Pozycja materiału w rankingach:
Podobno papier wytrzyma wszystko, ja jednak chcę wierzyć, że nie po to wycina się drzewa, aby tworzyć z nich świat papierowych statystyk, wykazujących „stały i dynamiczny przyrost zieleni w mieście”.
Zaniepokojony sposobami pielęgnacji zieleni miejskiej w Gliwicach, postanowiłem napisać kilka pism. Otrzymałem urzędowe odpowiedzi i zaproszenie do Wydziału Środowiska Urzędu Miasta. Pierwsza moja wizyta spotkała się z typowym urzędniczym „zniechęcaniem petenta”. Pracownik, który mnie przyjął… akurat śpieszył się na pociąg. Dodatkowo zasłaniał się mnogością dokumentów, o wgląd, do których proszę i wymagał doprecyzowania mojego wniosku. Zostałem także poinformowany, że za kopie tych dokumentów będę musiał zapłacić, co nie będzie tanie. Na koniec urzędnik wytoczył chyba najcięższe działo – a mianowicie wątpliwość, czy dokumenty, o które proszę, nie są objęte ustawą o ochronie danych osobowych. Ostatecznie zaproponował mi kolejne spotkanie, na którym miałbym… przedstawić precyzyjną listę dokumentów, z którymi chcę się zapoznać. Chcąc skrócić tę procedurę, przypomniałem, że już dwukrotnie wymieniłem w swoich pismach żądane dokumenty. Ostatecznie, na prośbę urzędnika zawęziłem swój wniosek do trzech wybranych terenów zielonych w mieście. 
Niestety, analizując umieszczone obok tabele zatytułowane „Plan sadzenia drzew i krzewów (jesień 2007 – wiosna 2008)” można się łatwo zorientować, że imponująca liczba „26.136 sztuk” obejmuje 25.545 krzaczków różnej maści oraz… aż, czy może - jedynie - 591 drzew. No cóż, mamy tu doskonały przykład manipulowania liczbami, widoczny tylko dla wprawnego czytelnika, który zechce sobie zadać trud głębszej analizy tabel i zawartego w nich spisu nazw gatunkowych. Przeciętny czytelnik pozostaje pod wrażeniem wielkich liczb i w przekonaniu, że zastrzeżenia podnoszone przez niektórych mieszkańców są zupełnie pozbawione podstaw. Warto dodać, że wśród wymienionej masy krzewów, trzon stanowi 10.000 sztuk ligustru, czyli najpospolitszego krzewu stosowanego w żywopłotach, którego sadzonka kosztuje średnio ok. złotówki. Zobacz także:
Artykuły
(34)
Galerie
(24)
Średnia ocen
(4.88)
Wiek: 48 | Miejscowość: Gliwice | Kraj: Polska
O mnie: Biolog, Ślązak i gliwiczanin z urodzenia, wyboru i miłości. W chwilach wolnych czasem piszę ... o moim mieście i jego problemach.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Barbara Chocianowicz-Markiewicz 11.12.2007 13:27
(+) za wytrwałość w walce z urzędnikami i oby ta walka zakończyła się sukcesem:)
Andrzej Pieczyrak 10.12.2007 20:12
Dziękuję za wszyskie dobre słowa. Uczono mnie, że: nie należy dać się zastraszyć, trzeba dążyć do prawdy, należy dzielić się swoją wiedzą i działać z ludźmi. Pojedyńczo nic nie zdziałamy... i każdego z nas da się "zneutralizować". W Gliwicach pomału (ale jednak) udaje nam się działać wspólnie... często mimo różnic poglądów politycznych. Nasze drobne sukcesy to zasługa wielu ludzi i im należą się gorące słowa podziękowania.
Piotr T. Bogdanowicz 10.12.2007 17:31
(+) Trzeba walczyć o nasze drzewa...
Marek Bonarski 10.12.2007 17:20
plus bez dyskusji, ten tekst to mój kandydat do nagrody tygodnia!
Mirella Czajkowska-Turek 10.12.2007 17:16
Jacku! Na dźwięk nazwiska"Pieczyrak" JUŻ urzędnicy krzywią się. Ale dobrze, byleby przyniosło to dobry skutek
Lucyna Rozlatowska 10.12.2007 16:42
Bardzo dobry, obywatelski tekst! (+)
Autor usunął profil 10.12.2007 16:07
(+) Andrzeju, jestem przekonany, ze niedlugo gliwiccy urzednicy na dzwiek nazwiska "Pieczyrak" dostana spazmow... Kocham placzacych kowboi biurka... Tak trzymac!
Marcin Kowol 10.12.2007 15:40
Bezwzględnie plus. Za konsekswencje, za czas i energię poświęcone tej walce, a także za bardzo dobry, wciągający sposób opisania sprawy.
Trzymam Kciuki Andrzeju za wynik Twojego dochodzenia i mam nadzieję, że obecnie bezmyślne wycinki będą nieco mniej bezkarne w Gliwicach.
Wielki zlot starych samochodów w Chudowie. Fotogaleria
(odsłon: +498)