Facebook Google+ Twitter

Prawdziwa filmowa "Pułapka" dla widza

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2006-11-07 20:19

14-letnia dziewczynka wrzuca do zlewozmywakowego młynka śmieciowego jądra głównego bohatera. - Myślałam że będą twardsze - mówi, a widzowie filmu "Pułapka" tą scenę zapamiętają chyba najbardziej.

Plakat do filmu Tłumaczenie oryginalnego tytułu "Hard Candy" jako "Pułapka" to świetny zabieg producencki. Niestety przed wybraniem się do kina nie domyśliłem się, że tytuł to jednocześnie ostrzeżenie. Nie idź do kina - ten film to pułapka. Rolę przynęty z pewnością pełni fabuła. Nęcące wydawać nam się może bowiem odwrocenie ról oprawcy i ofiary. Ten całkiem ciekawy zabieg to jednak jedyny pomysł na scenariusz. Niestety nie jest w żaden sposób umotywowany.

Dlaczego 14-letnia dziewczynka daję się uwieść, po czym torturuje głównego bohatera? Nie ma to żadnego uzasadnienia w fabule. Bohaterka jawi się jako symbol wszystkich ofiar pedofilii i jako taki może dokonać zemsty. Dokonuje jej jednak w sposób, który rujnuje zamysł scenarzysty. Scena domniemanej kastracji sprawia bowiem, że zaczynam "kibicować" głównemu bohaterowi. Nie przypadkiem użyłem tu słowa kibicować. Film bowiem zmienia się w typową gonitwę, a ta nie motywuje do zadawania sobie poważnych pytań. Jakim miał być filmem? Zapewne dramatem, którego ciężar gatunkowy miała udźwignąć tylko dwójka aktorów. Są to nieznane twarze. Patrik Wilson i Ellen Page. Młoda aktorka ma dobrze napisaną rolę i to jej kreacja skupia uwagę. Jej partner nie ma już takiego pola do popisu.

Niewątpie oczywiście w dobre intencje reżysera. Pomysł był dobry - niestety wykonanie trochę gorsze. Mógł być to film kameralny a nawet teatralny, skłaniający do innego spojrzenia na pedofilię lub ogólniej: na relację ofiara-oprawca. Co jednak zapamiętamy? Obrzydliwą scenę kastracji. Jestem przekonany że w 3/4 przypadków wychodząc z kina będziecie pamiętać właśnie to. Za szokiem powinna przyjść refleksja - czy film ma "oczyścić" nas, aby przyszło zastanowienie? Tego jednak nie doświadczycie. W ten oto sposób "Pułapka" spełnia rolę wynikającą bezpośrednio z tytułu. Zachęca do obejrzenia reklamując się jako film "totalnie przerażający” - nie robi tego. Ma być filmem psychologicznym - nie jest. Pozostawia jedynie w Twoich uszach dźwięk mielonych ludzkich jąder.

Czytaj także: "Pułapka" – problem pedofilii po raz kolejny.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Widziałem hard candy kilka miesiecy temu i nie moge się zgodzić że w pamięci najbardziej pozostaje scena kastracji - bardziej nienawiść, frustracja i przerażenie . Pamietam jednak, że żałowałem czasu spędzonego przy filmie . plus za Twoją opinię :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.11.2006 09:44

Odwrócenie ról oprawcy i ofiary w tym przypadku nie jest raczej, jak to ująłeś, przynętą na widza. Przede wszystkim dlatego, że wybierając się do kina nie spodziewasz się takiego rozwoju wypadków. Ta "niespodzianka" stanowi dość odważną w formie prowokację do zastanowienia się nad faktycznym stanem umysłu pedofila. Każe spojrzeć na tę wyklętą przez społeczeństwo, bądź co bądź, chorobę z innej perspektywy. Skłania do współczucia dla człowieka, którego zwykle sie potępia. Zaskakująca dla nas powinna być nasza własna reakcja na to co oglądamy. I sądzę, że właśnie to, a nie sceny z młynkiem czy kastracją, powinny najbardziej przkuwać uwagę widza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.