Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

88618 miejsce

Premier League: Manchester - Arsenal 1:0. Van Persie pogrąża swój były klub

Hit Premier League nie zawiódł. Manchester United pokonał Arsenal Londyn 1:0 po świetnym meczu. Zwycięską bramkę dla Czerwonych Diabłów strzelił Robin Van persie, który jeszcze dwa lata temu był Kanonierem.

 / Fot. PAPPoczątek meczu przebiegał dokładnie tak jak sobie wyobrażaliśmy. Szybkie tempo nie pozwalało nawet na chwilę odejść od telewizora. Piłkarze oby ekip nie zamierzali się badać w pierwszych minutach, od razu poszli na całego. Co ciekawe taka postawa wcale nie skutkowała hurtową ilością akcji podbramkowych. Efektowna walka toczyła się na całej długości boiska i fani mieli okazję przede wszystkim zachwycać się popisem gry defensywnej. Jednak przy takim meczu ktoś w końcu musi popełnić błąd i w 27. minucie popełnili go „Kanonierzy”. Defensorzy tego klubu pozostawili bez opieki Robina van Persiego przy rzucie rożnym, a przecież o takim zawodniku zapominać nie wolno. Holender nabiegł na dośrodkowanie, doskonale wyskoczył do piłki i precyzyjnym strzałem głową umieścił piłkę w siatce.

Pierwsza połowa mogła się podobać nie tylko fanom futbolu, ale też zwolennikom walk MMA czy amerykańskiego wrestlingu. W 42. minucie Wojciech Szczęsny i Phil Jones zderzyli się głowami. Polak przez dłuższy czas nie podnosił się z murawy, ale ostatecznie mógł kontynuować grę. Kilka minut później doszło do kolejnego starcia made In MMA. Tym razem w rolach głównych wystąpili Vidić i Flamini.

W drugiej połowie do głosu doszedł Arsenal. „Kanonierzy” najpierw postraszyli trochę przeciwnika tworząc szybkie i niebezpieczne akcję, a potem za sprawą Mesuta Oezila poszukali gola wyrównującego. Reprezentantowi Niemiec do szczęścia zabrakło kilkudziesięciu centymetrów. Manchester nie pozostawał jednak dłużny. Zarówno Rooney jak i Kagawa mieli wyśmienite okazję by rozwiać wątpliwości kto jest w tym spotkaniu lepszy, lecz pierwszemu zabrakło precyzji, a drugi zamiast strzelać szukał lepiej ustawionego rywala.

Wynik 1:0 gwarantował ogromne emocje w końcówce meczu. I rzeczywiście, w ostatnich minutach było bardzo gorąco. Arsenal mógł i nawet powinien doprowadzić do remisu, jednak ani Oliver Giroud ani Nicolas Bendtner nie potrafili dopełnić formalności w pozornie oczywistej sytuacji. Kiedy sędzia odgwizdał koniec spotkania „Kanonierzy” mogli mieć pretensje wyłącznie do siebie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.