Facebook Google+ Twitter

Premier Tajlandii: Nie rozwiążę parlamentu

Abhisit Vejjajiva, premier Tajlandii odrzucił ultimatum "czerwonych koszul" żądających jego dymisji do południa (6 rano czasu polskiego). Demonstranci ruszyli w kierunku koszar wojskowych będących tymczasową siedzibą premiera.

"Czerwone koszule" maszerujące pod Pomnikiem Demokracji / Fot. Magdalena ChodownikPremier Abhisit Vejjajiva powiedział w poniedziałek rano, że nie może zaakceptować żądania "czerwonych koszul" protestujących w centrum Bangkoku, aby rozwiązać parlament przed południem. Premier powiedział jednak, że jest gotów wysłuchać opinii protestujących.

W trakcie porannej konferencji prasowej po specjalnym spotkaniu liderów partii koalicyjnych Vejjajiva powiedział, że nie jest w stanie dać odpowiedzi Zjednoczonemu Frontowi na Rzecz Demokracji przeciwko Dyktaturze (United Front for Democracy against Dictatorship - UDD) w wyznaczonym przez nich terminie.

- Naszym celem nie jest trwać na naszych pozycjach. Naszym celem jest widzieć, że kraj się rozwija w atmosferze praworządności nie tylko w krótkim okresie czasu, ale także w dłuższej perspektywie - powiedział Abhisit.

Premier przyznał, że rozwiązanie parlamentu jest tylko jednym z rozwiązań mogących posłużyć do rozładowania poważnego konfliktu w parlamencie. Podkreślił także, że obecny konflikt polityczny wykracza daleko poza jego osobę i jego rząd.

W odpowiedzi na słowa premiera ubrani na czerwono zwolennicy UDD rozpoczęli kilkunastokilometrowy marsz od Pomnika Demokracji w centrum Bangkoku do koszar wojskowych 11. dywizji piechoty, gdzie obecnie przebywa premier.

Zarówno "czerwone koszule" jak i rząd twierdzą, że zależy im, aby kolejny dzień demonstracji przebiegł równie spokojnie jak poprzednie. - Rząd nic nie zyska na przemocy. Jeśli dojdzie do aktów przemocy to nie rząd będzie odpowiedzialny za ich inicjację - powiedział Vejjajiva.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

podalem 3 informacje - nadzwyczajna sesja byla zwolana juz w piatek przez przewodniczacego parlamentu, zaraz po tym rzad odwolal co wtorkowe posiedzenie gabinetu.

protest jest tylko przygrywka dla toczacych sie pertraktacji politycznych za amknietymi drzwiami - nikt nie spodziewa sie w tajlandii, ze polityka robiona jest na ulicach. To jest tylko sceneria dla spektaklu.

jesli chodzi o kupowanie parlamentarzystow (i calych partii), to jest to stara tradycja w tajlandii - robil to tak samo taksin, i przed nim, i po nim. Wysokosc oplat oczywiscie jest spekulowana, ale sa podstawy dla takich szacunkow - nie da sie utrzymac w zupelnej tajemnicy pertraktacji finansowych obejmujach co najmniej dwu kupujacych i setki sprzedajacych swa skore. Szef partii musi isc do swoich parlamentarzystow i spytac, czy godza sie na sprzedaz.

wszystkie informacje mozna wygooglowac, po tajsku lub angielsku

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy mozesz podac zrodlo tych informacji?

Komentarz został ukrytyrozwiń

jutro jest nadzwyczajna sesja parlamentu, pomimo wczesniejszych przewidywan (sprzed protestow), rzad utrzyma wiekszosc - ale sytuacja jest bardzo mobilna.

nie chodzi tylko o protesty, ale zakulisowe petraktacje stolkow ministerialnych w nowym rzadzie i "kupowanie" parlamentarzystow (w sensie doslownym - za gotowke).

Parlamentarzysci sie licza na wage zlota czy diamentow, w ubieglym roku, przy tworzeniu rzadu, byli kupowani (oczywiscie przez obecna, "demokratyczna" ekipe), za do $1.5 mln

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na oddzielny artykuł się nie nadaje, ale mała aktualizacja dla zainteresowanych:

- dwóch żołnierzy zostało rannych po ataku granatem M79

- protestujący wracają pod Pomnik Demokracji

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.