Mamy medal! Fenomen talentu Adam Małysza eksplodujący na najważniejszej imprezie sezonu stał się źródłem niezapomnianych emocji kibiców.
Wieczorem 13 lutego wierni kibice Adama Małysza zasiedli przy telewizorach, choć jestem przekonany, że nie tylko ci najbardziej zagorzali fani postanowili ostatni sobotni wieczór karnawału spędzić ze skokami narciarskimi. Z wielką niecierpliwością oczekiwałem na olimpijski konkurs na małej skoczni, nie z ciekawości czy Adam zdobędzie medal, bo tego byłem pewien, ale pragnąłem, żeby ten występ pokazał wszystkim niedowiarkom, co znaczy klasa wielkiego sportowca, w którą wielu ludzi nie wierzyło. Ogromną przyjemność sprawił mi komentarz Włodzimierza Szaranowicza, który poruszył ten temat podsumowując swoją relację. Bo musimy obiektywnie relacjonować wydarzenia sportowe, musimy oddawać ich emocje, ale potrafmy też analizować zdarzenia jako ludzie, jako znawcy tematu, znający realia sportu, metody treningu i fizjologii człowieka. Te wszystkie aspekty pomogą nam być lepszymi sprawozdawcami tej pięknej dziedziny życia jaką jest sport, a przy okazji będziemy profesjonalistami cenionymi przez widzów i samych sportowców, którzy dają nam niezapomniane przeżycia, mimo że w ciężkich chwilach ich kariery dziennikarze często nie pozostawiają na nich suchej nitki.
Nie czas i miejsce poruszać ten temat, przede wszystkim trzeba oddać wielki pokłon Adamowi Małyszowi, który jak profesor postawił sobie cel i dążył do jego realizacji przez ostatnie sezony. Z wielkim spokojem jeździł na zawody Pucharu Świata, startował i trenował, robił swoje. Kiedy mu nie szło, nie załamywał się, wiedział, że to kolejny mały kroczek do sukcesu, który miał nadejść w Vancouver. Każdy sportowiec wie, jak ciężko jest z tym spokojem oczekiwać poprawy formy, kiedy wydaje się, że nic nie idzie, nic się nie poprawia, a trener powtarza - spokojnie, jest coraz lepiej. Presja mediów, widzów, to wszystko może odebrać chęć do treningu, do startów. Ale ci, którzy przetrwają to wszystko, są wielkimi mistrzami.
Adam Małysz bez wątpienia jest absolutnym geniuszem, bo wielkiego sportowca nie charakteryzuje kilka zwycięstw, dwa, trzy sezony na szczycie, wielkiego sportowca charakteryzuje umiejętność utrzymania się na szczycie przez wiele lat, przez większość kariery, a przede wszystkim umiejętność przygotowania się do największych imprez, a to wszystko potrafi Adam. Jest kilku sportsmenów, do których mógłbym porównać skoczka z Wisły, mogą to być Lance Armstrong, Robert Korzeniowski, Sycz i Kucharski, Leszek Blanik, Szymon Kołecki, Michael Johnson czy nawet Michael Phelps, ale co tu porównywać, to inna pora roku, to inny unikatowy sport, a ten człowiek jest Adamem Małyszem, jest światową gwiazdą, jest w zachwycający sposób sobą i tworzy wielką historię polskiego sportu.
Pisząc o małych kroczkach Adama Małysza do medali w Vancouver nie napisałem, że ta droga się skończyła, bo jestem przekonany, że na dużej skoczni może być jeszcze lepiej! Wielkie gratulacje, jest Pan wielkim człowiekiem i sportowcem.