Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

55197 miejsce

Prawosławni nacjonaliści przeszkodzili gejowskim manifestacjom

Tbilisi, a teraz Moskwa i Kijów. Wojujący prawosławni nie strzelają sobie w głowę w soborze. Jak by mogli? Ożywia ich nowy duch. Duch wiary w zwycięstwo.

Próba manifestacji grup LGBT w Moskwie. Policjanci zatrzymują dziewczynę trzymającą transparent z napisem: Od zaprzeszłego piątku do minionej soboty ludzie prawosławni w Gruzji, Rosji i na Ukrainie uniemożliwili parady dumy lesbijek, gejów, biseksów i transwestytów (Tbilisi, Moskwa) względnie spowodowali, że paradujący zostali politycznie i psychologicznie ustawieni pod pręgierzem. W obronie praw mniejszości seksualnych rozumianych stosownie do obowiązującej obecnie na Zachodzie (w ścisłym rozumieniu tego pojęcia) politpoprawności wystąpiły instytucje Unii Europejskiej. Z jaką skutecznością? Świadczy o tym sytuacja w Kijowie, gdzie w marszu przeciw homofobii wzięło udział około 50 osób (z czego większość przybyła z Europy Zachodniej, z Niemcami na czele), chronionych przez tysiąc funkcjonariuszy policji szturmowej w pełnym uzbrojeniu. W tym czasie niemal całe śródmieście było pełne „patroli antygejowskich” (jak je nazwali organizatorzy), składających się z działaczy bractw cerkiewnych, nacjonalistycznej partii „Swaboda” oraz umundurowanych Kozaków zaporoskich. Te patrole rozdawały materiały propagandowe i dyskutowały z przechodniami, utożsamiając homoseksualizm z deprawacją nieletnich oraz popierając projekt ustawy o zakazie propagandy homoseksualnej.

Los tego projektu w Radzie Najwyższej w Kijowie nie jest całkiem pewny (instytucje paneuropejskie grożą, że w odwet nie przyjmą Ukrainy do UE), natomiast w Moskwie Duma Państwowa wedle wszelkich znaków na niebie i ziemi zatwierdzi analogiczne prawo przed udaniem się na wakacje. Władze stolicy Rosji odmówiły zezwolenia na marsz przeciw homofobii w związku z Międzynarodowym Dniem Sprzeciwu Wobec Homofobii, przypadającym na 25 maja. Doszło do prób zorganizowania manifestacji bez zezwolenia w trzech miejscach publicznych. W jednym z nich naprzeciw uczestników wyszli wojujący prawosławni, ostro im się przeciwstawiając, wskutek czego doszło do rękoczynów.

Moskiewska policja, starannie wyszkolona pod tym kątem oraz mająca w tym rosnące doświadczenie, przerwała nielegalne akcje grup LGBT i anty-LGBT przy użyciu minimalnej siły fizycznej, dokonując kilkudziesięciu tymczasowych zatrzymań. Po około 20 godzinach spędzonych na komisariatach podejrzani o zakłócenie spokoju i porządku z obu stron sporu zostali zwolnieni z uprzedzeniem, że mogą otrzymać wezwanie do sądu. Wydarzenia 25 maja w Moskwie zakończyła skrajnie brutalna napaść na upolitycznioną lesbijkę Julię Maliginę i jej najdroższą w drodze z nieudanej manifestacji, w wyniku którego obywatelka Maligina doznała uszkodzenia oka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (16):

Sortuj komentarze:

Ulica rządzi się swoimi prawami. Wolałbym, żeby nie królowali na niej jedni i drudzy. Niech będzie wolna od reklam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Darku Pan naprawdę nie rozumie problemu? Tu chodzi o próbę zrównania statusu normalnej rodziny ze statusem dwóch gejów , mnie nic nie obchodzi ich prawo do seksu czy coś podobnego, niech tylko nie próbują nazywać tego małżeństwem bo to naprawdę jest szczyt wszystkiego, niech zawierają sobie te związki partnerskie czy cokolwiek a tradycyjną rodzine niech zostawią w spokoju a nie jeszcze wpierają ludziom w żywe oczy że to jest to samo

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Darku, tu nie chodzi o czyjeś dobra osobiste ani o samopoczucie. W rządzonej z reguły przez ateistów lub wyznawców Wielkiego Architekta Francji (nazywanej grzecznościowo laicką republiką) było i jest regułą, że minister i nie tylko minister. żonaty czy nie, ma kochankę albo kochanka. Nawet wielki uczony, podróżnik i wynalazca, uczęszczający regularnie do kościoła katolik Jacques-Yves Coustaeu, pozostawiłw nieutulonym żalu nieślubną wdowę oraz dwoje dzieci ze związku nie pobłogołsawionego przez kapłana. Przyjaciel i mecenas zmarłego badacza oceanów - arcykatolicki książę Monako, odziedziczył zaś po poprzednikach prawo cywilne "prześladowczej republiki".

Wszystko to nie wywoływało powszechnego oburzenia ani demonstracji. Co kraj to obyczaj, a ludzie miewają różne przywary i grzechy, które jednak na ogół nie są tak ogromne, aby zagrażały budowli społecznej jako takiej. Natomiast zmiana podstaw instytucji małżeństwa to zupełna skrajność, na którą nie ważyli się nawet tacy tyrani jak Robespierre czy Hitler, a tylko ludzie zupełnie szaleni, pragnący zamienić najdziksze fantazje seksualne w otaczającą ich rzeczywistość dnia powszedniego. Są już homo-małżeństwa (na razie w postaci jednożeństwa i jednomęstwa), a w takiej np. W. Brytanii państwowy nakaz przyjmowania do drużyn skautów tak harcerzy jak instruktorów nie kryjących się z pociągiem do osób tej samej płci. Co się pojawi niebawem? Wystarczy odrobina wyobraźni. Czy zaś polityka pozbawiona wyobraźni może być odpowiedzialna?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z Panią Maria, co kogo obchodzi kto z kim śpi, ważne by dzieci ojca miały.
W wielu religiach i światopoglądach małżeństwo jest jedynym miejscem gdzie można prawomyślnie i legalnie uprawiać seks. Nie można się więc dziwić tym, co chcą zalegalizować swoje nielegalne wybryki seksualne. Natomiast dziwię się tym, co pod sztandarami ochrony świętości małżeństwa zwalczają homoseksualistów a nie zauważają grzeszników marki hetero. Jeśli chcemy umacniać i chronić małżeństwa, jego przywileju do seksu, to powinniśmy zacząć od zwalczania nielegalnych związków paramałżeńskich, co kopulują na kocią łapę bez sakramentalnego błogosławieństwa i stosownej legalizacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Mikołaj Kołyszko Nie jestem bynajmniej zdziwiony głosem przedmówcy. Ktoś taki musiał się pojawić pod tym skromnym artykułem, nie roszczącym sobie pretensji do wszechwiedzy ani doskonałości. Jednak po kolei.

Po pierwsze i po główne osobiście nie pochwalam ani ulicznych bijatyk ani w ogóle łamania konstytucyjnego prawa każego obywatela/-ki do nietykalności cielesnej. Tak w życiu codziennym jak polityce wina nie leży jednak na ogół w stu procentach tylko po jednej stronie. Jakie można mieć zdanie np. o policjantach, którzy regularnie biją do krwi i połamania kości, a nawet zabijają ludzi wychodzących na ulice z żądaniem chleba i pracy, od San Diego po Ateny?

Może to oczywiście być zdanie politycznie poprawne w znaczeniu dogadzającego tym, co widzą ograniczanie wolności wypowiedzi tylko w postaci braku prywatnych telewizji w Rosji, natomiast w uczestnikach pokojowej pikiety pod gmachem giełdy nowojorskiej, związanych i zakneblowanych, a następnie ustawionych na klęczkach przez policję nie widzą nic nienormalnego.

Podobnie jak można dopatrywać się okaleczenia języka ojczystego w zdaniu pytającym: Jak by mogli?, ale już nie w stałym używaniu angielskiego czasownika lead zamiast polskiego rzeczownika nagłówek. No cóż, siłą (niekoniecznie siłą argumentów) można wszystko. Do pewnego czasu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Odpowiedzialność za dojście do wymiany ręcznych „argumentów” ponoszą w znacznej mierze środowiska LGBT, które jako punkt swoich zgromadzeń wybrały sobie przeważnie pomniki bohaterów narodowych i place przed cerkwiami." - mi się wydawało, że wspomniane punkty są zwyczajnie najczęściej centralnymi punktami we wschodnich miasta i zwyczajowo wszystkie demonstracje startują z podobnych miejsc? Proszę mnie poprawić jeśli się mylę.

Natomiast stawianie tezy, że działacze LGTB tym zasłużyli sobie na stanie się ofiarami przemocy fizycznej (przy jednoczesm przedstawianiu fałszywego obrazu, jakoby oni także atakowali fizycznie swoich oponentów) jest po prostu ohydne.

Z ciekawości - ten tekst miał być w założeniu informacyjny czy publicystyczny? Bo na pierszy rzut oka średnio spełni wymogi którejkolwiek z wymienionych kateogrii.

Niemniej autor już sam sobie wystawia świadectwo rzetelności dziennikarskiej, nie tylko nie potrafiąc napisać technicznie poprawnego leadu, ale i kalając język ojczysty, racząc nas na samym początku tekstu błędem ortograficznym. Brawo...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szacunek dla intymności powinien działać w dwie strony. Nie powinno się jej też eksponować. Dlatego proponuję trzecią kategorię za Freudem: chłopak, dla którego mężćzyźni są atrakcyjni emocjonalnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przy rodzinnym obiedzie odzywa się syn:
- Tato, jestem gejem.
Zapadła krótka cisza, i odzywa się ojciec:
-Synu, nosisz różowe spodnie?
- Nie.
- Masz na zielono pofarbowane włosy?
- No, nie.
- Masz w uszach kolczyki?
- Widać ze nie!
- Byłeś na paradzie równości?
- Tato - mówi zniecierpliwiony syn - przecież wiesz, że nie.
- To Ty nie jesteś żaden gej. Jesteś zwykłym pedałem.

Jeśli oddzielimy gejów od pedałów [zgodnie z logiką cytowanego ojca] to którzy tak oburzają dyskutantów?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Traktują nas jak Afrykę. Wyższość białego (zachodniego) człowieka...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Coraz więcej jest takich oznak, bo i coraz bzdurniejsze żądania wysuwają środowiska LGBT. Im bardziej będą "wojować" i lobbować na rzecz rozwiązań kompletnie nienaturalnych i nie pasujących do tego regionu, tym większy będzie sprzeciw ludzi. I tym bardziej nastroje będą się radykalizować.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.