Facebook Google+ Twitter

Premiership: Manchester zwycięża, Arsenal gubi punkty

Lider i wicelider tabeli angielskiej Premiership rozegrały swoje spotkania. Manchester, zgodnie z przewidywaniami zdobył 3 punkty, a do niespodzianki doszło w Birmingham, gdzie punkty zgubił Arsenal.

James McFadden z Birmingham City strzela na bramkę Arsenalu. / Fot. ANITA MARIC/PAP/EPAO 13.45 na St.Andrew's Stadium arbiter Mike Dean dał znak do rozpoczęcia spotkania. Jednak zanim gra zdążyła nabrać rozpędu, doszło do bardzo przykrego wydarzenia. W 3 minucie Eduardo da Silva został brutalnie zaatakowany przez Martina Taylora, kontuzja Brazylijczyka jest na tyle groźna, że opuszczał boisko na noszach. Jak się później dowiedzieliśmy doznał bardzo poważnej kontuzji złamania nogi i przez kilka miesięcy nie wybiegnie na boisko. Taylor został za to wyrzucony przez arbitra z boiska. Po 8 minutach Eduardo został zniesiony, a gra była kontynuowana. Gdy się wydawało, że bramka dla Arsenalu jest tylko kwestią czasu, to Birmingham uzyskało prowadzenie. Fantastycznie z rzutu wolnego przymierzył McFadden i zaskoczył Almunię, który źle się zachował przy tym wolnym. Do końca pierwszej połowy Arsenal atakował, lecz to nie przyniosło żadnych efektów. Mimo 12 prób piłkarzy „Kanonierów” to nadal Birmingham prowadziło 1:0.

Druga połowa rozpoczęła się od falowych ataków Arsenalu. Piłkarzom gospodarzy trudno było się wydostać ze swojej połowy. I już w 49 minucie doszło do wyrównania, swoją pierwszą bramkę w Premiership zdobył Theo Walcott. Wykorzystał on złe wyjście z bramki Taylora. Kolejne minuty to nadal fantastyczna gra podopiecznych Wenger’a w ataku. W 54 minucie Fabregas uderzył w słupkę, lecz już chwilę później swoją drugą bramkę zdobył Walcott. Uderzył z około 16 metrów lewą nogą po ziemi i bramkarz gospodarzy musiał po raz drugi wyciągnąć piłkę z siatki. W 77 minucie dobić Birmingham mógł Adebayor, lecz zamiast podawać do lepiej ustawionego partnera zdecydował się na uderzenie, które w fantastyczny sposób na róg wybił bramkarz. Gdy już się wydawało, że Arsenal wywiezie z St.Andrew’s Stadium 3 punkty, fatalny błąd popełnił Gael Clichy. W 93 minucie w bezmyślny sposób w polu karnym powalił na murawę Stuarta Parnaby'ego i arbiter podyktował rzut karny, który na bramkę pewnym strzałem zamienił James McFadden.

Mimo bardzo dobrej gry „Kanonierzy” zaledwie zremisowali z Birmingham City i czekali do 18.15 na mecz swojego najgroźniejszego rywala w walce o mistrzostwo Premiership, tj. Manchesteru United.

Wayne Rooney z Manchester United pokonuje bramkarza Newcastle United Shaya Givena. / Fot. PAP/EPA/Lindsey ParnabyPonad 52 tysiące kibiców zgromadzonych na St.James’ Park spodziewało się, że Newcastle zrewanżuję się, choć częściowo „Czerwonym Diabłom” za porażkę z pierwszego meczu ligowego tych drużyn (6:0 na Old Trafford). Niestety dla kibiców „Srok” ten mecz nie był wcale lepszy w wykonaniu ich pupili i skończyło się tym razem na 5:1. Przez pierwsze 25 minut nic nie wskazywało na to, że Manchester odniesie takie powalające zwycięstwo. Jednak duet Cristiano Ronaldo- Wayne Rooney wyprowadził na prowadzenie MUFC. Ten pierwszy fantastycznie wrzucił, a drugi tylko dostawił stopę i umieścił futbolówkę w siatce. Strata bramki spowodowała to, że gracze Newcastle musieli się odkryć i atakować i sprowadzili na siebie nieszczęście. Tuż przed przerwą na 2:0 po fantastycznym zagraniu Carricka podwyższył Cristiano Ronaldo.

Drugą połowę nieźle rozpoczęli gospodarze, w 52 minucie bliski zdobycia gola był Damien Duff, jednak jego strzał w świetnym stylu obrobił Edwin van der Sar. 4 minuty po tym zdarzeniu losy meczu w zasadzie rozstrzygnął najlepszy strzelec Premiership. Po zagraniu Fletcher’a w sytuacji „sam na sam” z bramkarzem znalazł się Ronaldo, łatwym zwodem minął bramkarza i skierował piłkę do pustej bramki. W 67 minucie Sir Alex Ferguson ściągnął z boiska swojego najlepszego zawodnika i nie dał mu szansy na powtórzenie wyniku z pierwszego meczu (3 bramki). W 70 minucie niespodziewanie bramkę na 3:1 zdobył Abdoulaye Diagne-Faye. Wykorzystał zamieszanie w polu karnym Manchesteru po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Jamesa Milnera. To tylko rozwścieczyło „Czerwone Diabły”, 10 minut później mierzonym strzałem za pola karnego w długi róg Rooney nie dał szans Harperowi i zdobył swojego drugiego gola w tym meczu. A w 90 minucie wynik spotkania ustalił Louis Saha, wykorzystując podanie jednego z najlepszych aktorów tego widowiska – Wayne’a Rooney’a.

Wynik meczu w pełni odzwierciedla to, co się działo na placu boju. Zwyciężyła drużyna zdecydowanie lepsza i tym oto sposobem strata Manchesteru do Arsenalu wynosi już tylko 3 punkty. Po 27 kolejkach „Kanonierzy” prowadzą z 64 oczkami, a „Czerwone Diabły” są tuż za nimi z 61 punktami.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.