Studenci Uniwersytetu Łódzkiego przeprowadzili badania biorąc pod lupę męską populacją naszego społeczeństwa w wieku poniżej 30. roku życia. Zastanawiają się nad metroseksualnością. Mężczyzn takich charakteryzują następujące znaki szczególne: pomalowane paznokcie, subtelna opalenizna, starannie wypielęgnowana fryzura, zamiłowanie do noszenia damskich dodatków (m.in. bransoletki i naszyjniki), regularne odwiedziny u kosmetyczki, szafy wypełnione markowymi ciuchami przeważnie w jaskrawych kolorach. Chcą podobać się zarówno kobietom jak i innym mężczyznom.
Według studentów dzisiejsi młodzi mężczyźni aż w 90 proc. przyznają się do metroseksualnej postawy. Zdaniem psychologa Czesława Michalczyka „liczba panów w stylu metro będzie rosła, bo dorasta pokolenie nastolatków pochodzących z rozbitych rodzin; samotnie wychowywani przez kobiety, nasiąkają wzorcami dbania o urodę”.
Wszystko w zgodzie z partyjną linią rozwoju kraju. Premier Tusk postawił na ludzi młodych i wykształconych. Okazało się to bardzo dobrym wyborem i tylko niektórzy złośliwcy przyrównują najnowszy czas do socjalistycznej propagandy sukcesu. Każdy rozsądny obywatel widzi, że tak nie jest. Tylko chwilami jakoś tak wyjdzie, że 90 proc. młodzieży rodzaju męskiego już jest zniewieściała zdaniem studentów-badaczy, a zdaniem psychologa-komentatora ten współczynnik
jeszcze wzrośnie. O ile? Może 140 proc. normy seksualnego obojnactwa okaże się wystarczające? Udowodni się wszystko, a nawet więcej jeżeli tylko trzeba.
Pan Arłukowicz okazał się powiewem świeżości po lewej stronie sceny, która swoje poglądy polityczne artykułuje w sposób jasny i czytelny dla ewentualnego wyborcy. Im braku politycznej płciowości zarzucić się nie da. PiS można lubić lub nie, ale przywiązania do konkretnego spojrzenia na państwo i społeczeństwo odmówić im nie można. Ich polityczna płeć jest również łatwo czytelna.
PO bawi się nami od dwóch lat. Niby postępują zgodnie z jakimiś założeniami, poglądami i zobowiązaniami, ale czy na pewno? Co jest stałe i niezmienne w PO, poza samym Donaldem Tuskiem? Patrzą w lustro dziesiątków sondaży i odpowiadają na społeczne zapotrzebowanie. A ono jest proste - aby żyło nam się dzisiaj lepiej. A co z jutrem? Metroseksualizm polityczny PO aż boli: maluje uśmiechy na twarzach swoich reprezentantów medialnych, przebiera się w modne europejskie idee, musi się podobać wszystkim potencjalnym wyborcom, zawsze opalona i zadowolona jakby właśnie zeszła z leżanki u psychoterapeuty.
Znany prawnik i scenarzysta, dla wielu autorytet moralny, przebiera się w kolorowe sukienki i wciąga aspirynę nosem. Przynajmniej tak sam mówi. Można się śmiać albo przemilczeć. Ma prawo do swoich słabości. Ponieważ jednak robił z tego tajemnicę, to tak samo my mamy prawo odnieść się do tego faktu. Osobiście wolę jednak Piesiewicza w sukience niż uśmiechniętego Tuska, który do bieżących spraw kraju odnosi się po wielu dniach. Najpierw musi wybrać firmowy uśmiech z katalogu i ustalić jaki kolor tła jest najlepszy dla jego bieżącej karnacji politycznej. Wolę kolorowe sukienki, ponieważ są przewidywalne i po ielokrotnym praniu jedynie tracą na intensywności koloru, nie zmieniając każdorazowo swojego kroju.
Autor: Lech Pansin
Tekst pierwotnie opublikowany na stronie
polityczka.pl