Facebook Google+ Twitter

Precz z boiskowymi bandytami!

Wiadomość o potwornej kontuzji napastnika Arsenalu Londyn, Eduardo da Silvy, zszokowała chyba cały piłkarski świat. Teraz, gdy ucichły pierwsze, gwałtowne reakcje na to co się stało należy zastanowić się jak walczyć z futbolowymi bandytami.

Kiedy zobaczyłem zdjęcia zmasakrowanej kostki Eduardo w internecie (widok był na tyle makabryczny, że telewizje nie zdecydowały się pokazać zbliżeń całej sytuacji), pierwsze co przyszło mi na myśl, to konieczność karania sprawców takich kontuzji na równi z przestępcami. Trener Arsenalu, Arsene Wenger zaraz po meczu powiedział nawet, że Martin Taylor powinien za ten faul zostać dożywotnio zdyskwalifikowany. Podobnie jak francuski szkoleniowiec, po kilku godzinach ochłonąłem (Wenger wycofał się ze swoich ostrych słów) i zacząłem myśleć nad najlepszym rozwiązaniem problemu boiskowych brutali.

Wielu obserwatorów uważa, że tak naprawdę nie ma nad czym debatować. Twierdzą, że to jeden z wielu niefortunnych incydentów. Czy aby na pewno to dobre wytłumaczenie dla zachowania Martina Taylora, który bezpardonowym wślizgiem wyprostowaną nogą postawił znak zapytania nad karierą 25-letniego Chorwata? Czy grożąca angielskiemu obrońcy kara zawieszenia na pięć do ośmiu spotkań jest wystarczającym środkiem zapobiegawczym dla takich zagrań w przyszłości?

Z boiskową brutalnością trzeba walczyć, bo zabija ona sportową rywalizację. Obowiązujące kary wydają się jednak zbyt łagodne. Gdy od czasu do czasu dochodzi do fatalnie wyglądających starć i kontuzji rodzą się nowe koncepcje walki z piłkarskim chuligaństwem. Jedną z nich jest wprowadzenie ostrych sankcji finansowych. Pytanie tylko, czy dla zarabiających grube miliony zawodników będzie to wystarczający powód, by unikać groźnych i brutalnych zagrań. Pomysł stosowania zawieszenia winowajców do czasu wyzdrowienia ich ofiar także jest chybiony. Istnieje bowiem groźba celowego przedłużania powrotu na boisko kontuzjowanego piłkarza, aby osłabić drużynę rywala. Zabronić wślizgów? To z pewnością byłby skuteczny sposób na ograniczenie niebezpiecznych starć w futbolu, ale jednocześnie poważnie zmniejszyłoby to atrakcyjność widowiska.

Sądzę, że rozwiązanie jest o wiele prostsze. Skoro za nie poddanie się testom antydopingowym zawodnikom grozi nawet 8 miesięcy dyskwalifikacji (przykład zawieszenia Rio Ferdinanda w sezonie 2003/2004), to dlaczego za brutalny atak na rywala nie wprowadzić podobnych sankcji? Jestem przekonany, że groźba zakazu gry przez tak długi czas ukróciłaby bezpardonowe ataki na nogi rywali. Ktoś powie, że celowość brutalnego zagrania jest często nie do osądzenia. Owszem, ale w przypadku wślizgów, podobnych do tego jakim Taylor potraktował Eduardo nie powinno być żadnych wątpliwości. Anglik miał chyba świadomość, że atakując przeciwnika wyprostowaną nogą, ze stopą zadartą do góry może spowodować fatalny w skutkach uraz. I moim zdaniem nie ma żadnego wytłumaczenia dla tego typu zagrań.

Jeśli światowe władze piłkarskie nie zabiorą się za bardziej zdecydowane przeciwdziałanie boiskowej brutalności wciąż będzie dochodzić do tak dramatycznych zdarzeń jak omawiana kontuzja Eduardo. Faktem jest, że piłka nożna to sport kontaktowy, ale trzeba znać granice walki o piłkę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Po stokroć precz!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.