Demokracja, która aktualnie obowiązuje w naszej ojczyźnie to nie „władza ludu” lecz politykierów i ma ona wyjątkowo niebezpieczną wrodzoną wadę. Nasi wybrańcy, zgodnie z naturą ludzką, na pierwszym miejscu stawiają swoje dobra osobiste.
Zobacz także:
Artykuły
(35)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.62)
Wiek: 68 | Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska
O mnie: Jestem szczęśliwym mężem, ojcem i dziadkiem. Byłem inżynierem górnikiem. Jestem członkiem Mensy. Zazdroszczę Szwajcarom umowy społecznej. Są autentycznym ZLECENIODAWCĄ a politycy tylko USŁUGODAWCAMI. Chciałbym by u nas też tak było.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Autor usunął profil 11.01.2011 09:16
Faktyczne uczestnictwo we władaniu danym miejscem jest wtedy, gdy mieszkańcy mogą rzeczywiście decydować o przeznaczeniu i sposobie wydatkowania ich (społecznych) pieniędzy. W miastach, gdzie została wprowadzona demokracja uczestnicząca, lokalna administracja przestała rządzić i zaczęła służyć społeczności. Powoli zaczyna się eliminować tam zbędne hierarchie i struktury autorytatywne, oraz poszerzać swobody i demokratyczny wybór. Dzięki temu ludzie zaczynają kierować sprawami lokalnymi, które wpływają na ich życie.
Autor usunął profil 11.01.2011 09:12
W demokracji uczestniczącej wszyscy obywatele posiadają prawo do uczestnictwa w podejmowaniu decyzji dotyczących budżetu, lokalnych podatków oraz inwestycji, a także podziału administracyjnego. Mają swoich delegatów i radnych.
Autor usunął profil 11.01.2011 09:07
Proszę zwrócić uwagę, w jaki sposób prowadzone są "debaty" sejmowe. Nie nazwałbym tego rodzaju partyjnych pyskówek debatą. Brakuje nam prawdziwej społecznej debaty o najważniejszych problemach w naszym kraju. Jest niewiele organizacji, które potrafią to robić. Od kilku lat z niezłym efektem czyni to fundacja Leszka Balcerowicza Fundacja Obywatelskiego Rozwoju czy Polska Rada Biznesu. Niestety takiej debaty nie wywołuje ani rząd ani prezydent. W publicznej telewizji też nie znajduje się na takową miejsca. Edukacja ekonomiczna społeczeństwa jednak postępuje. Młode pokolenie jest lepiej wykształcone. Absolwenci studiów wyższych podejmują własną działalność mimo wielu trudności i uciążliwości ze strony administracji.
Rząd Donalda Tuska ma niepowtarzalną szansę być przy władzy przez drugą kadencję. Obawiam się tylko, by nie było to właśnie i tylko trwanie przy władzy. To pierwszy rząd w odrodzonej Polsce, który ma duże społeczne poparcie, ale z każdym miesiącem widoczny jest brak determinacji do przeprowadzenia istotnych reform w państwie. Brak perspektywicznego myślenia potrafi się szybko zemścić.
Niestety, ale do głosu (już dawno) doszło u nas partyjniactwo. Najważniejsza jest partia i jej cele. A cele partii rzadko utożsamiane są z celami państwa i narodu.
Adam Podgórski 11.01.2011 07:43
W Polsce brakuje demokracji uczestniczącej, a nie młócenia słomy o demokracji bezpśredniej. Pyrsk, Ludkowie!
Dorota Walkowiak 11.01.2011 01:58
Płynny, gładki język dziennikarski. Autor nie jest nowicjuszem. Cóż, należałoby zachęcić najbogatszą część społeczeństwa, aby w głosowaniu bezpośrednim opowiedziała się za przywróceniem trzeciego progu podatkowego. Propozycja natomiast zmierza do tego aby >lud oświecony< a biedny zgodził się sam sobie narzucić oszczędności. A może tak bez mówienia o referendum: nie trzeba było remontować Belwederu, nie trzeba było odpuszczać Rosjanom zasądzonych (przez rosyjski sąd) 25 mln dolarów od Gazpromu za tranzyt gazu za rok 2006 oraz należności za kolejne trzy lata w wysokości ok. 180 mln dolarów link http://forum.smolensk-2010.pl/archive/index.php/thread-391.html, nie trzeba było rozgrzeszać aferzystów. A może teraz winni afery hazardowej, która spowodowała 2 mld zł straty link http://www.rmf24.pl/raport-aferahazardowa/aferahazardowa2/news-kempa-afera-hazardowa-kosztowala-panstwo-2-mld-zl,nId,305016 wpłacą co nieco do budżetu państwa? Ach, rozumiem nie było winnych w aferze hazardowej. Mariusz Kamiński był winien, bo ją wymyślił. To przepraszam. Należało za to więcej myśleć o gospodarce a mniej o deprecjonowaniu opozycji.
Stefan Kap 10.01.2011 11:02
Propozycja zmierza zdaje się w tym kierunku, aby ci, którzy już zaciskają pasa, w głosowaniu bezpośrednim zgodzili się skrócić go jeszcze bardziej, a ci, którzy go mają codziennie na luzie, mogli go swobodnie popuszczać. Otóż nie demokracja jest zła lecz formy własności, których ma bronić. Bez zmiany tych form będzie jak jest i tyle. A przykład Szwajcarii w żaden sposób do nas nie przystaje, bo tam o wszystkim rozstrzygają właściciele.