Facebook Google+ Twitter

Premiera kinowa: "Sekret jej oczu", laureat Oscara 2009

Ponad pół roku od Oscarów, trafia do polskich kin laureat nagrody za najlepszy film nieanglojęzyczny. Argentyńsko-hiszpański "Sekret jej oczu" Juana José Campanelli to stylowy, wciągający kryminał z ambicjami politycznymi, dobry w swoim gatunku.

Od lewej: reżyser Juan José Campanella, aktor Guillermo Francella, prezydent Argentyny Cristina Fernández de Kirchner, aktorka Soledad Villamil i aktor Ricardo Darín w pałacu prezydenckim Casa Rosada, po otrzymaniu Oscara. / Fot. wikipediaOto pracownik służb wewnętrznych Benjamin Esposito (Ricardo Darin) dostaje zadanie zbadania sprawy brutalnego morderstwa młodej nauczycielki. Esposito prowadzi śledztwo z pomocą swojej przełożonej, Irene Menéndez Hastings (Soledad Villamil). Esposito odczuwając współczucie wobec męża zamordowanej, angażuje się emocjonalnie w śledztwo. Jednym z głównych podejrzanych jest mężczyzna, który lata wcześniej uwieczniony został na fotografiach pamiątkowych jako ten, który niepostrzeżenie wpatrywał się w kobietę w sposób pożądliwy. Czy to wystarczający dowód chęci zabójstwa? Z braku innych poszlak agent trzyma się tego tropu i podąża nim dalej, zagłębiając się w sprawę, która nie da mu spokoju przez 25 lat.

Tak z grubsza wygląda intryga zaskakującego laureata Oscara 2009 za film nieanglojęzyczny. Co sprawiło, że film wywodzący się z dość popularnego gatunku sądowej sensacji wygrał m.in. z wybitnym „Prorokiem” Audiarda, czy niepokojącą, zrealizowaną w mistrzowski sposób „Białą wstążką” Hanekego?

Otóż to, że jest kryminałem dbającym o psychologię postaci, budowę wewnętrznego świata, angażowanie widza w spektakl poprzez zadawanie pytań o odpowiedzialność, karę i wybaczenie. To kino retro, zrealizowane w dawnej, zapomnianej już, a wyznaczanej przez popularne w latach 80. filmy sądowe, manierze. Poza tym ważna jest konstrukcja filmu. Wątek sensacyjny ukazywany w retrospekcji ogrywa tu pierwsze skrzypce, ale niepoślednie miejsce zajmuje też proces dochodzenia do samopoznania bohatera o ćwierć wieku starszego.

Jak uniknąć dłużyzn w thrillerze? Jak uczynić dramat ludzki odrobinę żywszym? Twórcy filmu kluczą. Film bynajmniej nie udaje, że NIE jest kryminałem. Jednak sfera psychologiczna bohaterów (idealizm zderzony z pragmatyką), a także socjologiczny zarys ich otoczenia (skorumpowane środowisko prawnicze i federalne) są tu niemniej istotne. Twórcy wpadają mimo to w pułapkę zbytniej chęci opowiedzenia wszystkiego. Przez przeciąganie scen pobocznych dla śledztwa film traci tempo. Z kolei wątek polityczny wchodzi w film z butami, a później znika i nie ma klamry. Niepotrzebne są też szybko zmontowane retrospektywy, przypominające bardziej widzom niż bohaterowi kluczowe momenty intrygi. Asystent bohatera przez pięć minut wprowadza go w myśl, którą podkreśla potem wyraźnie po kilka razy. Zupełnie zbyteczne jest więc powtarzanie tej myśli po raz n-ty na samym końcu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Maria Selke
  • Maria Selke
  • 20.09.2011 22:03

Obejrzałam film z przyjemnością, bo ma on swój klimat i mimo znacznej długości seansu nie nudziłam się.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.