Facebook Google+ Twitter

Premiership: Manchester United lepszy od Liverpoolu!

W hicie angielskiej Premiership Manchester United pokonał FC Liverpool. Gospodarze byli zdecydowanie lepszą ekipą, ale zwycięstwo wcale nie przyszło im łatwo. Bohaterem meczu został strzelec zwycięskiej bramki - Park Ji Sung.

Na wypełnionym po brzegi stadionie Old Trafford kibice oczekiwali, że ich pupile podtrzymają dobrą passę i ponownie nie stracą gola. Ostatnim zawodnikiem, który strzelił gola w lidze na obiekcie "Czerwonych Diabłów" był Gabriel Agbonlahor, a miało to miejsce ponad 3 miesiące temu! Na dodatek podopieczni Sir Alexa Fergusona mieli sami strzelać, a pogrążyć Liverpool miał Wayne Rooney - wychowanek znienawidzonego przez "The Reds" Evertonu.

Spotkanie zaczęło się nieoczekiwanie. Kibice spodziewali się ataków swoich pupili, a tymczasem pierwszą groźną akcję przeprowadził Liverpool i od razu zdobył gola! W 5. minucie Steven Gerrard dograł na skrzydło do Dirka Kuyta. Holender dokładnym podaniem obsłużył Fernando Torresa, a najlepszy napastnik w talii Rafy Beniteza pięknym uderzeniem pokonał bezradnego Edwina van der Sara.

Jaki ciężar gatunkowy ma to spotkanie pokazała pierwsza sporna sytuacja. Javier Mascherano łapał za rękę rozpędzonego Antonio Valencię. Wszystko działo się przed polem karnym, ale Ekwadorczyk "położył" się dopiero w szesnastce. Howard Webb nie miał wątpliwości i podyktował rzut karny. Pogodzić się z tym nie mogli gracze "The Reds" i ich menadżer. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Rooney i... zdobył gola! Jego strzał z rzutu karnego odbił Pepe Reina, zrobił to jednak na tyle niefortunnie, że Anglik nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Po 12. minutach na Old Trafford było więc 1:1.

W kolejnych minutach przeważająca stroną byli United. Wspierani przez kibiców wciąż atakowali. W 24. minucie mogło być już 2:1 dla gospodarzy. Kolejną świetną akcję przeprowadził Valencia i idealnie dośrodkował na głowę Park Ji Sunga. Koreańczykowi zabrakło jednak kilku centymetrów, aby dokładnie uderzyć piłkę i minimalnie chybił. Po chwili groźnie uderzał mało aktywny do tej pory Nani. Strzał Portugalczyka jednak na rzut rożny wybił Reina.

Ostatni kwadrans pierwszej połowy również należał do graczy Sir Alexa Fergusona. Liverpool momentami był bezradny i tylko wypijał piłkę z własnej połowy na "uwolnienie".
Tuż przed przerwą doskonałą okazję na wyjście na prowadzenie mieli gospodarze. Rzut wolny zza pola karnego wykonywał Rooney, ale bardzo dobrze spisał się Reina.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Pomimo, że czasem się pogubią, to zapewniają dobre widowisko. Tego nam często brakuje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.