Pozycja materiału w rankingach:
O emisji hałasu w blokach i próbach obrony jednostki przed tą dokuczliwością pisałam na łamach Wiadomości 24 niejednokrotnie. Ostatnio w lutym br. W tamtym artykule wspomniałam, że z zapytaniem dotyczącym tej sprawy wystąpię do Biura Rzecznika Praw obywatelskich. Słowo się rzekło. Kobyłka u płota stoi.
Dziś otrzymałam odpowiedź z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich na nurtujące mnie pytanie, które brzmiało tak: "Czy mieszkając w blokach obywatel ma prawo do ciszy?" Zobacz także:
Artykuły
(185)
Galerie
(38)
Średnia ocen
(4.54)
Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
O mnie: Smaruję tutaj androny, bo kiedyś może się zdarzyć, Że przyjdzie mi się zmierzyć z krytyką adwersarzy Albo jakiegoś trolla, co chyłkiem i pewnie ukradkiem Szpilę pod żebro mi wetknie. Nie znacie takiego przypadkiem?
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Ewa Łazowska 28.03.2011 12:42
Tadeuszu: Dzięki za cenne rady. Na to bym nie wpadła. Z radami "życzliwych" bym się wyprowadziła spotykam się dość często. Hasło - tu mieszkają ludzie, więc jak się hałas nie podoba, niech się wyprowadzi - też nie jest mi obce. Jeśli zaś idzie o to, że "jednostka obywatelska" jest wielkim zerem, z którą wszelka władza się nie liczy - mam taką świadomość. Pozdrawiam.
Tadeusz Wojewódzki 27.03.2011 22:13
Ile znaczy Obywatel przekonujesz się nie wtedy kiedy czytasz konstytucję czy słuchasz polityka lecz policjanta, któremu zgłaszasz swój problem. Jeśli nie masz noża w plecach lub siekiery między łopatkami, to po co dzwonisz na policje? Sąsiedzi ci przeszkadzają, to się wyprowadź. Motory (ścigacze) mają za głośne, podrasowana silniki, to zanotuj numer rejestracyjny i napisz skargę. W kontakcie z policja jesteś mniej niż zerem.I to jest realny Twój wymiar - obywatelski. Nadal mamy milicjantów, którzy są władzą. I świrów, którym przeszkadza hałas, smród, chamstwo.
Dobrze jest mieszkać nad chamami. Ja wyćwiczyłem swoich turlając w niedzielę pustą butelką po podłodze. Oni skończyli bal o 4.00, a ja turlanie o 6.00. Dla urozmaicenia monotonii turlania naciskałem stopa na szyjkę butelki - co kilka minut. Podskakując radośnie wydawała dźwięki, które trudno uzyskać inna metodą. Ćwiczyłem ich do 11.00. W końcu wyszli do kościoła.
Pomogło
Oczywiście turlanie butelką.
:)
Ewa Łazowska 25.03.2011 13:04
Marku! Byłam kiedyś na Osiedlu za Żelazną Bramą i mogę Ci tylko serdecznie współczuć, że musisz mieszkać w tak obrzydliwym blokowisku, jeszcze bardziej obrzydliwym niż moje. I do tego ta "Twoja: knajpa". Czyli - jak wnioskuję z Twojego komentarza, mogę sobie pisać na Berdyczów, albo iść za radą niektórych internautów i wyprowadzić się do domu starców, albo czołgać się do miejsca wiecznego spoczynku. W każdym razie nie zazdroszczę Ci, oj nie zazdroszczę. Kiedyś działało Towarzystwo Walki z Hałasem, ale się rozwiązało, z braku możliwości realizowania swojego statutu. Pozdrawiam!
Ewa Łazowska 25.03.2011 12:54
No cóż, Marto. Podobno kultura bycia nic nie kosztuje i dlatego nie można jej kupić w sklepach. To po pierwsze. Po drugie zaś - podobno co bardziej przezorni nie stosują kultury na co dzień w obawie, że może jej zabraknąć. I jeszcze jedno: Braki kultury z pewnością nie ulegają przecenie. Hi, hi. Mądrości zapożyczyłam z "Antologii współczesnej aforystyki polskiej". Nic dodać, nic ująć. Pozdrawiam.
Ps. Odpowiadając na Twoje pytanie oczywiście niczego innego się nie spodziewałam, uwzględniając totalny zanik kultury bycia w większości naszego społeczeństwa. Kto się w tym momencie na mnie obruszył i wziął tę uwagę do siebie - tego oczywiście przepraszam.
Marek Różycki jr. 25.03.2011 12:31
Mam z sąsiadami większy problem: tuż pod naszą podłogą, gdzie wcześniej rozbito żelbetonową płytę - stanowiącą "poduszkę powietrzną" mającą chronić nas przed hałasem - otworzono ogromną, nocną restaurację z wyszynkiem - na 500 osób. Głośna, drażniąca muzyka, krzyki, bełkot pijanych głosów starających się przekrzyczeć "tło muzyczne...." - trwa do 1 - 2 w nocy. Już nie piszę o pisku i harmiderze przesuwaniu stołów i krzeseł.
Pisałem już wszędzie. Do Rzecznika Praw Obywatelskich - także; do Sanepidu; oczywiście do Prezesa Rady Osiedla "Za Żelazną Bramą" w Warszawie, pana Janusza Rubika oraz do... jego żony, która jest z-cą Prezesa Rady Osiedla [potworny nepotyzm!!!] ; pisałem do Rady Spółdzielczości; pisałem do Komisji Budowlanej, ponieważ nasz XIII. piętrowy blok mieszkalny nie jest w ogóle przystosowany i dostosowany do "takiej inwestycji", jak wielka, nocna restauracja. Ze zdziwieniem konstatuję, że w ogóle nie obowiązuje u nas tzw. cisza nocna od 22,00. Wszytko można kupić i przekupić - każdego urzędnika i każdy urząd!
Skuteczna jest tylko Policja, która przyjeżdża na nasze wezwania i wlepia mandaty. Policja zaś radzi, by sprawę przekazać niezawisłej i nie skorumpowanej jeszcze - Prokuraturze Rejonowej....
Biznes ponad wszystko; a kto by się liczył z mieszkańcami???! To nie te czasy! Marr
Marta Jenner 25.03.2011 12:15
Ewo, a jakiej reakcji się spodziewałaś? Harmonijna koegzystencja w blokach wymaga kultury osobistej, która stała się artykułem deficytowym.
A panu Nieszczególnemu zalecam przed przystąpieniem do komentowania zażycie solidnej porcji waleriany, jak to czynił jego pierwowzór "o twarzy końskiej, a nawet mulej";)
Ewa Łazowska 25.03.2011 11:54
Szanowny Panie Nieszczególny: Dziękuję za rady - co powinnam. Jednak pozwoli Pan, że to ja będę decydować, czy mam przenieść się do domu starców, czy ewentualnie kupić sobie dom. Pańskie "życzliwe" doradztwo skłania mnie do wysnucia wniosku, że Pan także należy do gatunku upierdliwców, którym przeszkadza, że komuś przeszkadza. I jeszcze jedno. Pańska ksywka i sposoby komentowania wskazują na to, że faktycznie jest Pan całkiem nieszczególnym facetem, którego złośliwymi uwagami nie warto się przejmować. Pozdrawiam.
Wieńczysław Nieszczególny 25.03.2011 07:42
Rzecznik Praw Obywatelskich? a czemu nie UKOiK? Autorka powinna sobie kupić dom, wyprowadzić się do domu starców, ew wyciszyć ściany: są faktycznie uciążliwe jednostki, ale i na nie są sposoby, jednak upierdliwych, którym przeszkadza chodzenie po domu, rozmowy również nie brakuje
Ewa Łazowska 24.03.2011 21:13
Okazuje się, że obywatel jako jednostka może sobie jedynie pomarzyć o ciszy we własnym mieszkaniu. Dziś rozmawiałam na ten temat ze znajomym, który pracuje w straży miejskiej. Znajomy ten powiedział mi, że straż miejska w zasadzie nie przyjmuje zgłoszeń tego typu, bo jest od pilnowania porządku w mieście - jak sama nazwa tej formacji wskazuje.
Pozostaje mi jedynie albo procesowanie się o tę ciszę w sądzie, albo wyprowadzka. Innej opcji w zasadzie nie ma.
Skoro Grażyna K. odwołała się do mistrza, czyli hr. Fredry, ja także pozwolę sobie mój wierszowany punkt widzenia wrzucić.
Pustka
Wszechogarniająca pustka poraziła moje usta.
Poraziła mózgu zwoje ale jeszcze tutaj stoję.
Trzymam się kurczowo ściany...
(Skąd my to uczucie znamy?)
Ściana także pustką zionie
I w poziomie oraz w pionie.
Od podłogi do sufitu wszystko jest całkiem do kitu.
Tylko jedno się nie zmienia,
Co znam dobrze ze słyszenia:
- Upierdliwy dźwięk zza ściany...
Znowu od samego rana
Rżnie na cały regulator
Telewizor zafajdany!
Danuta 24.03.2011 19:47
Zemsta w postaci hałasu u Ewy w mieszkaniu będzie nieskuteczna, gdyż hałas jest bardziej słyszalny z góry do dołu, najwyżej wkurzy tych, co pod nią, ale można zrobić balangę u tych, co mieszkają nad sąsiadką. Podejrzewam, że owa pani nie łamie nawet regulaminu domowego, bo telewizji słucha przed 22. O ile pamiętam, to ani słuchawki, ani czekoladki nie wchodzą w rachubę, bo sąsiadka jest nieprzystępna. Może poszukać jakiegoś mediatora?