Facebook Google+ Twitter

Prawo prasowe - lifting czy rewolucja?

Nad projektami zmian w prawie prasowym dyskutowali wydawcy prasy, dziennikarze i prawnicy, zaproszeni na kolejną debatę w tej sprawie. Tym razem zorganizował ją Bogdan Zdrojewski, minister kultury i dziedzictwa narodowego. Dyskusja dotyczyła trzech projektów.

Stefan Bratkowski uważa, że prawo prasowe jest niepotrzebne. / Fot. PAP/Andrzej RybczyńskiPierwszy projekt to poprawki autorstwa posłów PiS. Miałyby przede wszystkim przyspieszyć postępowanie sądów w sprawach przeciwko prasie i wyelimować anachronizmy ustawy. Projekt
Izby Wydawców Prasy też dąży do pozbawienia prawa prasowego przeżytków minionej epoki, likwiduje większość istniejących sankcji karnych i zdejmuje z dziennikarzy obowiązek "szczególnej" staranności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich zaprezentowało całkiem nowy tekst ustawy, budzący równie duże emocje, choćby z powodu rozbudowanego katalogu przestępstw i szeregu przepisów, służących limitowaniu dostępu do zawodu.

Ograniczanie dostępu do zawodu za bardzo zły pomysł uznał m.in. Wojciech Maziarski z "Newsweeka". – Nie pozwolimy, by ktoś dyktował nam kogo mamy zatrudniać – zapowiedział. – Nie jest ważna legitymacja, ważne, by w zawodzie pracowali ludzie, mający czytelnikom coś ciekawego do opowiedzenia.

– Niemal wszyscy przyznają, że prawo prasowe, w obecnym kształcie, to dokument archaiczny i niebezpieczny. Jednak od lat zmian nie udaje się dokonać – przypomniał, prowadzący dyskusję Jerzy Baczyński, redaktor naczelny "Polityki". Dlaczego? – Bo prawo, siłą rzeczy, uchwalane byłoby przez polityków.
A przy stałym napięciu między światem mediów a politykami, nowe regulacje mogłyby wymknąć się spod kontroli.

Arkadiusz Mularczyk, poseł PiS referujący projekt autorstwa tej partii zapewniał jednak, że proponowane skrócenie do kilku miesięcy terminów rozpatrywania przez sądy spraw przeciwko dziennikarzom i wydawcom nie są wymierzone w prasę lecz służą ochronie osób, które uważają, że dziennikarz naruszył ich dobra. – Jaki sens ma dla takiej osoby wyrok, który zapadnie po trzech, czterech latach? - pytał Mularczyk.

Piotr Niemczycki , wiceprezes Agory. / Fot. PAP/Tomasz GzellNie dał mu wiary Piotr Niemczycki, wiceprezes zarządu Agory. – Wolności słowa żadne bariery i regulacje nie służą – stwierdził. – Nie psujmy wolności; jeśli chcemy coś załatwić, zróbmy to za pomocą innych przepisów. Krytyczny był też Andrzej Skworz, redaktor naczelny "Press". – Błąd lekarza czy pilota może być śmiertelny. Dlaczego więc i te zawody nie doczekają się szybkiej ścieżki orzekania w sądach? – pytał.

Czy przyjmie sią pogląd Stefana Bratkowskiego, honorowego prezesa SDP, uważającego, że prawo prasowe jest bytem zupełnie zbędnym, który z powodzeniem może zostać zastąpiony przez regulacje prawa cywilnego? Zdaniem prof. Ewy Nowińskiej z Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego - nie.

– Bez prawa nie można funkcjonować w żadnej niemal dziedzinie życia; może za wyjątkiem zorganizowanych grup przestępczych – uśmiecha się prof. Nowińska. I dodaje, że w obowiązującym prawie prasowym zmian
nie da się uniknąć. – Obecny stan prawny jest jednak niejasny, a orzecznictwo rozchwiane. Nikt w redakcjach prasowych nie może być do końca pewien kiedy narusza prawo.







Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.