Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

185420 miejsce

Precedensowy proces o pieniądze dla górników

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2006-07-01 07:17

Miliardowe żądania górników mogą pogrążyć nawet budżet całego państwa

Jeżeli katowicki Sąd Apelacyjny zgodzi się z żądaniem Krzysztofa Golca, emerytowanego górnika kopalni "Wesoła" w Mysłowicach, który domaga się wypłaty zaległych wynagrodzeń - odpowiednich do zapisów zakładowej umowy zbiorowej z 1993 roku - branży grozi bankructwo i to całkiem szybko. Sąd zdecydował, że wyrok ogłosi w połowie lipca ze względu na zawiłość sprawy. Na ten wyrok czeka już ponad 15 tysięcy górników Katowickiego Holdingu Węglowego, którzy wystąpili z podobnymi roszczeniami.

W holdingowej umowie zbiorowej zapisano w 1993 roku, że wynagrodzenie górnika pracującego pod ziemią nie może być niższe od 90 proc. średniej krajowej w przemyśle, a dla pracowników powierzchniowych - 50 proc. Do tych ustaleń stosowano się do 1995 roku, choć - jak powiedział wczoraj w sądzie pełnomocnik KHW - nigdy nie wypłacano w pełni tak wysokich pensji. Z góry zakładano bowiem, że 90 proc. średniej krajowej to wielkość docelowa. Jednak w 1995 roku po wejściu w życie ustawy o negocjacyjnym systemie wynagrodzeń spisano protokoły, które faktycznie wprowadzały podwyżki płac, ale nie w takiej skali jak układ zbiorowy z 1993 roku.
- Protokoły sporządzone zostały zgodnie z obowiązującym prawem, podpisały je wszystkie organizacje związkowe - mówi Waldemar Mróz, wiceprezes KHW. - Przyjęte wówczas rozwiązania kształtują wynagrodzenie w firmie w oparciu o wynik finansowy, poczynione oszczędności, a nie w oparciu średnią krajową, na którą przecież nie mamy wpływu.

Józef Solich z Rady Krajowej Związku Zawodowego Górników twierdzi jednak, że zapisy protokołów z 1995 roku w rzeczywistości nie uchyliły postanowień zakładowej umowy zbiorowej, która uzależniała wysokość wynagrodzeń od średniej krajowej w przemyśle. Owszem, po 1995 roku były podwyżki płac, ale nie w takiej wysokości, o jakiej jest mowa w zakładowej umowie z lat wcześniejszych.
Od strony prawnej roszczenie jest dość skomplikowane. Proces Golca ciągnie się od 1999 roku. Pierwszy wyrok był dla niego niekorzystny, ale sąd odwoławczy uchylił go i skierował sprawę do ponownego rozpoznania. W drugim procesie wywalczył ponad 10 tys. zł, choć domagał się 30 tys. zł. Z takim rozstrzygnięciem nie zgodził się KHW i złożył apelację. Wnosi o odrzucenie pozwu lub zwrot sprawy do sądu pierwszej instancji. - Firma takich żądań nie udźwignie, grozi nam upadek - dodaje wiceprezes Mróz.

Pełnomocnicy KTH podkreślali w sądzie, że po 1995 roku górnicze pensje i tak były wyższe w tej firmie od założeń jakie wynikają z ponadzakładowego układu pracy.
Ponad 8 tys. pozwów trafiło już do sądu, a blisko 7 tys. górników na razie wystąpiło pisemnie do dyrekcji kopalń KTH o nadpłatę zaległych wynagrodzeń - domagają się od 2 tys. do 30 tys. zł. Z podobnymi żądaniami może wystąpić w sumie 20 tys. pracowników holdingu, obecnych i emerytowanych.
Roszczenia przedawniają się po upływie 3 lat, więc górnicy występują o nadpłatę wynagrodzeń za ostatnie 3 lata. Wyrok, jaki zapadnie 14 lipca, to być lub nie górnictwa węglowego, a na pewno KTH.

W Kompanii Węglowej problem też narasta. Złożono dotąd blisko tysiąc pozwów.
- Żaden wyrok nie jest jeszcze prawomocny - wyjaśnia Zbigniew Madej z Kompanii. - Nasza sytuacja jest mniej uciążliwa, mamy 14 różnych układów zbiorowych pracy, ale w 2005 roku podpisaliśmy porozumienie, które rozwiązuje problem. Pozwy dotyczą lat sprzed 2005 roku.
Katowicki Holding Węglowy nie zrobił w tej sprawie nic. Nie ma mowy o ugodzie.
- Nam zależy na rozstrzygnięciu sądu, ugoda nie wyjaśni prawnych zawiłości, a w kolejce czekają następne pozwy - powiedział Bogdan Pirecki, pełnomocnik górnika.
Żądania te wspierają związkowcy, licząc się z upadkiem firmy i utratą miejsc pracy.
- Trudno, siła wyższa. Kierownictwo Holdingu mogło temu zapobiec, ale dotąd nie podjęło żadnych działań - dodaje Solich z ZZG.
Teresa Semik - Dziennik Zachodni

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Polska jest chyba ewenementem na skalę europejską. Jak podaje GUS, górnicy są najlepiej zarabiającą grupą zawodową w naszym kraju. Czy to nie dziwne? A jak się patrzy na taką bezmyślność (i mam tu na myśli zarówno górników, jak i uległość władz), to nie wiadomo, czy się śmiać czy płakać... Ciekawe, czy jak górnictwo zbankrutuje, to górnicy solidarnie pójdą z kilofami pod Warszawę, bo "ktoś im zabrał miejsca pracy"... Smutne, ale wygląda na to, że jak to zazwyczaj w Polsce bywa, szansa, jaką były ostatnie zyski z kopalń, zostanie zaprzepaszczona - nic nie zostanie zrobione, nic się nie zmieni... Czasem to naprawdę ręce opadają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.