Facebook Google+ Twitter

„Prezes” z tabletem – kompromitacja czy pokerowa zagrywka?

Od czwartku wszyscy zastanawiają się jak odbierać zachowanie Jarosława Kaczyńskiego, który z sejmowej mównicy odtworzył, nagrane wcześniej na własnym tablecie, przemówcie profesora Piotra Glińskiego.

 / Fot. natemat.plPodczas czwartkowego wystąpienia z wnioskiem o wotum nieufności dla rządu Donalda Tuska szef Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński, będąc na sejmowej mównicy, odtworzył na swoim tablecie wystąpienie profesora Piotra Glińskiego, kandydata PiS na premiera rządu technicznego. Sam zainteresowany nie mógł przemówić osobiście, ponieważ w regulaminie sejmu istnieje zapis stwierdzający, iż głos z sejmowej mównicy mogą zabierać (poza wyjątkowymi przypadkami) jedynie posłowie, a profesor Gliński mandatu nie posiada. 20 minutowa „tabletowa” transmisja wywołała lawinę komentarzy.

Prezes Kaczyński w roli uchwytu dla iPada - napisał na Twitterze Radosław Sikorski; Facet bez karty płatniczej, konta bankowego bawi się na mównicy iPadem. Ten człowiek na mównicy jest już tylko śmieszny i żałosny - komentuje Azrael.
Jednak nie brakuje także głosów uznania dla pomysłowości prezesa: przechytrzył panią marszałek, fajny fortel, przebił Palikota, utarł nosa Tuskowi, mistrzostwo świata!.

Dwugłos, co do oceny zachowania „prezesa”, słychać również wśród specjalistów. Krytyczne stanowisko wobec Kaczyńskiego wyraża Wojciech Jabłoński, specjalista ds. marketingu politycznego z UW: Prezes chciał złapać dwie propagandowe sroki za ogon. Pierwsza to kwestia sejmowej pseudodebaty o konstruktywnym wotum nieufności wobec rządu. Druga polega natomiast na tym, że chciał pokazać, jak sprawnie posługuje się nowoczesnymi gadżetami. Według Jabłońskiego takie zachowanie nie pasuje do prezesa PiS: Facet bez konta w banku i prawa jazdy, który o internautach mówi, że to pijacy i onaniści, nie wygląda z tym sprzętem wiarygodnie.
Mimo to twierdzi, że samo przemycenie wystąpienia profesora Piotra Glińskiego było zabiegiem sprytnym i błyskotliwym. Zwraca jednak uwagę na zagrożenia, jakie może dla PiS przynieść „tabletowa akcja”: Jarosław Kaczyński sprzeciwił się większości w sejmie, ale nie przewidział, że tym samym może wzmocnić traktowanie Glińskiego jako premiera wirtualnego. Poza tym istnieje jeszcze inne zagrożenie. Dziś PiS powoli odrabia straty w sondażach po tym, jak było wokół niego głośno w związku z trotylem i zamachem. Teraz, gdy daje przeciwnikom do ręki argument, że lekceważy procedury i demokrację, również ryzykuje.

Bardziej przychylnie o zachowaniu szefa największej partii opozycyjnej wypowiada się Wiesław Gałązka, niezależny konsultant polityczny i doradca ds. PR-u w różnych sztabach wyborczych. Według niego chwyt z laptopem był niespodziewany, gdyż do tej pory wiele osób uważało, że Kaczyński i elektronika to rzeczy biegunowo od siebie odległe. Gałązka twierdzi, że pomysł z iPadem był przede wszystkim skuteczny: Prezes wprowadził do Sejmu konia trojańskiego. Nie ważne, czy pasuje to do wizerunku Kaczyńskiego, ważne było przemycenie treści, do tego w formie audio-wideo. Nie uważa też, aby „elektroniczne wystąpienie” negatywnie wpłynęło na postrzeganie lidera Prawa i Sprawiedliwości.

Tyle ile osób, tyle różnych opinii. Nie ma wątpliwości, że wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego zostało przez naród zauważone. Odtwarzając nagranie z nowoczesnego, multimedialnego gadżeta „prezes” udowodnił, że wynalazki elektroniczne nie są mu obce, a także pokazał, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Szkoda tylko, że wywołana przez zachowanie lidera Prawa i Sprawiedliwości medialna dyskusja skupia się wyłącznie na jego pomysłowości i przebiegłości, natomiast nie ma w niej praktycznie słowa o tym, czego „tabletowa prezentacja” dotyczyła...

Wybrane dla Ciebie:


Tagi: polityka


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.