Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

42769 miejsce

Prawem w lewo, czyli rozprawy między prezydentami a plebanem

Prokuratura okręgowa wszczęła śledztwo w sprawie znieważenia prezydenta Lecha Kaczyńskiego przez Lecha Wałęsę, który nazwał go durniem. Czy tylko Wałęsa? Aby była sprawiedliwość prawo musi być przestrzegane! Bez wyjątku!

Para prezydencka. Fot. PAPObrazy majestatu

Wałęsa wszedł w oczywisty konflikt z prawem. Tak, jak wielu innych. Na przykład, jak Tadeusz R. (zwany także „ojcem R.” lub „ ojcem dyrektorem R.”). Też wypowiedział się źle o prezydencie i jego żonie.

A ja jestem takim patriotą, że sobie nie życzę, aby ktoś obrażał mojego prezydenta. A jego żonę zwłaszcza!

Przecież prezydent reprezentuje nas - naród (i to jak...)!

No i co teraz? Tadeusz R. będzie miał problem. Śledztwo z urzędu .

Nawet błyskotliwy "Prokurator Generalny" nic nie poradzi. Takie prawo. Czyż nie?

A jak ja powiem: "prezydent to dureń, a jego żona to małpa" - to będę potraktowany jak o. Tadeusz R., czy jak prezydent Wałęsa, czy może jeszcze inaczej? Czy paragraf jest inny w zależności od tego, kto obraża?

A może liczy się kontekst i „co naprawdę chciał przez to powiedzieć”?

Prawo musi być przestrzegane

Jasne, że najlepiej, gdyby ten niefortunny „dureń” poszedł w niepamięć. No ale PRAWO! No i ten precedens z pijaczkiem, który naubliżał naszej GŁOWIE. Chciał, czy nie chciał, miał świadomość, czy jej nie miał. Nieważne, albo mniej-ważne. Ważne jest PRAWO. Ono musi być przestrzegane, egzekwowane i wypełniane! Amen.

Nic to, że w prawie liczy się też intencja czynu. Wyobrażam sobie, jakież to niecne intencje może mieć wiecznie pijany facet, wykrzykując wyrazy, które najczęściej stosuje do opisu rzeczywistości (bo jest ich niewiele, a zawsze trafnie oddadzą to, co widać naokoło, gdy zabraknie na środki do regulacji ostrości wzroku), pod adresem tych, których nazwiska akurat przyszły mu do głowy – i to pewnie tylko z uwagi na aktualną „powszechność ich użycia”.

Aby jednak móc zastosować ten wybieg z „intencją” w bezlitosnym, literalnym stosowaniu paragrafów trzeba znaleźć kogoś, kto to podpowie i jeszcze stając przed sądem sprawia wrażenie, że to rozumie i(lub) ma na to papiery. Ale w państwie prawa i sprawiedliwości prawo musi być przestrzegane. A sprawiedliwość? Jak zawsze – po naszej stronie (patrz: casus Hanny Gronkiewicz Waltz czyli demokracja kontra „prawo i sprawiedliwość”) choćby depcząc logikę i zdrowy rozsądek. Bo gdy błędy popełnili wszyscy uczestnicy sporu, to najlepiej wyjdzie ten, kto zachowa się jak człowiek, a nie brnie w brednie (i to wcale nie w Brnie, tylko w Warszawie).

JEDEN prezydent i radni na Śląsku pokazali, jak nie łamiąc prawa uszanować demokratyczny wybór. Można... No, ale tam nie było kamer, a tamtejszy prezydent jest głównie człowiekiem, a nie politykiem, na czym bardzo dobrze wychodzi - on i jego miasto. Na razie.

Póki co, nie ma wyboru. Nie wiadomo dokładnie, co ojciec R. „chciał przez to powiedzieć”, ani jakie miał intencje. Prawo jest prawem. Dlatego domagam się sprawiedliwości czyli wszczęcia śledztwa przeciw, a najlepiej „w sprawie” Tadeusza R. , i to dla dobra Tadeusza R., na którym (od teraz to już na pewno) ciąży zarzut znieważenia głowy państwa i doprowadzenia mnie, cząstki narodu, a więc cząstki dodatku do tej głowy, do chwilowego zwątpienia w jej nieomylność. Jako ludzie wierzący wiemy, że o.Tadeusz R. zostanie uczciwie i na pewno sprawiedliwie osądzony tu, na tej ziemi, przez jak zawsze bezstronny, całkowicie niezawisły i bezdyskusyjnie niezależny sąd, a przez to będzie miał lżej po jej opuszczeniu. A to naprawdę jest najważniejsze, bo "tam" jest się zwykle dłużej niż "tu".

Chyba, że ktoś uważa inaczej. Ma prawo...

Ignorantia iuris nocet - „nieznajomość prawa szkodzi”.

Kiedyś można było to powiedzieć bardziej „po naszemu” i praktyczniej: „brak znajomych wśród prawników szkodzi”, ale teraz bardziej adekwatne do naszego państwa prawa (i sprawiedliwości) byłoby: „brak znajomości wśród naszych prawników szkodzi”. A jeszcze lepiej znać sędziów i prokuratorów. I to też nie wszystkich, ale naszych.

A'propos: jak tam zdrowie Lwa R.? Czy nie lepiej niż tego chłopca, którego mają zapuszkować na prawie 10 lat za kradzież "Snickersa", czy czegoś, o podobnej wartości (tak odżywczej, jak i pieniężnej). Może i nagadał głupstw, ale pewnie się chłopak przestraszył, to i odpowiedział właścicielowi dosadnie (jak to w stresie) i wymachiwał tym, co miał pod ręką. Ale jemu nikt nie podpowie, że może miał "pomroczność" jakiegoś nowego typu, albo był „chwilowo niepoczytalny” bo działał pod wpływem „nagłego stresu”. Twarde prawo, ale prawo. Tyle, że interpretowane troszkę „na lewo”, bo zależy dla kogo...

 

 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Ściana płaczu to nie tutaj autorze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.