Facebook Google+ Twitter

Premiera "Sierpnia" Tracy'ego Lettsa w Teatrze Studio 2 lutego

W warszawskim Teatrze Studio dziś premierą „Sierpnia” wg dramatu Tracy'ego Lettsa, w reżyserii Grzegorza Brala. Gwiazdorska obsada, świetna reżyseria, wyraziste kreacje, błyskotliwe dialogi, wartka akcja gwarantują sukces spektaklu.

- Wychowałem się na tradycyjnym dramacie amerykańskim i od dawna szukałem tekstu, który zbliżyłby mnie ponownie do realizmu amerykańskiego. Miałem potrzebę opowiedzenia czegoś bez form i sztucznych konwencji. Tekstów realistycznych jest sporo, ale choć fantastycznych formalnie, to płytkich, z małą wiedzą o człowieku. Dopiero „Sierpień” Lettsa okazał się tym czego szukałem – mówi Grzegorz Bral, reżyser spektaklu.

Jacek Różański, Małgorzata Rożniatowska, Budzisz-Krzyżanowska, Ewa Błaszczyk / Fot. Krzysztof Bieliński, mat. Teatru StudioSztuka Tracy'ego Lettsa jest dramaturgicznym i psychologicznym majstersztykiem. Wyraziste kreacje postaci, błyskotliwe dialogi, zaskakujące zmiany akcji sprawiają, że pochłania się ją jednym tchem. Oto w tajemniczych okolicznościach ginie Beverly (w tej roli Jerzy Trela), głowa rodu. Staje się to pretekstem do spotkania trzypokoleniowej rodziny, którą tworzą ludzie nieszczęśliwi, z problemami osobistymi, wyniszczającymi. A do tego: alkoholizm, narkomania, zdrady… Lista chorób dotykających członków rodziny Westonów jest nieskończona. Autor ani na moment nie daje odetchnąć od tego koktajlu nieszczęść rozmaitych, do ostatniej sceny budując napięcie.

- Zachwyciło mnie u Lettsa mistrzostwo z jakim tworzy pełnokrwiste postaci, nie wartościując ich przy tym. No i po mistrzowsku pokazuje wzajemne relacje członków rodziny i ich psychologiczne motywacje. One otwierają się na naszych oczach, ujawniając jakie są ludzkie tendencje - wyjaśnia reżyser. „Sierpień” Grzegorza Brala nie będzie tylko tragikomedią o toksycznej rodzinie. Sztukę Lettsa reżyser odbiera też jako metatekst pełen skojarzeń i odniesień do klasyki dramatu amerykańskiego. - Ten tekst jest tragiczny i groteskowy, współczesny i antyczny, i tak go chcemy pokazać. Ta sztuka to typowy palimpsest - tłumaczy Grzegorz Bral. - Szukając jej sensów, wraz aktorami odkrywamy coraz to nowe pokłady treści, bo ten błyskotliwy tekst można odczytywać na różne sposoby.

Bral nie waha się nazwać Lettsa teatralnym Quentinem Tarantino, który swobodnie miesza schematy, ikony, tytuły. - W „Sierpniu” nie sposób nie zauważyć inspiracji dramatami Tennessee Williamsa czy Eugene’a O’Neilla – mówi, ale wskazuje też np. na odniesienia do „Króla Leara” czy „Trzech sióstr”. I wielu innych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 02.02.2012 10:05

Ten spektakl to popis gry aktorskiej. Każdy z aktorów pokazuje inną twarz od tej, jaką znamy z tv lub innych sztuk teatralnych. Tekst jest pełen emocji, odsłania ludzkie słabości, wady (ale czy piętnuje?). Widz dostrzerze zazdrość, nienawiść, miłość (ale ukrytą), chęci zemsty. A wszystko okraszone prostym, ale wcale niebanalnym podsumowaniem.

W świecie Lettsa rządzą kobiety. I wszystko wskazuje na to, że będą rządzić przez kolejne pokolenia, dominując nad zniewolonymi mężczyznami. Feminizm? Nie - "Jestem taka sama jak moja matka".

Od czasu "Trzech siostrzyczek Trupek" żaden spektakl o domowej psychojatce nie spodobał mi się tak bardzo. Zachęcam gorąco. Jutro idę ponownie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Obsada tego spektaklu zapowiada ciekawą sztukę.... w zasadzie każdy z aktorów może być swoistym magnesem (dla mnie jest ich kilka:).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.