Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

30243 miejsce

Prawdziwe męstwo. Recenzja "Kalinki" Andrzeja Lipińskiego

„Pewnego dnia zasadziliśmy z żoną Roślinkę. [...]”. „[...] Roślinka wykiełkowała po dziewięciu miesiącach. [...]”.* Rodzice nadali jej imię „Kalinka". Nie zdawali sobie wtedy jeszcze sprawy, jak to imię wpłynie na ich całe życie.

Zdjęcie okładki pochodzi ze strony internetowej http://www.dobraliteratura.pl/Upload/Product/20110214220143Kalinka_01.02.jpg / Fot. Ilona Gostyńska-RymkiewiczKalina to roślina, a roślinami czasami nazywa się ludzi tak chorych, że są sztucznie utrzymywani przy życiu, a ich najbliżsi i lekarze mają nadzieję, iż ich stan z czasem ulegnie poprawie. Często jednak są nimi pacjenci, u których zanikła większość funkcji życiowych lub którzy przebywają w długotrwałej śpiączce i mają małe szanse na przebudzenie się, albo wyzdrowienie. Kalinka była właśnie taką Roślinką – skarbem, na który lekarze wydali wyrok. Mogła przeżyć najwyżej sześć lat. To był wyrok nieodwołalny. Dziewczynka urodziła się z chorobą genetyczną – rdzeniowym zanikiem mięśni (spinal muscular atrophy, SMA). Jednak, jak powiedziała Halina Birenbaum, „Nadzieja umiera ostatnia”.** Rodzice Kalinki nie pogodzili się z wyrokiem losu i walczyli o nią do końca.

Na okładce książki „Kalinka” Andrzeja Lipińskiego przeczytałem „Jest teraz znów cząstką tej ziemi, z której wykiełkowała. Wróciła do tamtego świata. Nie wiem, niestety, do której jego części”. Te trzy zdania kazały mi po nią sięgnąć. Już wtedy zdawałem sobie sprawę z tego, że lektura nie będzie łatwa, ale po jej zakończeniu mogę tylko potwierdzić, iż wydawnictwo, które opublikowało „Kalinkę” – Dobra Literatura – oddało do moich rąk dobrą literaturę. Nie jest nią powieść, nie jest pamiętnik, lecz wspomnienia i zapis śmiertelnej walki ze śmiercią, walki o życie i walki z samym sobą, mając w podświadomości ostateczną przegraną. Ta książka, należąca do serii „bliżej siebie”, jest spojrzeniem nie tylko na świat oraz otaczającą nas rzeczywistość i naszych bliźnich, ale także podróżą w głąb samego siebie, myśli, uczuć i wiary.

Narratorem książki jest mężczyzna, ojciec Kalinki. Z notki o autorze, zamieszczonej na skrzydełku okładki, czytelnik dowiaduje się, że w utworze swoimi przeżyciami i wewnętrznymi rozterkami dzieli się Andrzej Lipiński. Skupia się przede wszystkim na własnych uczuciach, a o żonie, niby, tylko wspomina. Nie znaczy to jednak, że jej nie ceni. Wyraźnie dziękuje jej za wspólne sześć lat swoistej rosyjskiej ruletki, w której każdy dzień mógł być ostatnim życia Kalinki. O jego wdzięczności i uczuciu miłości świadczy nie tylko zamieszczona w książce dedykacja „Barce Bez Niej nie przetrwałbym tego trudnego czasu i nie wydobył z siebie tych słów”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.