Facebook Google+ Twitter

Premiership: Birmingham City - Arsenal Londyn 2:2

Cztery bramki, efektowne parady bramkarskie i dramaturgia do samego końca - to wszystko mogli zobaczyć kibice, zgromadzeni na St.Andrew's Stadium w Birmingham, gdzie gospodarze rzutem na taśmę zdobyli cenny punkt w spotkaniu Arsenalem.

 / Fot. PAP/EPA/ANITA MARICMecz rozpoczął się od bardzo dramatycznej sytuacji. Już w 3 minucie spotkania, czerwoną kartkę, za faul na Eduardo da Silvie, otrzymał zawodnik gospodarzy, Martin Taylor. Dodajmy - jak najbardziej słuszną. Po tym zagraniu przez około 10 minut lekarze udzielali pomocy chorwackiemu napastnikowi, który został zniesiony na noszach, z podłączonym aparatem tlenowym.

Da Silva ma najprawdopodobniej złamaną nogę, a zagranie było tak brutalne, że realizator angielskiej telewizji oszczędził powtórek kibicom. Po tym zdarzeniu piłkarze Arsenalu wyglądali na bardzo przejętych sytuacją i tak też wyglądała ich gra - bez polotu i znanej sobie finezji w konstruowaniu ataków. "The Blues" od czasu do czasu kontratakowali, a największe zagrożenie stanowił Jason McFadden, kupiony w styczniu z Evertonu. W 28 minucie szkocki napastnik popisał się pięknym uderzeniem z rzutu wolnego, w samo okienko bramki, strzeżonej przez Almunię. W doliczonym czasie gry I połowy mógł podwyższyć na 2:0, lecz zmarnował sytuację "oko w oko" z hiszpańskim golkiperem. Do przerwy wynik się nie zmienił.

II połowa zaczęła się od falowych ataków gości, którzy raz za razem zagrażali bramce Taylor'a, jednak za każdym razem bramkarz gospodarzy stawał im na drodze do strzelenia gola. Napór rósł, a w 50 minucie padł gol wyrównujący. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i złym wyjściu Taylor'a, Adebayor zgrał piłkę do Walcotta, a ten z najbliższej odległości wbił piłkę do bramki. Ta bramka wyraźnie dodała animuszu podopiecznym Arsene'a Wengera, którzy w dwóch poprzednich spotkaniach(z Manchesterem United i AC Milan) nie zdołali znaleźć drogi do bramki rywali. W 60 minucie błąd obrońców Birmingham City wykorzystał Walcott, który "pociągnął" z piłką kilkanaście metrów i precyzyjnym uderzeniem lewą nogą, dał prowadzenie "Kanonierom".

Od tego momentu Arsenal kontrolował grę i konstruował kolejne ataki pozycyjne. W doliczonym czasie gry rozpoczął się koszmar Gael'a Clichy. Jego błąd w polu karnym wykorzystał Stuart Parnaby, który mijając francuskiego obrońcę, został sfaulowany. Arbiter wskazał na "wapno", a skutecznym egzekutorem rzutu karnego okazał się Jason McFadden.

Z przebiegu meczu można wysnuć łatwy wniosek: Arsenal stracił dwa punkty, natomiast Birmingham zdobyło jeden. Jeśli Manchester United wygra swoje spotkanie na St.James' Park(18:10, transmisja w Canal + Sport), przewaga "Kanonierów" stopnieje do 3 punktów. Wygląda na to, że walka o prymat na Wyspach zaczyna nabierać rumieńców.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Szkoda Eduardo, który ma fatalnie złamaną nogę. Nie zagra na Mistrzostwach Europy i pewnie długi czas będzie powracał do pełni sprawności. Plus za relację.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nieźle, ale zabrakło paru ważnych rzeczy. Świetna postawa Maika Taylora, który raz po raz ratował swoją drużynę. No i ewidentny brak szczęścia Arsenalu, który miał po prostu pecha na ich drodze albo stawał bramkarz gospodarzy, albo słupek (strzał Fabregasa na początku drugiej połowy), albo po prostu bardzo duża nieskuteczność napastników.

Komentarz został ukrytyrozwiń

O tak - mecz był rzeczywiście świetny (niestety z jednym zgrzytem - kontuzją Eduardo). (+) Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.