Facebook Google+ Twitter

Premiership: Wielkie hity na Old Trafford i Stamford Bridge

Dzisiejszego popołudnia może rozwiązać się zagadka z cyklu "kto zostanie mistrzem Anglii?". Oczy całego świata piłki nożnej zwrócone będą w tym czasie na Manchester i Londyn, gdzie w dwóch meczach spotkają się zespoły "wielkiej czwórki".

Bramkarz Liverpoolu Jose Manuel Reina (P) łapie piłkę a jego kolega z zespołu Martin Skrtel (L) blokuje Nani'ego (środek) z Manchesteru United. / Fot. EPA/PAP/MAGI HAROUNPierwsi do gry wybiegną piłkarze na Old Trafford. NaBramkarz Liverpoolu Jose Manuel Reina (P) łapie piłkę a jego kolega z zespołu Martin Skrtel (L) blokuje Nani'ego (środek) z Manchesteru United. / Fot. EPA/PAP/MAGI HAROUNprzeciw siebie staną tam lider oraz czwarta drużyna tabeli, czyli Manchester United oraz FC Liverpool. Spotkanie wydaje się mieć faworyta w postaci podopiecznych Sir Alexa Fergusona, ale to tylko pozór. Mimo iż Liverpool nie ma szans na zmianę swej pozycji w ligowej tabeli w przypadku wygranej, to ma zaległe rachunki do wyrównania z Czerwonymi Diabłami. Jak doszukali się statystycy, od kiedy w bramce zawodników z miasta Beatlesów nie ma Jerzego Dudka, to nie udaje im się pokonać Czerwonych Diabłów. Co więcej, w ostatnich 7 pojedynkach tych ekip drużyna Rafaela Beniteza strzeliła zaledwie jedną bramkę swoim odwiecznym rywalom. Smaczku temu widowisku powinno nadawać też to, że spotkają się na placu gry dwaj najlepsi strzelcy ligi. Mowa oczywiście o przedstawicielach Półwyspu Iberyjskiego - Cristiano Ronaldo i Fernando Torresie. Obaj notują w tym sezonie wyśmienite statystyki, jednak większe szanse na brylowanie ma drugi. Strzelił bowiem już 20 goli i, co ważniejsze, w każdym spotkaniu, w którym piłka trafiała do siatki rywali po jego strzałach popularni The Reds nie przegrywali. Było tak przez 18 meczów. Czy i tak będzie również dziś?

Ubytki w obu ekipach są prawie niewidoczne, co powoduje, że może być to widowisko na doskonałym poziomie piłkarskim. Moim zdaniem w tej konfrontacji większe szanse ma, paradoksalnie, Liverpool, na którym nie ciąży już presja wyniku, choć pierwsza potyczka The Reds z Czerwonymi Diabłami zakończyła się zwycięstwem 1:0 dzisiejszych gospodarzy.

W drugim spotkaniu dojdzie do bratobójczego pojedynku w Londynie, gdzie Chelsea zagra z Arsenalem. The Blues mają ciężki okres w swojej grze, co udowadnia ostatni występ na White Hart Line przeciwko Tottenhamowi. Piłkarze Chelsea prowadzili już 3:1, by przez nieuwagę i zlekceważenie rywala doprowadzić do remisu 4:4. Po stronie Arsenalu nie jest o wiele lepiej. Cztery kolejne remisy, utrata bramkostrzelnego Eduardo da Silvy oraz przodownictwa w lidze. To problemy z jakimi borykają się obie jedenastki. Gdyby popatrzeć na siłę ognia, to wydaje się, że bliżsi końcowego sukcesu są Kanonierzy, gdyż w pierwszym meczu wygrali 1:0. Ostatnie potyczki wskazują na to, że albo wygrywała Chelsea, albo obie drużyny remisowały swe spotkania. Co warte podkreślenia, z szatni Chelsea nie dochodzą informacje mogące pokrzepić fanów The Blues. W moim odczuciu może to być na prawdę ciekawe widowisko, a wynik jest sprawą otwartą. Ponadto należy zauważyć, że (tu znów sięgamy do statystyk) w ostatnich latach zawsze gdy pierwsze spotkanie tych drużyn w sezonie wygrywali podopieczni Arsene'a Wengera to drugie również padało ich łupem. Jednak w ostatnim sezonie padły sprawiedliwie 2 remisy. Czy dziś również będziemy świadkami wielkich zawodów?

Obydwa klasyki Premiership będą transmitowane na antenie Canal+Sport. Pierwszy mecz Manchesteru Utd. z Liverpoolem od 14.25, zaś Derby Londynu od 16.55.

Kadry na obydwa spotkania:

Chelsea - Arsenal

Sędzia: Mark Clattenburg

Chelsea: Cech (B), Cudicini (B), Hilario (B), Ferreira, Belletti, Carvalho, Alex, Ben-Haim, Terry, A Cole, Bridge, Ballack, Lampard, Essien, Obi, Lampard, Shevchenko, Pizarro, Sidwell, Wright-Phillips, Malouda, Drogba, Anelka, Kalou, Makelele.

Arsenal: Almunia (B), Sagna, Toure, Gallas, Clichy, Eboue, Fabregas, Flamini, Hleb, van Persie, Adebayor, Lehmann (B), Walcott, Song, J Hoyte, Senderos, Gilberto, Denilson, Bendtner.

Man Utd - Liverpool

Sędzia: Steve Bennett

Man Utd: Van der Sar (B), Hargreaves, Pique, Vidic, O'Shea, Ronaldo, Fletcher, Anderson, Nani, Saha, Tevez, Brown, Scholes, Rooney, Giggs, Park, Carrick, Evra, Ferdinand, Kuszczak (B), Foster (B).

Liverpool: Reina (B), Arbeloa, Finnan, Carragher, Hyypia, Skrtel, Aurelio, Riise, Babel, Benayoun, Alonso, Gerrard, Mascherano, Lucas, Kuyt, Torres, Voronin, Crouch, Pennant, Itandje (B).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Glory Glory MAN UNITED!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak się okazało, statystyki nie grają. Man Utd i Chelsea!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.