Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20096 miejsce

Premierowa „Balladyna” w Centrum Kultury w Gdyni

Przedstawienie Tomasza Podsiadłego intryguje. Nic tu nie jest wyraźnie dobre albo złe, poczynając od postaci Aliny i Balladyny. Reżyser skupia się na uczuciach, wewnętrznych rozterkach bohaterów oraz trudnych relacjach międzyludzkich. 25 maja, w Centrum Kultury Gdyni odbyła się premiera dramatu Juliusza Słowackiego.

Balladyna - Agnieszka Niemiec / Fot. Małgorzata Soroka
Spektakl jest jednym z trzech przygotowanych z okazji obchodów drugiej rocznicy powstania Sceny Studenckiej, ale jedynym w wykonaniu artystów Centrum Kultury w Gdyni. Dzięki nowej stylistyce sceny, zaaranżowanej przez scenografkę Annę Paciorek-Grabowską, widzowie znajdują się bliżej aktorów (aktualnie część sceny jest wysunięta do przodu i widownia znajduje się po trzech stronach).

Wdowa - Ewa Błachnio / Fot. Małgorzata SorokaPrzedstawienie jest jedynym w swoim rodzaju. Przede wszystkim zminimalizowana została postać Goplany. Nic nie jest wyraźnie dobre albo złe, poczynając od postaci Aliny i Balladyny. W pewnym sensie młodsza z sióstr poprzez swoje zachowanie sama prosi się o karę, choć może nie aż tak drastyczną, a zdrada męża i dalsze morderstwa, popełniane przez Balladynę mimo ciągłych wyrzutów sumienia, wydają się logiczną konsekwencją pierwszej zbrodni. Reżyser skupia się na uczuciach, przeżyciach, wewnętrznych rozterkach bohaterów oraz trudnych relacjach międzyludzkich.

Martwa Balladyna, spowita ciemnością, widoczna tylko w momencie, gdy mrok rozpraszają błyskawice, leży na stole sekcyjnym. Nagle jednak ożywa i zaczyna poruszać się z innymi postaciami przy dźwiękach sugestywnej muzyki - oto początek spektaklu.

Kirkor - Radosław Wika / Fot. Małgorzata SorokaDzięki sugestywnej grze Radosława Wika, Kirkor zdecydowanie nie wzbudza sympatii. Cierpiąca wdowa (w rej roli doskonała podczas całego przedstawienia Ewa Błachnio) chwyta za serce, kiedy pomimo wszystkich przejść pokazuje, jak wspaniałą jest matką, nawet na torturach przed śmiercią nie zdradzając imienia morderczyni. Główna bohaterka, grana przez Agnieszkę Niemiec, wypada bardzo przekonująco i prawdziwie; każdym swoimAlina - Agnieszka Skawińska / Fot. Małgorzata Soroka słowem i gestem jest ona Balladyną. Jak na debiutującą aktorkę, jest bardzo dojrzała, także w scenach miłosnych z Kirkorem oraz kochankiem - Kostrynem (Wojciech Jaworski). Postać Aliny, dzięki świetnej kreacji Agnieszki Skawińskiej, również pozostaje głęboko w pamięci.

W obsadzie nie ma ani jednego słabego punktu, choć tylko część ekipy to mniej lub bardziej doświadczeni aktorzy. Pozostali, w tym Agnieszka Niemiec i Katarzyna Tapek (druga odtwórczyni roli Balladyny), zostali wybrani w efekcie naboru zorganizowanego przez Centrum Kultury w Gdyni.

Scena zbiorowa / Fot. Małgorzata SorokaMłody reżyser nie boi się mierzyć z wielkimi dziełami literatury polskiej i na pewno jeszcze nieraz nas pozytywnie zaskoczy. Intrygująca scenografia, ciekawe, choć proste kostiumy, doskonała muzyka Rafała Kłoczki, podkreślają przekaz przedstawienia. Niekonwencjonalnym rozwiązaniem jest wprowadzenie partii wokalnych oraz ciekawej choreografii.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Dziękuję Panie Andrzeju, również pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie jest proste, przekazanie starych wartości Romantyzmu... Skoro jednak zrobiono sztukę na wskroś współczesną, okazuje się, że jest to jednak możliwe. Znakomity artykuł! Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.