Premier Donald Tusk uważa, że wpłaty na fundusze wyborcze polityków nie muszą wiązać się z lobbingiem.
Według szefa rządu kampanie wyborcze wspierają różni ludzie - w tym osoby o "dwuznacznej reputacji". Dlatego tego typu sprawy należy wyjaśniać.
W ten sposób Donald Tusk odniósł się do doniesień medialnych o tym, że na fundusz wyborczy PO wpłacali pieniądze zamieszani w aferę hazardową biznesmeni. Fundusze te miały konkretnych adresatów - Jan Kosek wspomógł walkę wyborczą Zbigniewa Chlebowskiego, a Ryszard Sobiesiak sponsorował kampanię Jarosława Charłampowicza, prawej ręki Grzegorza Schetyny.
Według premiera, wpłata na kampanię wyborczą nie musi się od razu wiązać z lobbingiem, ale sprawę trzebay wyjaśnić. Jak powiedział Donald Tusk - zdarza się, że ludzie o dwuznacznej reputacji wpłacają pieniądze na fundusz wyborczy, gdyż mają podobne poglądy co dana partia.
Jednak - jak dodał premier - zdarza się też tak, że wspierając kampanię danego polityka starają się osiągać jakieś korzyści. Donald Tusk nie wyklucza, że mogło tak byćć w przypadku tak zwanej afery hazardowej.
Szef rządu dodał, że tę sprawę z pewnością będzie wyjaśniać sejmowa komisja śledcza.