Facebook Google+ Twitter

Premier League: "The Reds" upokorzeni. Koniec Beniteza?

W hicie 16. kolejki Premiership, Liverpool przegrał na Anfield z Arsenalem Londyn 1:2. Ozdobą spotkania była piękna bramka zdobyta przez Andrieja Arszawina. Dzięki temu zwycięstwu Arsenal zajmuje trzecie miejsce w tabeli.

Ekipa z Anfield Road znajduje się w coraz większym kryzysie. Odpadła z Ligi Mistrzów, a w lidze nie radzi sobie najlepiej i zajmuje dopiero siódme miejsce. Nie pomógł nawet powrót Fernando Torresa. Łukasz Fabiański całe spotkanie obejrzał z ławki rezerwowych.

W pierwszej połowie zespołem lepszym był Liverpool. Gospodarze częściej atakowali bramkę rywali. Doskonałą okazję do zdobycia gola miał Torres, jednak w sytuacji sam na sam z Manuelem Almunią strzelił słabo i wprost w swojego rodaka. Po chwili w polu karnym Arsenalu padł kapitan gospodarzy, Steven Gerard, ale sędzia nie podyktował rzutu karnego.

Pierwszego gola kibice oglądali dopiero w końcówce pierwszej połowy. Przed przerwą fatalnie zachował się Almunia, wybijając piłkę przed siebie po niezbyt mocnym dośrodkowaniu. Futbolówka trafiła pod nogi Dirka Kuyta, który nie zmarnował prezentu i skierował pewnie piłkę do bramki Arsenalu.

Po przerwie zaatakowali goście. W 50. minucie Arsenal doprowadził do wyrównania. Samir Nasri dośrodkował w pole karne, a fatalnie zachował się Glen Johnson, pakując ją do własnej bramki. Osiem minut później było już 1:2. Kapitalnym strzałem popisał się Andriej Arszawin. Futbolówka zanim wpadła do bramki Jose Reiny jeszcze odbiła się od słupka.

Kanonierzy zwyciężyli 2:1, a Liverpool pozostał na siódmym miejscu. Po porażce "The Reds" sytuacja Rafaela Beniteza wygląda fatalnie. Jeśli jego zespół będzie grać tak dalej, to Hiszpan może nie dotrwać do końca sezonu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.