Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

36988 miejsce

Precz, znajdź swój własny protokół rzeczywistości.

Antrakt w punktuacji świata, z perspektywy dysydenta

“Kłamcy! Kłamcy! Kłamcy! Tchórze! Tchórze! Tchórze! Nie możecie nawet wytrzymać własnych psów, skonfrontować z własnymi kreacjami! Zdrajcy wszystkich dusz wszędzie. Zaprzedanych, sprzedanych gównie na zawsze: Wy, żałośni kolaboranci (…) Odwołuję wszystkie wasze słowa na zawsze, Nie weźmiecie słów w przestrzeń, w kosmos, Wy, moce których walutą jest brud pożerany w tej kloace, Zabierając to, co nie jest Wasze, Sprzedając swoich synów, córki, na zawsze! Sprzedając grunt spod nienarodzonych stóp Na Zawsze, na Zawsze. Wytłumaczcie jak krew, kości, mózgi, dusze paruset milionów, mniej więcej, pionków poszło w zielone szczyny śmierci! Abyście ze swoim nadzorem mogli używać ciał, umysłów i dusz, Które nie były wasze, nie są wasze i nigdy nie będą wasze (…) Zagrajcie to, zagrajcie wszystko wstecz! Zapłaćcie za to, zapłaćcie to wszystko z powrotem! Nie możecie zabrać słów w przestrzeń.

— Ostatnie słowa Hassana ibn-Sabbaha, William S Burroughs

Gdy świadomość wzrasta, odzwierciedla wszystkie systemy kontroli, niezauważone przez większość która ich nie kontestuje.

Zaraz, kontestuje co?

Jak mogą kontestować rzeczy które ich związują, tęsknoty, które są zapełnione przez resztki z większych uczt, na których są serwowani jako główne danie.

Jak długo pozostają w ignorancji, nie są niszczeni, dopóki sami nie odnajdą tej szansy na przekroczenie ignorancji i niewolnictwa.

Realizują sobie możliwość wolności, widząc cały system stworzony aby zamykać świadomość i kontrolować masę, gdy nie zgadzamy się na podążanie za pomniejszym kłamstwem, narracją, skryptem i rolą do odegrania, stępiając nawet fragment oględzin większego świata.

Wszystko wydaje się być takim, jakim jest — ale czy na pewno? Kiedy percepcja świadczy przeciwko pozorom, lecz pozory są wtłaczane w dół naszego gardła, umysłu, aby nas przymknąć, dopóki nie potraktujemy ich jako prawdy objawionej, rzeczywistej.

Ktokolwiek kto zdał sobie sprawę ze swojego potencjału staje się celem do pacyfikacji, kontroli, poddaństwa, jeżeli taki potencjał - uśpiony, bez ekspresji, rzeczywiście się rozbudzi.

Wielu kończy z urojeniami, jako szaleńcy, nie mając szansy wyrwać się w większą wizję, widząc jak prawdziwe szaleństwo funkcjonuje za plecami reszty.

W istocie, łatwo oszaleć, gdy doświadczenia nie mieszczą się w prefabrykowanej, uwarunkowanej rzeczywistości społecznej i wymaga to czasu, przeżytych doświadczeń, obserwacji aby ustanowić nową wiedzę i zaadaptować ją do personalnych struktur epistemicznych.

Gdy rzeczy te pozostają ukryte, psychotroniczne ataki na ciało i umysł aby złamać w poddaństwo ciągną się dalej, pamięć jest aktywnie usuwana, kiedy kontrolki świadomości redukują Prometejskie próby aby pamiętać, kontynuować, łamać kolejne zaślepki, aby się zupełnie nie zregresjonować w zapomnienie.

Biorąc pod uwagę to, ilu innych było utopionych, zniszczonych, targetowanych, jakakolwiek wzmianka o ko-operacji z tymi strukturami jest brudzeniem własnych rąk w ich krwi.

To niewidzialna mentalna wojna, z całkiem rzeczywistym przełożeniem na tkaninę świadomości, masowej czy indywidualnej, widzianej tylko przez tych, którzy są jej świadomi.

Byłaby to wspaniała celebracja, patrząc jak to wszystko się kończy, jak wieże tego brudu zostają zniszczone, w rzeczy samej gdy człowiek staje sam na sam z nadzorcami, zawalenie się systemu przed tym jak wszystkich z nas zamienią w mięsne roboty, jako pożywienie - byłoby to eschatonicznie pożądane.

Chociaż może to tylko wizja kolejnego dysydenta, który został zraniony przez system? Być może tak właśnie ma być, być może większe tęsknoty nie powinny być odczuwane, ponieważ przeczą szczęściu? Lecz, to szczęście przychodzi jako cena za ślepotę na okrucieństwo i niewolę, które są wbudowane w fundamenty tego świata, nieistotnie jak duże przyzwolenie damy sobie na środowisko, relatywnie spokojne, bez inkursji, bez przemocy, dopóki nie uderzą w nas bezbośrenio. Wolałbym wierzyć że tak jest. Wolałbym nie wierzyć, że tak nie jest.

Być może jesteśmy hodowani w ciche niewolnictwo, gdzie aura ślepoty odsuwa z naszych myśli stan niebezpiecznego dysydenctwa, lecz jakie są granice ludzkości, jakie bariery świadomości, wzniesienia się ponad swój zwierzęcy stan? Gdzie cicha niezgoda wystarczy aby kogoś skuć w łańcuchy, naprzeciwko struktur które istnieją aby kontrolować, zaprojektowanych specjalnie aby swoją wyższość uciszać poprzez metody zasiewu ignorancji, ogólnej apatii, która poprzez oczy redukcjonisty oferuje życie i świat w którym wszystko to co jest, zapewnia szczęście — lecz jest to szczęście głupca, który nie wie, jakie światy zostały mu odebrane, w istocie nie widząc nic ponad to, co jest dozwolone.

Gdyby okazało się, że jest odwrotnie zaprzeczyłoby to jego komfortowi, zasadzie przyjemności i unikania cierpień, ta mikro-percepcja tak bardzo wrosła w umysły, że znienawidziłaby wszystko ponad to, co może być prawdziwe, ale zaprzeczyć wszystkiemu, czym większość żyje. Nie jest to moja chęć, aby zmienić ten sposób myślenia, oferuję jednak alternatywny sposób widzenia świata.

Ironio, że Ci terroryzowani, zagubieni w swoich spekulacjach, urojeniach, szaleństwach, nawet jeżeli współdzielą tą wiedzę, są usuwani w bitwach poza nawiasy społeczeństwa, dopóty, dopóki nie nauczą się trzymać gębę na kłódkę i lawirować między prawami ludzi, a prawami wiedzy.

Podczas gdy Moloch maszyny podporządkowującej ludzi selektywnie niszczy życia, a kolektywnie umysły i dusze, za główną konstrukcją oglądu rzeczywistości, warunkowaną od podstaw podczas pierwotnej i wtórnej socjalizacji - ukrycie tego jest stosunkowo proste, a metody obrony muszą być wypracowane indywidualnie, prowadząc dość samotną wojnę magiczno-psychotroniczną. Wiemy, że i tak przegramy, więc jedynym rozsądnym wyjściem jest znalezienie jak najwyższy punkt zaczepienia na ziemi i poza nią, aby wyjść w większą perspektywę gnozę i sprawczość zarówno tutaj, jak i po śmierci.

Strzeżcie się kontekstualnej metafory i hiper-tekstualnej poetyki matrycy rzeczywistości, bezkrytycznego czytania jakiegokolwiek materiału, lub złego użycia umysłu, co staje się narzędziem podporządkowania, cenzury, samo-zniewolenia.

Lub o tym jak fundamentalni doktryniarze chcą zmyć całą subtelność niewypowiedzianego, czymś co mogą zrozumieć, lub kontrolować.

Humorystyczne agendy (Głębszego Żalu) i przesyłki między-gwiezdne (Mylone z zamówionymi uciekinierami)

Obserwując jak wydarzenia przeplatają się w przyczynowości, lub anomaliach i synchroniczności, których przyczynowość nie została wykryta, na poziomie personalnym, lokalnym i nieco bardziej globalnym, gdy "ciekawe czasy" zgodnie z chińskim przysłowiem, spełniają swoją funkcję. Śledząc zbliżające się geomagnetyczne wydarzenia, zmiany klimatyczne, litosferyczne zaburzenia, ciche przebrzmiewania biosfery i wojen surowcowych polityczne pod-źródła, masowe narracje podane na tacy, kody egregoryczno-kontrolne, okultystyczno-technologiczne operacje walczące o multum agend nowego porządku, lub totalną subordynację, new age-ową gadaninę i samo-strzały, dezinformacji hoaxów, utajenia nie-hoaxów.

Patrząc na ludzi oszalałych, pełnych obsesji, kreatywnie zainspirowanych, mylących kłamstwa z prawdą, szukając rozwiązań tam, gdzie jest tylko pustynia w zawieszonym pytaniu, można być zażenowanym prosto w cynizm, wypraszając się niejako z wojny karteli i syndykatów ziemskich.

Na sztandarach technokratycznego "nowego oświecenia" czy to trans-humanistycznego oświecenia, post-humanoidalnego losu, religijnych agend "jednej,gblogalnej religii", co wskrzeszają półżywe trupy, razem z kościotrupami na poddaszu, co nie cierpią być powoływane do istnienia, tym bardziej kiedy godzą w całość wybielania i upiększania rzeczywistości.

Dość losowa inżynieria społeczna operująca tępym skalpelem na generalnych, lub zglobalizowanych paradygmatach rzeczywistości, eksperymenty militarne, wojny psioniczne z żywymi umysłami, monitoring neuralny, wychwytujący niezgodne skrypty z poziomu świadomości.

Czasem trzeba pomyśleć dwa razy zanim się porozmawia przez komórkę, aby mózg nie był potraktowany — mikrofalami i syntetycznymi dźwiękami mającymi usmażyć trzewia czachy osobnika i zniszczyć mu serce, lub zagrozić mu bazując na archaicznym ssaczym instynkcie strachu. Kradzież tożsamości, zabawy z falami niskiej częstotliwości, brutalne ataki na ciało i umysł, które mogą złamać prawie każdego. Niszczyciele rzeczy świętych, podmienianych je na skrypty kulturalne, abyś znał swoją rolę i nie wychylał się poza przyrządzoną narrację kontrolną, razem z tymi co podcierają sobie dupy dowodami, które w najmniejszym stopniu podważają prawowitość gierek na przestrzeni spektrum rzeczywistości około-ludzkich.

Tak rzadko ofiary podnoszą głos naprzeciw, a i te mogą zostać ukradzione i zaprogramowane jak kukły z których ust toczy się wszystko to, co kontrolerzy chcą usłyszeć i przekazać do swojej usłużnej klasy niewolniczej. Jak zatem zachować poczucie jedności z resztą, ich życiami, sercami, umysłami, patrząc na zgniliznę architektury, co zastąpiła oko Ra-Horusa bożkiem systemowym — gdy zobaczysz holograf trójkąta z okiem na niebie, celuj palcem aby je wydłubać z czaszki, stworzone zostało przez te kurwy co budowały swoje świątynie na krwi, obłędzie i cierpieniu wielu podobnych autorowi tego tekstu, na bazie krętej etyki z kłamstwami co je obudowywały.

Także — mniej techniczne, lecz ważniejsze wojny między-wymiarowe, konferencje i bitwy mentalne w których wrogowie nie wiedzą kto jest przyjacielem, a kto nie, nie widząc się nawzajem w swoim pomieszaniu. Jest to praca archiwisty, praca transcendentalisty, z wszystkimi doświadczeniami które doprowadzając ludzi do obłędu, wykrzywiając ich w poddaństwo, bestialstwo, lub pacyfikując ich do roli owiec, świrów podciętych życiowo zanim mogą zacząć.

Być może bardziej solidnym aspektem jest wskazówka, że nawet post-humanoidalna egzystencja może zostać infiltrowana, gdzie można przedostać się przez mechanizmy kontroli umysłów, za plecami psów strzegących świadomości w drodze do zakazanego wyzwolenia, rozmaitych maniaków kontroli, cóż zrobić, prawda może być tylko w gwiazdach — tam można znaleźć przyjaciół.

Generalna erozja eschatoniczna, co nie chce się immanentyzować, ani przez tkaninę czasu, ani przez natychmiastową osobliwość w światło fosfenowego, lub widzialnego wszechświata. Wątki rozwijają się w dość chaotyczną całość, która niespecjalnie lubi się powstrzymywać.

Odnajduję poezję, naginanie umysłu do nowych tanecznych kroków ucząc się znowu wszechświata, a także patrzenie na liść spadający z drzewa jako jedyny błogostan na jaki można sobie pozwolić. W pięknie letnich burz, gdy energia zostaje skondensowana w splocie słonecznym, wystrzelona w burzowe chmury i zostaje rozładowana w szeregu błyskawic — przynajmniej szerzy to popłoch w powietrznych zakłamaniach, gdzie niektóre narody są wystarczająco zacietrzewione aby wbijać apologetycznie jakiegoś boga, jakąś religię w umysły trochę lepiej wyposażone.

Jednak, czasami ignorując te grupy, które najwięcej krzyczą, lub starają się najbardziej stanowić o swojej władzy, aby upewnić się w swoich fantazjach, których nikt oprócz nich nie chcę podzielać, można się zatrzymać, aby pomyśleć nad stanem tego świata, preferuję myślenie systemowe, w których wszyscy agenci, zarówno z obecnego spektrum jak i preinkarnowanych z alternatywnych sekwencji czasoprzestrzennych, agendy, agenci-w agendach, agendy-w-systemach, systemy-w-systemach stają się całkiem asynchroniczne, eskalując do punktów zapalnych gdzie wszystkie grupy są przekonane, że przynajmniej koordynują wydarzenia, kierując się ku ostateczności bez planów kontyngentalnych na zapas, za to z przekonaniem o efemerycznych rozwiązaniach, serwowany na złotej tacy. Niezależnie od tego jakie alternatywne kontinuum z dostępem do tego, próbuje naprawiać lokalne, bez szansy skanowania czasu poza ich rzeczywistością.

Ta dewolucyjna praktyka następnie ewoluuje w skrypt tożsamości, który zaczyna być spychany masowymi taktykami w kitle teraźniejszości. Czasem wydaje się że niektóre rzeczywistości muszą zdewoluować swój podmiot, świrując nad nieznanym, jak zgraja przestraszonych ssaków, którym odbija gdy ktoś nie gra w ich gry, w której są mocarni, lecz robi wszystko za ich plecami, z większym oglądem wydarzeń, aż do transcendencji.

To urojenie jest wystarczająco poważne, aby wszyscy psychiatrzy świata nie wyrobili się z diagnozami syndromów wielkości każdego uczestnika, łącznie z sobą. Teraz — jako hobbysta obserwujący wydarzenia — pomimo wszystko lubię Buddyjski wgląd we współ-zależne, współ-pojawiające się wydarzenia, które nie są tak harmonijne jak Nirvana, którą rozmaite grupy starają się wieścić nagłą iluminacją: większość systemu i wszystkie jego tryby nie kierują się ku permanentnemu oświeceniu w najbliższym czasie, można zatem żyć w trybie wyczekiwania, patrzeć na relacje zachodzące w kalejdoskopiczych konstelacjach sieci, wątków bioinfocybernetycznych, powiązań. Pod lupą powiększając, lub pomniejszając mierzone fragmenty.

Jak jeden naukowiec z narodowego laboratorium z Los Alamos stwierdził — „Nie spodziewaliśmy się tego i byliśmy zachwyceni” tuż po przeprowadzeniu pomyślnej symulacji na superkomputerach dotyczącego wydarzenia które mogą zniszczyć, zaburzyć, lub poważnie uobłędnić świat w którym żyjemy.

Pokochałem to stwierdzenie za jego dziecinną prostotę i praktyczność ‘bycia w stanie zachwytu, gdy coś zadziała’ — tak jak z magią — niezależnie czy jest to dobre czy złe, że przyswoiłem sobie ją jako naturalną reakcję dla wszystkich wymuszonych, inicjowanych, wolicjonalnie, lub zupełnie nieświadomych eksperymentów umysłu, życia, odjazdów, zafałszowań i prawd.

Tak to, spodziewając się wszystkiego jako nie naukowiec z inklinacjami naukowo-sceptycznymi, survivalista na ziemi niczyjej, psychotronik-dysydent, mag-pirat, którą wszyscy chcą zawłaszczyć, grając normalnego, kiedy jestem szalony, symulując szaleństwo, aby wydawać się bardziej normalnym, w zależności od wkładek inkarnatów, przywdziewając maski informacji, jak wampiryczne spece od maskarady, przełączając się między osobowościami z grą inkarnatów i personalnych zagięć umysłu i wirów energii.

Zaklaskałbym z zachwytu wyjąc do księżyca, gdyby stało się coś co przepełni mnie podziwem — terrorem, czy pięknem — nawet gdy tego nie przewidzę, niezdefiniowane curiosum jest zawsze tego warte. Z początku może się to wydawać okrutnym cynizmem, lecz nie jest to ani pasywne, ani defetystyczne. Niektórymi z nas zarządza pragmatyzm, umiarkowany utylitaryzm, efektową bycia targetem w rzeźni umysłów i poświęceń ewolucyjnych — dla kogo i po co?

Jeżeli świat wydaje się burdelem chaosu, z fasadą porządku, która ukrywa wszystkie głębsze konteksty, mogę zapewnić że jest jeszcze gorzej, przynajmniej na Tybilu (gnostycka nazwa planety Ziemia). system architektur został źle zarządzany, nie tylko źle zarządzany ale poprzez rozmaite inwazje rozmaitych dominujących istot, stąd i z owąd, jest dowodem jak koło procesji wieków i złych perspektyw sumuje się do lawiny, w której żaden płatek śniegu nie jest winny, ale poprzez dystrybucję negowalnej informacji wszyscy mogą umyć sobie ręce.

Tym razem nie przeprasza ich zachodni wybielony ręcznie skonstruowany watykański bożek, który nie ma nic wspólnego z gnostyckim magiem, ani chrześcijańską kukłą-idiotą, o której niektóre grupy religijnej fantazjują w swoich mokrych, acz wysoce pruderyjnych snach, z bigoterią w ich latających wehikułach wojerystycznie masturbując się do wszystkiego czego bigoci nienawidzą, kiedy mogą w tym lub innym kontinuum podzielić się technologią z rasami zapodając ludzkość na talerzu, aby wpieprzać i pożerać swoje płatki i pić krew dysydentów. „Wszyscy jesteśmy mordercami i prostytutkami w dzisiejszych czasach” — pisał Robert D. Laing w ‘Polityce doświadczenia’, pośrednio budujemy na rzeczywistym niewolnictwie wbudowanym w najbardziej fundamentalne struktury tej ziemi, przepraszając się poprzez niewiedzę, możemy jednak być ignorantami, dopóki sami nie staniemy się celem, dopóki nie spiszą nas dla zmarłych, jako coś niewygodnego.

Główni gracze, czy z establishment-u, czy dysydenci, czy reprezentanci jakiejkolwiek kliki luźno zmieniając strony, przetasowując lojalności wobec tej czy innej agendy, w zależności od nastroju, są przekonani o supremacji ich tunelu rzeczywistości, co staje się wytwórnią rozmaitej maści bigotów, gotowych cenzurować, nawracać, przeinaczać, kupować, sprzedawać, byle przekonać się o prawidłowości własnych przekonań i celów — wstecznie racjonalizując swoją kanibalistyczną zgniliznę.

Są gotowi dystrybuować smakołyki w zamian z lojalność, umysł, serce, dusze, lub wszystko razem, lub uderzenia bata, używając starej metody przyjemności i cierpienia, nagrody i kary, warunkując osobnika swoimi żałosnymi grupami wsparcia, w których można rozpoznać rzeczywistych świrów, pijących krew takich jak my z wcześniej, próbując uzasadnić naszą nie przynależność poprzez demonizację, lub zachęcić do budowania na pocie, krwi innych celów do usunięcia, krzycząc jak małe podłe ścierwa "loser/winner/winner/loser!" gdybyśmy tylko zgodzili się na opiekuńczy parasol, zawsze czekający na zdrajców i wybielonych skurwieli, pożerając dowolny brud którym mogą zapełnić sobie żołądki, rzucony jako resztki z większych uczt -którzy stają się nagle tabula rasa, w oczach swoich — tylko.

Cóż wygrani mogą prać mózgi owcom, podczas gdy wzajemnie piorą sobie mózgi również, wygląda na to że czysta inteligencja, branie odpowiedzialności za swoje czyny jest czymś niezgodnym z ich bitwami o terytoria umysłów. W tej grze lepiej być czarną owcą, wykraczając poza sugerowaną rzeczywistość dla powielaczy schematów, dołączając do tych którzy byli mordowani, doprowadzeni do szaleństwa, targetowani i niszczeni. Przynajmniej można się przejrzeć w lustrze z rana, powiędzy osunięciami słowa, powstającymi niekiedy niekoniecznie jako karna ‘Freudowska pomyłka’, lecz cenzurująca to co jest niekompatybilne, lub niepomyślne z agendą elit.

Lecz, pozostaje nadzieja że kiedy czasy będą gorące, szumowiny wypłyną na powierzchnię, będąc łatwym celem do usunięcia, o ile się nie pochowają. Człowieka złamać stosunkowo łatwo — albo poważnie go wykrzywić. Cóż za punkt za przetrwanie — pasywnie obserwując niegrzeczne rzeczy działające w ukryciu na ziemi.

To co jest większe, zazwyczaj wprowadza w pomieszanie to co jest mniejsze, jak pisał Bertrand Russell — głupcy mogą zrozumieć tylko tyle, na ile pozwala im głupota, odzierając nawet mędrca z subtelności, przeinaczając to po swojemu, zatrudniając jako konia roboczego — a Ci nie wymagają zrozumienia od tych pierwszych, więc nie tłumaczą się reszcie, która nie wyewoluowała fenotypem poznawczym poza swój naturalny stan.

Horrorem chyba każdego inteligentnego człowieka, byłoby poddanie cenzurze jego umysłu poprzez tłum szumowin, którzy gdyby nie mogli go zniszczyć, nie rozumiejąc nic, instynktownie chcieliby uczynić podobnym sobie — masie, aby zrozumieć to co mogą — swoje własne małe pobudki.

Ludzka natura, pomijając wszystkie technologiczne aktualizacje, wiele się nie zmieniła, niektórzy mogą się poddać de-antropocentryzacji, usuwając się z równania, wydzierając więcej dziwności z chaosu dla lepszej perspektywy. Jeżeli nie można pracować na zasadach wolnych, przecząc linii rozmaitych agend, można się pokusić o kontakty z wymiarami, które nie leżą w domenie ich kontroli, lub widzialności mniejszych czy większych grupek — a zatem posyłają je w bezmlask i terror, gdy nagle okaże się że starożytne Bóstwa nie znajdujące się w rewirze ich władzy wywołują panikę, ku zadowoleniu artifexa pracującego za plecami kontrolek systemowych, świadomość to magiczne narzędzie i nie poddaje się tak łatwo zniewoleniu, o ile umysł nie złamie się w percepcję niewolniczą.

Socjologia Wiedzy, Ignorancji, a także Głupoty

Wszystkie światopoglądy, architektury znaczeń i wierzeń, które w zadeklarowanych opiniach reprezentują tunele rzeczywiste zazwyczaj podążają dynamiką dwóch wzorców: wiedzy i ignorancji. Te wzorce są powiązane z dystrybucją informacji, i systemami zarządzania wiedzą. Wbudowane w kolektywne i indywidualne doświadczenie, są skodyfikowane poprzez adaptację, socjalizację, uwarunkowane jako "dozwolone" lub "istniejące" wierzenia, co jest uważane za prawdę, lub ważniejsze — co jest uważane za fałsz. Dalej — znaczenia, podczas gdy wbudowana mapa konceptualna limitowana przez desygnat, często cenzurująca to na co wskazuje, staje się więzieniem percepcji.

Te prawa mogą zapobiec pojawieniu się informacji poprzez wycofanie ich do sfery tabu, tego co jest ‘dozwolone" lub "nie do pomyślenia", "zakazane", to, od czego lepiej trzymać się z dala (deklaratywna ignorancja), lub poza domeną publicznej wiedzy (pasywna ignorancja). Informacje można wymodelować w zderealizowane, paranoiczne, sprzeczne, lub całkowicie przestępcze polityczne, religijne, czy społeczne obrazy świata, prezentując je jako normę, zawierając poważne błędy, a także wzajemnie przeczące sobie zachowania systemu, które wydają się zgodne, logiczne, a co gorsza — racjonalne.

Jeżeli przesuwamy się wzdłuż relatywnych prawd, które są akceptowane, możemy zracjonalizować największą nawet bzdurę, punkt widzenia zmienia się podczas podważenia relatywnych prawd alternatywnymi percepcjami, informacją która im przeczy — wystarczy porównać wzajemnie przeczące sobie porządki postrzegania, aby odnaleźć punkt poza nimi, który neguje oba, a jest bardziej spójny.

Niezależnie od tego jak bardzo chciałbym to zwalić na powielanie generalnych archetypów historii, preferuję być bardziej intelektualnie aktywny w tej sprawie, nie relegując odpowiedzialności od ludzi. W biologii istnieje proces negentropii, który upraszcza ekonomię systemu, gdy ten niepotrzebnie się rozrasta. Tyle, jeżeli chodzi o lekcję biologii, ponieważ świat ludzki oszukuje entropię, poprzez łatanie skorumpowanego systemu aby działał lepiej, statystyki śmierci są nieważne — jak długo estetyczny świat tanatologicznej izolacji może mamić owce, karmić je, dystrybuując informacje i rozrywkę, na tyle na ile pozwala system zarządzania owczarnią. Komplikacja systemu, aby naprawić doraźnie jego błędy wydaje się rosnąć równolegle do nowych błędów, które w ten sposób powstają, kończąc się eskalacją ponad świat tego, co może utrzymać cywilizacja i biosfera; Natura jednak przetrwała i uprości system, którą stworzył ludzki świat. Całość łatania potrzebuje solidnej ramy bełkotu, inicjując memy, mitemy, generalne narracje i skrypty, które potem mutują w masowym umyśle, im bardziej są one połączone, tym bardziej wydają się absurdalne. Często te obrazy świata są przeparafrazowane w kolektywny cień, który uderza jak chtoniczne bóstwo poprzez czasy, pojawiając się na świecie jako zdegenerowane polityczne, religijne, czy społeczne pod-nurty funkcjonując w tle uporządkowanej fasadzie rzeczywistości dnia codziennego ludzi, jednak trzymając ich pod swoim wpływem.

Jako część tego, bierny odbiorca który obserwuje, odkryłem że poprzez oczyszczenie tych systemów danych z kołowych błędów poznawczych, można zoptymalizować meta-świadomość z dość dużą meta-narracyjną przejrzystością, podpinając kanały które są ‘w normie’, niestety — jest to dość indywidualne przedsięwzięcie, które ma jedną niepożądaną właściwość — wkurzenie rzeczy na górze, środku i na dole, przynajmniej tak daleko, jak daleko systemy kontroli farmy zwierząt sięgają, przy charakterze tych rzeczy starających się uniemożliwić zobaczenie niczego poza nimi, ponieważ dawałoby to odskocznię i alternatywne widzenie, a co za tym idzie — zmodyfikowaną percepcję z rzeczywistą magiczną siłą ognia i rażenia.

Przebijając się przez to bagno kontroli, nie wyklucza spod jego działania, gdzie z uporem maniaka rozmaite architektury starają się pozamykać i odizolować, ładując dozwolone skrypty niewolnicze do głowy, aby człowiek znał swoją rolę i przypadkiem nie wymknął się z pola niewolników. Niestety gdy to się stanie, gdyby więcej osobników w obecnym rzucie planetarnej wyżerki mentalnych energii i dusz, doprowadziłoby to do rozpętania piekła na ziemi.

Ten fenomen jest powiązany z dwoma aspektami:

a) Rozszerzeniem świadomości (wgląd, gnoza, intuicja, zmysł transcendentalny) w inne wymiary doświadczenia, łamiąc społeczne programowanie, poprzez szaleństwo — jeśli trzeba — ponieważ rozluźnia to poprzednie skrypty, ustępując nowym. Wiąże się to z dynamiczną obserwacją pewnych wymiarów, doświadczaniem ich, gdzie uskok świadomości powiązany z percepcją doprowadza do efektu obserwatora, a sygnały modulowane przez taką świadomość są interpretowane przez mózg. Kwestia zachowania fasadowej maski wśród innych ludzi jest ważna, jak Timothy Leary w swojej ‘Egzo-Psychologii’ określił możliwość podpinania larwalnych rzeczywistości innych, aby bardziej zaawansowane struktury nie doprowadziły do szaleństwa, lub uniemożliwiły życia w społeczeństwie niekoniecznie rozumiejących tego typu fenomeny. Zachowując zatem pozory, należy uważać aby nie pomylić się z maską którą się nosi, ewolucja wymusza adaptację do świata zastanego, a więc jest powiązana ze świadomą regresją.

b) Dynamicznym, alinearnym systemem myśli (studia, krytyczne myślenie, adaptacja) jest antidotum przeciwko nowomyśli i systemom programującym rzeczywistość subiektywną, z kontynuacją totalitarnych technik przemycających się do nowo-myśli, która pozostaje niezauważona, wypełniając umysły wielu, a jednocześnie wykrawając postrzeganie alternatyw i możliwości zmiany percepcji. Jeżeli nie możemy się wyłamać z systemu większości, przynajmniej nasze umysły mogą oderwa się od Huxleyowskiego dystopijnego koszmaru, nie oczekuj pomocy od nikogo, wejdź na szczyt góry aby mieć większy ogląd, nie wracaj do doliny ludzi.

Można założyć, że wiele rzeczy na tym świecie polega na zaufaniu i współpracy, gdzie część zawiesza wgląd na tej podstawie, inni nadużywają zaufania aby służyć własnym interesom w imię instytucjonalnej regulacji, tradycji, korporacji, czy innej społecznie nominowanej machinie która zarządza i administruje. Jak długo pewne sprawy są ukryte, tak długo sieć powiązań społecznych jest nadużywana, będąc kręgosłupem świata społecznego, doprowadzając do rozwarstwień które przetasowują się w chwili erupcji, prowadząc do wojen, rewolucji, celując w głowy hydry. Pasywność tych, co zawieszają wgląd i nadzór poprzez zasadę przyjemności, a także inercji, poprzez ogłupiający komfort, otwierają drogę do eksploatacji, która wżyna się stopniowo w matryce społeczną.

W tym samym czasie dysydenci, którzy rozwijają swoją świadomość w stopniu umożliwiającym rzeczywiste działanie umysłem, stanowiąc zagrożenie dla farmy i jej strażników, są karani i likwidowani indywidualnie, z generalną zgodą i przyzwoleniem ludzi których nie dotyczą, akceptując każdą serwowaną narrację pasywnie — łatwo w ten sposób zdyskredytować każdego świra, który ma gotowe role i wzorce albo w religii, albo w psychiatrii, albo generalnym pomyleniu — w istocie nie może zrobić nic, ponieważ mechanizmy namierzające indywidualności są wycofane w strefę ignorancji, lub niewiedzy reszty, a ta ma zaserwowane skrypty, które w łatwy sposób porządkują i racjonalizują tego typu odstępstwa, w komfortową narrację i stygmatyzację. System taki wkrada się w życie ludzi najpierw pośrednio, poprzez rozmaite obostrzenia wokół prywatności, kontrolując przepływ informacji, później bezpośrednio w fazie de-regulacji w rozkład i chaos. Im dłużej tego typu nadużycia trwają, wbudowane w system, tym szybciej zarażają część zglobalizowanego świata, wiążąc je ze swoimi mechanizmami kontroli — ale także upadku.

Używając prawnych, rządowych i korporacyjnych struktur, nadużywając zaufanie i chroniąc ich interesy w Pax Mendacium — tymczasowym ‘pokoju’ wynegocjowanym przez kłamstwo i nadużycia. Im dłużej taki ‘pokój’ trwa, tym bardziej jest korodowany i wykorzystywany, im większych gigant jest stworzony, tym większe ciało Lewiatana który rozpada się na części, kiedy fundamenty zaczynają zapadać się w bagno.

W pewnym punkcie nadużycia zostają ukrywane przez postępujące zawieszenie praw, wymyślając nowe techniki monitorujące nastroje, które nie są zauważone przez masę, oprócz tych, których namierzenie i niszczenie dotyczy. Jest to robione po to, aby zapobiec załamaniu skorodowanego systemu, poprzez metody siły, tworzenia wrogów, zagrożeń, wybielając morderców i zdrajców pracujących w zgodzie z systemem, przez otwarte i ukryte spektra narrracji i operacji, niszcząc tych którzy posiadając informację i świadomość, nie zgodzili się ani na pranie mózgu, ani na pracę wzdłuż linii tych pasożytów. Jednak, jak każdy porządek który nie jest przejrzysty, niemożliwy do odnowienia w stagnacji linii sił, eskaluje chaos poprzez siły które niszczą jego złożoność w stopniu równym do jego rozrostu. Z obecnym populacjami, z wykrojoną socjologią ignorancji, rozrywki informacjnej, oferującą substytuty które mają wartość "zarządzalności", celowanie w symptomy nie prowadzi ani do pokoju, ani powstrzymania potencjalnej implozji porządku, jest to jedynie proces opóźniający rozpad.

Podczas gdy arogancja elit i rozmaitych grup sił rośnie, prędkość rozkładu przyśpiesza, z bezczelnością i bezprawiem, które na końcu rodzi nienawiść — tego elementu nigdy nie brakowało nawet wśród najbardziej ogłupionych ludzi — nienawiść i chęć chociażby odwetu, kiedy struktury przestają być satysfakcjonujące dla mas, nawet u ludzi uśpionych, są skalibrowane jako społeczne energie które muszą znaleźć cel — im szybciej tym lepiej (uwaga na kozły ofiarne). Nigdy nie przeceniaj wściekłych ludzi w masach — żadna władza nie ocali nikogo, kto grał na ich sentymentach, zemszczą się na każdym celu przeznaczonym na śmierć, gdy wzrastają nierówności. Roślina rośnie zgodnie z prostą ekonomią, gdzie podział przestrzeni i zasobów jest w zgodzie z naturą rośliny i harmonią środowiska. Rośnie tylko tyle, na ile pozwala jej siła, dostosowując się do środowiska, które ją otacza. Ludzie zmienili swoje wysoce abstrakcyjne wzorce, psychiczne kolektywne, a także indywidualne w programy kulturalne które nie reprezentują już ludzkiej psyche. Przypomina to sztuczną strukturę, która żyje własnym życiem, lecz jest wystarczająco przekonująca, aby wypełnić egzystencjalne tęsknoty jako fetysz i w satysfakcjonujący sposób mogą wykarmić w formie instant. Ten świat abstrakcji stał się areną wymiany, która nie żyje już ludzkimi ideami i inklinacjami, lecz zarządza sobą dominując ludzkie życia swoimi trendami, wchłaniając we własną, sztuczną egzystencję. Za maską tej maszyny nie znajdziemy już ludzkiej twarzy, ale przegniłą trupią głowę.

W sprawie populacji ludzkich, dajmy głos niemiecko-żydowskiemu naukowcowi, Hans-owi Jonas-owi:

„Kiedy dochodzi do ekstrem, w kierunku których dryfujemy, nie będzie innej możliwości, demokracja i wolność się skończy (365) Kto ma autorytet aby dopuścić się takiej akcji? Maluje to obraz międzynarodowej anarchii, nie interwencji która może ocalić planetę, ale jednostronna egoistyczna ekspresja silniejszego, który może zmusić do swojej woli (366) Możemy być zagubieni w najlepszych próbach, ale ciężko cokolwiek powiedzieć, możliwe że staniemy się ofiarą brutalnej polityki, zmuszającej do poddaństwa aby podzielić przetrwanie i zachowanie. Byłoby wspaniale gdyby ktokolwiek miał jakąś linię działania, ale obawiam się że jej nie mamy” (368)

Filozofowie zostali pokonani, z braku rozwiązań, jednak wydaje się że władza podjęła arogancką inicjatywę zacieśniania stalowych obręczy przez całe spektrum możliwości jakie oferuje socjotechnika, technologia i świadomość w obrębie operacji psychologiczny wokół populacji dawno temu. Bądźmy naiwni i miejmy nadzieję że wygra najbardziej optymalny, wolnościowy, „Nowy Porządek Świata”, zorientowany na najlepsze merytokratyczne wartości i wysokie, szlachetne idee, jakie stworzyła ludzkość, a nie militarno-ekonomiczno-przemysłowy establishment świrów którzy swoje ego karmią dominacją nad innymi.

To napisawszy, boję się jednej tylko rzeczy: w razie gdybym za swojego życia zobaczył świat w chaosie, oby kompleks Kasandry nie zemścił się na mnie i na tych którzy cierpią na ten syndrom. Cicho sącząc jednak myśl, marząc o tym aby wszystkie wieże architektur rozpadły się w pył — uwarunkowane doświadczeniami, które nie kradną żyć tych, szczęśliwie żyjących w złudzeniach — być może właśnie tak ma być. Niektóre przepowiednie, pożerają swoich proroków, tak jak rewolucje uwielbiają pożerać swoje dzieci. Współczując dobrym, ludzkim głupcom, którzy nie spytają „dlaczego?”, przeproszeni ze szczerą ludzką tragedią, bez odpowiedzialności za to co przygotował im ludzki świat. Nawet, jeżeli świat nie skończy się nuklearnym festiwalem, parafrazując poezję T.S. Elliota — zawsze będzie miejsce na ostatnie szepczące łkanie ostatniej wolnej duszy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.