu urzędu, Jarosław Kaczyński, w swoim orędziu po objęciu funkcji premiera RP – choć ten pierwszy deklarował: „mój brat nie będzie premierem” - powiedział: „Nikt nas nie przekona, że białe jest białe a czarne jest czarne.”

Schizofreniczność polityków kliki popierającej totalitaryzm Saakaszwilego, jest tym bardziej widoczna, że w przypadku Kosowa oceniali analogiczną sytuację odwrotnie i postępowali przeciwnie. Kosowo należało do Serbii jak Osetia Południowa do Gruzji; w lutym 2008 r. jednostronnie ogłosiło swoją niepodległość jak Osetia Południowa w 1992 r.; w Kosowie Serbowie stanowili mniejszość tak jak Gruzini stanowią w Osetii; itd. Już w 2008 r. niepodległość Kosowa uznały: USA, Wielka Brytania, Francja, Polska, Łotwa, Estonia, Litwa i inne państwa. Polska zaś, doświadczona zaborami, okupacjami i powstaniami, tym bardziej powinna rozumieć i popierać Osetię, a nie imperialistyczne plany Żydów i USA.

Prezydent Lech Kaczyński mówił: „Dziś Gruzja, jutro Ukraina. Twarz imperium rosyjskiego jest coraz bardziej widoczna i coraz bardziej niebezpieczna.”, „Wydarzenia w Gruzji są bardzo mocnym argumentem na tarczę antyrakietową w Polsce.” Tego typu demagogiczne wypowiedzi polityków oraz tendencyjne antyrosyjskie przedstawianie wojny w mediach, spowodowały że zmanipulowane społeczeństwo zmieniło swoje zdanie n/t tarczy. Przed wojną w Osetii, 60 proc. Naszego społeczeństwa było przeciwko instalacji baz USA, obecnie 60 proc. jest za instalacją. Społeczeństwo poparło tarczę, bo Gruzja zaatakowała Osetię i rosyjskie Siły Pokojowe tam stacjonujące. To totalnie absurdalne działanie. Widzą to naukowcy zajmujący się socjologią i politologią, ale media serwują nam wypowiedzi polityków zamiast specjalistów. Prof. Ireneusz Krzemiński, socjolog z UW, potwierdza, że zmiana opinii społeczeństwa o tarczy wynika z ukształtowanych przez polityków i media irracjonalnych obaw przed Rosją. Prof. Edward Haliżak, z Instytutu Studiów Międzynarodowych, przyznaje że tarcza jest przeciwko Rosji i, że Polska uczestniczy w wyścigu zbrojeń.

Lech Kaczyński twierdzi, że „Tarcza nie jest przeciwko Rosji” i, że „daje nam gwarancje bezpieczeństwa przed Rosją”. Wmawia społeczeństwu: „Działania sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej na terytorium Południowej Osetii są sprzeczne z prawem międzynarodowym, są w istocie aktem agresji.” (9 sierpnia), „Rosja jest agresorem” (wywiad dla TVP). Prezydent Kaczyński, z dostępem do doradców, specjalistów i wywiadu, nie może być niedoinformowany; nie jest też idiotą, bo w dekadę zrobił doktorat. Tak więc, prezydent RP kłamał. Świadomie z premedytacją wielokrotnie oszukiwał cały naród, który, omamiony - jego deklaracjami przedwyborczymi - wybrał go na głowę Rzeczpospolitej. Człowiek, który z pierwszą zagraniczną wizytą po objęciu urzędu udał się do papieża do Watykanu, z drugą do USA do Busha (gdzie spotkał się z Komitetem Żydów Amerykańskich), a z najdłuższą do Izraela.

Racjonalne głosy o wojnie w Osetii, zginęły zagłuszone przez proamerykańską propagandę. Gazety izraelskie pisały o dominującej roli Izraela w rozpoczęciu tej wojny. Niemiecki wiceminister spraw zagranicznych Gernot Erler oświadczył: „Gruzja pogwałciła prawo międzynarodowe, próbując rozwiązać za pomocą wojska kryzys powstały wokół prorosyjskiej separatystycznej Osetii Południowej. W tej mierze ten, kto podejmuje próbę działania z użyciem wojska, narusza prawo międzynarodowe.”

Prezydent Czech Vaclav Klaus odmówił wydania oświadczenia w sprawie wojny w Osetii, jak to wyraził, „by nie dać się ponieść modnej fali tego, że Gruzja jest złota, a Rosja zła". Stwierdził też, że nie ma żadnej analogii z agresją sowiecką z 1968 r: "Czechosłowacja nie zaatakowała wtedy Rusi Podkarpackiej, inwazja nie była odpowiedzią na nasz atak, a Dubczek nie był Saakaszwilim". Zdystansował się od reakcji Polski i państw bałtyckich, uzasadniając że „w ich reakcji dominuje wynikająca z przeszłości niechęć do Rosji” i podkreślił, że „wielu obserwatorów i liczne media milczą na temat praw rdzennej ludności Osetii Południowej do suwerenności lub wyraźnej autonomii”.

Janusz Korwin Mikke, polityk i naukowiec, przewodniczący sekcji socjocybernetyki w Polskim Towarzystwie Cybernetycznym, napisał na blogu: „Lech Kaczyński nadal ma skrzywienie antyrosyjskie – nie wiadomo, czy z uwagi na wychowanie (większość Polaków cierpi na tę samą przypadłość) czy dlatego, że III RP popiera USA; w każdym razie oświadczył – jawnie sprzecznie z prawdą – że „Gruzja padła ofiarą agresji”. Ja wcale nie potępiam a agresji – ale dbajmy o prawdę: "rozejm z Soczi” zerwała zbrojnie Gruzja. I dostała po nosie.”

NATO wydało oficjalną groźbę, że „Rosja poniesie konsekwencje swoich działań” oraz „ukarało” Rosję zawieszeniem z nią współpracy. USA zadeklarowało, że w ramach pomocy humanitarnej dla Gruzji, przekaże jej miliard dolarów amerykańskich (które pewnie zostaną przeznaczone na jej dalsze zbrojenia).
Kobieta zjada chleb na ulicy, koło zniszczonego w czasie działań zbrojnych domu w Cchinwali, stolicy Osetii Południowe / Fot. PAP/EPA/DMITRY KHRUPO Osetyjscy uchodźcy siedzą w pobliżu drogi do Cchinwali, stolicy Osetii Południowej / Fot. PAP/EPA/YURI KOCHETKOV

Zobacz także:

Mariusz Orłowski OFFline profil autora

Autor: Mariusz Orłowski

Napisz do autora

Artykuły (11) Galerie (0) Średnia ocen (1.99)

Wiek: 36 | Miejscowość: Gdańsk | Kraj: Polska

O mnie: http://mentat.blog4u.pl/

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 88

Sortuj komentarze:

Tomasz Osuch 10.08.2010 19:56

Ocena: Ocena pozytywna 126 Ocena negatywna 112

Obłuda ludzka nie zna granic... Założyć nowy profil, żeby podnieść sobie ocenę?? No, no Panie Mariuszu - o to bym Pana nie posądził.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcin Stanowiec 26.01.2010 11:48

Ocena: Ocena pozytywna 121 Ocena negatywna 121

Trochę spóźniony komentarz, ale..
Uderza mnie poziom konkretu w artykule. Nie ma w nim sterowania emocjami. Natomiast wszyscy krytycy podnoszą nutę ni to patriotyczną (POlak kontra Rusek) ni to historyczną - Rosja z założenia jest zła. Owszem Rosja jest krwią pisana, ale przypadek Osetii pokazuje, że jeden schemat historyczny nie sprawdza się.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Łukasz Wolski 10.04.2009 12:19

Ocena: Ocena pozytywna 105 Ocena negatywna 129

hub_lan - Polski z dużej;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 16.03.2009 01:53

Ocena: Ocena pozytywna 113 Ocena negatywna 134

Co do konfliktu w Osetii i Abchazji Albo jak kto woli w Gruzji to moje zdanie nieco różni się od zdania autora gdyż ja uważam że pojedyncze narody wcale nie muszą mieć prawa do własnego państwa. Takie podejście jest szkodliwe patrząc z punktu widzenia interesów polski gdyż na naszym terytorium mieszka co najmniej kilkanaście narodowości i popieranie tego typu pomysłów może nas kiedyś kosztować utratę sporej części państwa. Co wcale nie oznacza że podoba mi się to co zrobiła Gruzja tak samo jak nie podoba mi się to co od dawana robi tam Rosja.

Tak na marginesie to dość stara myśl ale moim zdaniem nadal aktualna: "pragniesz pokoju szykuj się do wojny" zresztą najlepiej nie od dziś potwierdza ją sytuacja w Szwajcarii gdzie armię stanowi 99% potrafiących utrzymać broń mężczyzn a kraj jest neutralny bo nikt normalny na ciele i umyśle go nie zaatakuje zresztą nienormalnym wybiją to z głowy podwładni samobójcami nie będący.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Epinier Epi 28.09.2008 00:08

Ocena: Ocena pozytywna 109 Ocena negatywna 113

późno czytam ten artykuł, więc nie wiem, czy ktoś jeszcze w ogóle czytuje go... Po pierwsze na pewno nie można go nazwać obiektywnym, bo jest czysto propagandowym - używając tylu przymiotników nie można nawet udawać, że jest się bezstronnym :).
Co do zarysowania historii konfliktu to podczas pierwszej walk w 1990 Gruzja praktycznie nie miała wojska - były tylko jakieś grupy paramilitarne. Poza tym według mojego stanu wiedzy to wtedy doszło do incydentów przygranicznych, a później blokad dostaw energii - wojska gruzińskie nie mogły zaatakować, bo ich nie było - frakcje miały swoje bojówki po prostu. Poza tym wtedy konflikt wykorzystała Rosja by zmusić Gruzję do włączenia się do WNP i zalegalizowania obecności wojsk rosyjskich w Gruzji - po rozpadzie ZSRR wojska te nigdy się nie wycofały mimo wielu apelów rządu Gruzji o ich usunięcie.
Poza tym pisząc o tym regionie w takim tonie nie wypada Panie Mariusze taką ignorancją się wykazać, by pomylić pomarańczową rewolucję, która odbyła się na Ukrainie z rewolucją róż, która była w Gruzji - panu zapewne chodziło o tą drugą porównując budżet wojenny.
Pisząc swój artykuł stosował Pan cały czas formę jakby Gruzja zaatakowała inne państwo, a Rosja stanęła w jego obronie co jest nieprawdą. Całość wydarzeń rozegrała się na terytorium Gruzińskim - i to nie tylko w Abchazji, czy Osetii, ale także bombardowane były miasta i obiekty w głębi terytorium.
"podczas gdy Rosjanie przelewali krew dla ratowania suwerenności Osetii, zaatakowanej przez Gruzję" - to Pana zdanie jest zupełnie fałszywe - Osetia nie jest i nie była suwerenna. Jedyne co można było napisać, to to, że wkroczyli wspierać separatystów. Co do intencji Rosjan, to nie zastanawiał się Pan, czemu tak długo siedzieli w Potii? Może dlatego, że biegnie tamtędy rurociąg z Azerbejdżanu, który może zaopatrywać Europę?
Absurdem też jest pisanie o atakach hackerskich jako odpowiedziach na propagandę - to już zahacza o śmieszność imho.
Moim zdaniem metody, którymi posłużył się Gruzja by zaprowadzić porządek w kraju były złe, ale ta sytuacja wynikała ze względu na ingerencję Rosji. Już od chwili odzyskania niepodległości przez Gruzję po rozpadzie ZSRR Rosja ingerowała w sprawy Gruzji wspierając separatystów. Ciekawe czy tak samo będzie popierać Osetynców gdyby Osetia Północna postanowiła się oddzielić od nich. Jak widać na przykładzie Czeczeni Rosjanie szanują prawa narodów do samostanowienia...
W kwestii transportów humanitarnych dla Gruzji to one są jak najbardziej potrzebne! po pierwsze dla ludzi z bombardowanych miast Gruzińskich,po drugie dla Gruzinów którzy musieli uciec z Osetii i Abchazji przed bojówkami i wojskiem Rosyjskim - czystki etniczne na Gruzinach były wykonywane zarówno podczas pierwszego konfliktu w 1990 jak i teraz.

Pewnie coś jeszcze miałem dopisać, ale nie pamiętam już..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga Kowalczyk 31.08.2008 17:48

Ocena: Ocena pozytywna 112 Ocena negatywna 107

http://fakty.interia.pl/raport/gruzja-osetia/news/w-obwe-coraz-wiecej-dowodow-na-wine-gruzji,1170649
Sobota, 30 sierpnia (19:53)
Centrala OBWE ma coraz więcej wskazówek świadczących o tym, że to niewłaściwe działania gruzińskich władz doprowadziły do eskalacji konfliktu w Osetii Południowej - podaje niemiecki tygodnik "Der Spiegel" w najnowszym wydaniu.
Jak podaje, w raportach jest także mowa o możliwych zbrodniach wojennych popełnionych przez Gruzję. Obserwatorzy informują, że siły gruzińskie rozpoczęły atak w godzinach nocnych, zaskakując śpiących cywilów.

Podaję to doniesienie bez komentarza, bo i nie ma co komentować. Zaczyna się ogladanie "obiektywnej" prawdy od drugiej strony.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 31.08.2008 12:34

Ocena: Ocena pozytywna 117 Ocena negatywna 112

To może jeszcze tylko zapytam: jaki jest Twój obraz wojny, hilarion?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 31.08.2008 12:33

Ocena: Ocena pozytywna 105 Ocena negatywna 108

Czyli zrobiłem z siebie głupka. Bywa i tak :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Radosław Michalczyk 31.08.2008 12:26

Ocena: Ocena pozytywna 100 Ocena negatywna 115

gedart:
Te dwa punkty, które podałem to była drwina czyli zdecydowanie emocjonalne zabarwienie :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 31.08.2008 11:06

Ocena: Ocena pozytywna 63 Ocena negatywna 58

Gwoli rzetelności przeglądnąłem całość komentarzy. Znalazłszy Twój pierwszy przeczytałem takie oto zdanie: "Kurcze tylko ciekawych argumentów, których nie sposób przyjąć z powodu emocjonalnego bełkotu i całkowicie stronniczej argumentacji".
Fajnie, że nie tracisz sprzed oczu ciekawych argumentów, niemniej sformułowanie "emocjonalny bełkot" jest reakcją emocjonalną - zgodzisz się chyba?

Człowiekowi trudno pogodzić się z bolesnym faktem, że jest chemią, która to z kolei steruje jego emocjami. By się temu przeciwstawić potrzeba naprawdę ciężkiej pracy nad sobą.

Moim zdaniem mentat wykonał dobrą robotę - przedstawił inny obraz niż ten przebijający z mediów głównego nurtu. Co ważne zaś osobiście dla mnie - człowieka, który polityką nie interesuje się zupełnie - to fakt, że tytuł artykułu przyciągnął moją uwagę do tego stopnia, iż zdecydowałem się przerwać swoją niechęć do takich spraw i przeczytałem. Przeczytałem też wszystkie komentarze. I pomimo że tyle tutaj było emocji, zdobyłem w miarę obustronny obraz rzeczy. Sięgnąłem później do innych źródeł, które częściowo potwierdziły obraz stworzony przez mentata.
Tak więc jego artykuł zmobilizował mnie do ruszenia dupy - a to już naprawdę coś! bo leniwy jestem ponad przeciętność i sobie to chwalę :-)

Nie odbierajmy człowiekowi jego emocjonalności, bo ona nami de facto steruje. Możemy zaś - gdy poszukujemy "w miarę prawdy" na dany temat - emocje uspokajać i poszukiwać wspólnie odpowiedzi.

Domyślam się, jak musiał/musi czuć się mentat atakowany emocjami z wielu stron, bo chwilę wcześniej sam to przerabiałem po opublikowaniu - z całą pewnością emocjonalnego - artykułu o szkole.

I cieszy mnie, że koniec końców Twoje podsumowanie jest bliskie temu, co chciał przekazać mentat. Znaczy to dla mnie tyle, że spór toczył się na kilku płaszczyznach, lecz ta najważniejsza nie umknęła Tobie. Gdybym mógł, postawiłbym Ci za to plus :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.