Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2145 miejsce

Prawdziwa historia. Aloes na wypadanie włosów.

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2012-12-02 12:15

Zaczęły mi strasznie wypadać włosy, byłem zdesperowany opowiada Christian. Przyjaciel z Salwadoru, który "miał dużo włosów", dał mu klucz do rozwiązania problemu. Opowiedział mi, że on miał identyczny problem i wyleczył się aloesem.


Wszystko zaczęło się kilkanaście lat temu w San Diego
Kalifornia. Christian Estrada przyjechał do tego miasta mając 18 lat, aby studiować marketing i reklamę.
Zaczęły mi strasznie wypadać włosy, byłem zdesperowany opowiada Christian. Przyjaciel z Salwadoru, który "miał dużo włosów", dał mu klucz do rozwiązania problemu. Opowiedział mi, że on miał identyczny problem i wyleczył się aloesem.
Przyjaciel przywiózł mu dojrzałe rośliny aloesu i nauczył Estradę filetować liście, aby wydobyć z nich żel. Codziennie nakładałem go na głowę i po trzech tygodniach stało się coś w rodzaju cudu. Włosy stawały się coraz mocniejsze a po dwóch miesiącach przestały wypadać. Stosując tę terapię pięć, sześć miesięcy zauważyłem, że włosy na głowie zaczęły rosnąc w miejscach, w których do tej pory nie rosły.
Od tego momentu stałem się fanatykiem aloesu, zacząłem bardzo dużo czytać na jego temat. Poza tym podróżując szukał produktów zapobiegających wypadaniu włosów i jednocześnie zawierających aloes i nie znalazł nic, wszystkie produkty były przeznaczone do pielęgnacji skóry.
W między czasie Christian przeprowadził się do Los Angeles gdzie znalazł dobrą pracę w agencji reklamy. Przez cały czas kontynuował kurację aloesem. Przyszedł moment, kiedy: zmęczyłem się już cięciem liści, myciem, filetowaniem i wydobywaniem żelu, zacząłem mieszać żel z normalnym szamponem mówi Estrada. Znajomi i przyjaciele zaczęli go zamawiać i to był moment, kiedy Christian zdecydował o produkcji preparatu na większą skalę.
Ale w Stanach nie posiadał kontaktów, aby założyć firmę produkcyjna, byłoby to bardzo drogie. Więc spakował walizki i wrócił do Argentyny. Wrócił w grudniu 2001 roku dokładnie w dniu ogólnokrajowych protestów przeciwko rządowi w Argentynie i bardzo poważnie rozważał powrót do stanów. Ale nie zrobił tego.
Miałem dolary, ale niezbyt dużo. Skontaktowałem się z zakładem biochemicznym i zacząłem wydobywać sok z aloesowych liści. Moim celem było stworzenie produktów o możliwie największej zawartości aloesu. Osiągnęliśmy go po ośmiu miesiącach pracy i badań.
Nazwę marki miał już w głowie i mógł ja zarejestrować bez problemu.
Pierwsza prezentacja dla szerszej publiczności odbyła się w 2005 roku na targach Cosmesur, które organizuje się raz do roku w prowincji La Rural w Argentynie.
Zaczęliśmy praktycznie od niczego, byliśmy ja, wspólnik i handlowiec, który pomagał nam w sprzedaży. Chodziliśmy od apteki do apteki z prezentacją naszych produktów, często zostawiając je na próbę.
Wprowadzenie nowej marki na rynek nie jest łatwa sprawą. Jeśli przychodzisz bez protekcji, albo dużej kasy, jest ciężko, aby ktoś dał ci szansę znalezienia się na półce w sklepie- mówi Christian.

Dziś firma Naturaloe sprzedaje szampony, odżywkę, tonik/serum przeciw wypadaniu włosów, żel do ciała i krem nawilżający w ponad 200 punktach sprzedaży, przeważnie w stolicy, Buenos Aires. Za pośrednictwem strony internetowej sprzedają swoje produkty w głąb kraju i szukają dużych dystrybutorów.
Docierają też zamówienia z poza granic kraju. Wyeksportowaliśmy produkty do Hiszpanii, Czech w małych ilościach. W tej chwili negocjujemy z ludźmi z Iranu i http://www.naturaloe.pl/produkty,6.htmli mamy wielu zainteresowanych w Chinach.
Mała firma, w której pracuje osiem osób fakturuje około 15.000$ miesięcznie. Rośnie bez reklamy, dzięki polecaniu z ust do ust.
Według Estrady kluczem jest wysoka zawartość aloesu w produktach Ta ilość żelu z aloesu jaką ja zużywam w przeciągu miesiąca innym znanym markom starcza na rok zapewnia Christian.
Materiał do produkcji przychodzi z plantacji w San Miguel del Monte. Plantacja ma prawie hektar i jest na niej prawie 7000 sadzonek. Aloes rośnie szybko. W naszym klimacie jest dojrzały po dwóch latach i co roku daje około 15 nowych sadzonek.
To, co przykuwa naszą uwagę to, w jaki sposób kupują nasze produkty cudzoziemcy. Właściciel punktu w Santa Cruz robi zamówienia co tydzień. Opowiada nam, że turyści po prostu wyciągają mu je z rąk mówi Christian Estrada.
(Anna Wąsik-Ciecieląg)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.