Facebook Google+ Twitter

Prezydencka debata o GMO

8 lutego w Pałacu Prezydenckim odbyła się debata o GMO. I ja tam byłam - miodu i wina co prawda nie było, ale mogłam przedstawić swoją opinię, którą przytaczam poniżej.

Szanowny Panie Prezydencie, Szanowni Państwo,

W grudniu grupa naukowców apelowała do Prezydenta o debatę nad GMO. Mieliśmy nadzieję, że debata pozwoli unaocznić wszystkie negatywne aspekty biotechnologii rolniczej i uzależnienia od zagranicznych koncernów.

W liście otwartym naukowców padło 10 pytań do polskich polityków. Ważnych pytań. Na te pytania nie dostaliśmy odpowiedzi. Pytaliśmy między innymi, jak to się dzieje, że Ramowe Stanowisko Rządu z 2008 roku mówi, że Polska ma być wolna od GMO w rolnictwie, a my do dzisiaj nie mamy zakazu upraw GMO i wciąż tylko debatujemy?

Zamiast odpowiedzi na to pytanie, zaproponowano nam dziś dyskusję na temat - czy GMO to szansa, czy zagrożenie, czy GMO to wybór czy konieczność? Odpowiem tak: przykład innych krajów Europy pokazuje, że nie jesteśmy skazani na GMO. Jeżeli tylko jest wola polityczna, to można zrezygnować z upraw GMO. Tylko trzeba chcieć.

Natomiast jeżeli ktoś na tej sali jeszcze wierzy, że GMO jest SZANSĄ, to niech odpowie sobie na pytanie, czemu największe kraje rolnicze UE takie jak Niemcy, Francja, Włochy, Austria – zrezygnowały z tej rzekomej szansy???

Pytaliśmy też w liście otwartym, czy prace nad ustawami regulującymi kwestie GMO będą objęte tarczą antykorupcyjną. Biorąc pod uwagę złą reputację firm, którym zależy na otwarciu Polski na uprawy GMO, to pytanie jest nadal aktualne!

Nie sposób w 3-minutowej wypowiedzi poruszać kwestii merytorycznych. Zresztą omówiłam je w moim opracowaniu przesłanym do Kancelarii. Odniosę się więc tylko do problemu
koegzystencji upraw GMO i upraw tradycyjnych. Miejmy świadomość, że przestrzeganie zasad koegzystencji kosztuje, i to bardzo dużo. Kosztuje więcej, niż wynoszą zyski z upraw GMO. I miejmy świadomość, że koegzystencja się nie udaje – wszędzie będziemy mieli domieszkę GMO i stracimy zagraniczne rynki zbytu, bo europejski konsument szuka marki "GMO-free".

Na zakończenie chcę jeszcze wrócić do kwestii zagrożeń zdrowotnych, bo Pan Prezydent pytał mnie o to w sierpniu. Panie Prezydencie, przeczytałam w ostatnim czasie wiele publikacji naukowych, które dotyczą oceny ryzyka GMO, w tym 17 publikacji polskich autorów. I znalazłam tam ciekawe rzeczy. Znalazłam doświadczenia, w których zwierzęta karmione GMO mają zaburzenia układu odpornościowego, mają uszkodzenia DNA, osłabiony wzrost. Zastanawiam się, dlaczego o tym się nie mówi? Dlaczego wmawia się nam, że GMO jest absolutnie bezpieczne?

Panie Prezydencie. Jeżeli mamy na sercu dobro naszego kraju, a nie zagranicznych koncernów, to powinniśmy debatować nie nad tym, czy GMO jest szansą albo koniecznością, ale nad tym, JAK szybko odbudować naszą niezależność w produkcji białka paszowego i JAK skutecznie wprowadzić w Polsce zakaz upraw GMO.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

WZ
  • WZ
  • 13.02.2012 19:22

Oczywiscie mykotoksyn jest więcej w tradycyjnych odmianach. W ramach sprostowania.

Komentarz został ukrytyrozwiń
WZ
  • WZ
  • 13.02.2012 19:20

@Agnieszko

Wytlumacz mi, jak "krowie na rowie" dlaczego kukurydza MON810 miałaby być gorsza, bardziej niezdrowa od tradycyjnej odmiany?

Słyszałaś o mykotoksynach, których duża ilość znajduje się w tradycyjnych odmianach? Są to rakotwórcze substancje. Jest ich znacznie mniej niż w kukurydzy MON810.

Słyszałaś o ostatnich zatruciach bar=kterią E. coli? To dzięki organicznemu rolnictwu zmarło w Niemczech 51 osób.

Tak wiec smacznego, zajadaj się nadal organicznymi warzywami, polewanymi odchodami zwierząt.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Agnieszka
  • Agnieszka
  • 13.02.2012 15:35

Witam serdecznie,

na argumenty polityków, politykierow i pozostałych politruków oraz tzw. naukowców-ekspertów twierdzących, że GMO jest bezpieczne i zdrowe, miałabym tylko jedno rozwiązanie: przynieść na debatę solidne porcje żywności genetycznie zmodyfikwoanej: warzyw, owoców, wędlin, ze szczególnym nastawieniem na MON810 (żeby każdy miał coś do wyboru) i poprosić owych ludzi o spożycie tegoż. Zwłaszcza bojowych polityków. Dlaczego jeszcze nikt nie uruchomił takiego tricku?

Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Problem w tym, że nie było żadnego wzrostu, tylko ZAKAZ upraw GMO. Więc rozważanie, "co by było gdyby" jest z dziedziny science fiction, a nie nauki :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
WZ
  • WZ
  • 11.02.2012 09:41

@Katarzyna Lisowska

"gdyby babcia miała wąsy, to by była dziadkiem"

Jak na biologa molekularnego oraz "specjalistę" od GMO to dosyć zaskakująca odpowiedź.

Jeśli wzrost był czterokrotny, rok do roku, i wynosił 22 000ha w 2008, to w 2009 byłoby zapewne ok. 100 000ha, w 2010 - 400 000ha, a w 2011 - 1 600 000 ha.

Biorąc pod uwagę, iż Francja ma ok. 5 mln ha upraw kukurydzy (w 2011r), to wcale taki scenariusz nie byłby niemożliwy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

WZ pisze "Szacuje się, że gdyby nie wprowadzenie zakazu, powierzchnia upraw MON810, wynosiłaby obecnie ok. 1,5 miliona ha."

Otóż szacuje się również, że gdyby babcia miała wąsy, to by była dziadkiem :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
WZ
  • WZ
  • 10.02.2012 22:04

@Katarzyna Lisowska

Czy wzrost powierzchni upraw o 26% można nazwać niewielkim? W Pani wcześniejszych wypowiedziach o spadku areału upraw czytałem, że w latach poprzednich spadek wynosił 24% i określiła Pani to mianem "ogromnej różnicy". Myślę, że to doskonale ukazuje, że GMO nie okazało się "porażką", ponieważ jest to jedyny znaczący producent kukurydzy bez zakazu GMO.

We Francji do roku 2008, czyli gdy wprowadzono zakaz upraw. W roku 2007, a więc rok przed wprowadzeniem zakazu, uprawiali oni ponad 22 000 ha, powierzchnia upraw w tym czasie zwiększała się czterokrotnie, rok do roku (22 000 ha w 2007, 5 200ha w 2006). Szacuje się, że gdyby nie wprowadzenie zakazu, powierzchnia upraw MON810, wynosiłaby obecnie ok. 1,5 miliona ha.

Tak więc nie można mówić o "porażce". Dajmy rolnikom szansę uprawiać GMO w Europie i zobaczymy jakie wtedy będą statystyki. Nie uważa Pani.


Co do badań białka Bt i szkodliwości na ludziach. Skoro jest Pani biologiem molekularnym, to zapewne Pani wie, iż białko to oddziałuje na specyficzny rodzaj receptorów, których człowiek nie ma, ani inne ssaki. Dlatego z chęcią usłyszę od Pani jakieś wytłumaczenie mechanizmu działania tego białka w organizmie człowieka.

Jeśli chodzi o badania na człowieku, to doskonale Pani wie, iż nie są prowadzone. Dziwnej jest też podejście, by udowodnić nieszkodliwość. Dosyć karkołomne zadanie, nie sądzi Pani?

Natomiast podsyłam Pani badania z ostatniego miesiąca:

Najpierw raport Niemieckiego Ministerstwa Rozwoju i Badań. Podsumowuje on 25 lat badań nad wpływem MON810 na zwierzęta. Stwierdzono, iż kukurydza MON810 nie wywołuje żadnych negatywnych zmian.
http://www.gmo-safety.eu/news/1388.igw-genetically-modified-biosafety-research.html

Co ciekawe naukowcy zauważają, iż:
że jej uprawa korzystnie wpływa na środowisko, dzięki zwiększeniu bioróżnorodności na polach, na których jest uprawiana. Badacze wskazują również na mniejszy stopień erozji gleby oraz wzrost żyzności gleby.

Kolejne badania przeprowadzone zostały przez Global Research Consortium (naukowcy z całego świata). Podczas trwających trzy lata badań, w których karmiono świnie genetycznie modyfikowaną kukurydzą, nie stwierdzono negatywnych efektów.
http://www.teagasc.ie/news/2012/201201-24a.asp

Co jeszcze, może raport Komisji Europejskiej. W podsumowaniu trwających 25 lat badań naukowych czytamy, iż kukurydza MON810 jest tak samo bezpieczna jak tradycyjne odmiany.
http://ec.europa.eu/research/biosociety/pdf/a_decade_of_eu-funded_gmo_research.pdf


Czy może nam Pani również przybliżyć temat rakotwórczych mykotoksyn? Jak wiadomo jest to duży problem przy uprawach tradycyjnych odmian kukurydzy. Jak się okazuje, kukurydza MON810 zawiera znacznie mniejsze ilości tej rakotwórczej toksyny. Czy to nie dobrze?

Komentarz został ukrytyrozwiń

O ile ja zrozumiałam całą wojnę GMO.. to nie chodzi o manipulacje genetyczną jako taką ale o tę chemię, która się trujemy ... W Indiach powstał specjalny instytut , który zbiera i przechowuje różne gatunki zbóż. albowiem grozi tam GMO monokultura zbóż. to : Oczywiście, że koncerny chemiczne mają największy zysk, produkując pestycydy i inne świństwa, na które GMO są odporne i dzięki temu dają duże plony.
A my to wszystko zjadamy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

WZ, Przez ostatnie 3 lata (2008-2010) sukcesywnie spadała ilość upraw GMO w Europie. Jedynie w 2011 roku odnotowano niewielki wzrost w stosunku do lat poprzednich, który wynika z nieznacznego przyrostu upraw w samej Hiszpanii, która została niemal ostatnia na placu boju w Europie
W 2011 roku tylko około 0.06% ziemi uprawnej w Europie było obsiane GMO. Było 110 tys. hektarów GMO na 179 mln ha ziemi uprawnej ogółem. Tu można zobaczyć aktualną mapę upraw GMO na świecie http://static.guim.co.uk/sys-images/Environment/Pix/columnists/2012/2/9/1328782181883/world_GM_crops.gif Widac z niej, że w Europie GMO okazało się komercyjną porażką.

A propos toksyny Bt - czy znasz jakieś badania, które wskazują, że jedzenie przez ludzi tego białka jest bezpieczne? Bo ja znam tylko badania zrobione w probówce, w których pokazano, że w pH1-2 białko Bt ulega degradacji. A czy ktoś sprawdził, co się dzieje w twoim zołądku jak jesz Maalox?

Komentarz został ukrytyrozwiń
WZ
  • WZ
  • 10.02.2012 10:11

Pani Katarzyno, podczas debaty twierdziła Pani, że powierzchnia upraw GMO cały czas spada, co jest nie prawdą:
W roku 2011 powierzchnia upraw GMO w Europie wzrosła o 26% w stosunku do roku 2010.
http://www.isaaa.org/resources/publications/briefs/xx/executivesummary/pdf/Brief%2043%20-%20Executive%20Summary%20-%20English.pdf

Skoro jest Pani biotechnologiem. Niech mi Pani wyjaśni dlaczego wstawienie genu białka Cry (Bt) miałoby powodować jakieś negatywne skutki? Proszę o wskazanie jakiegoś mechanizmu biologicznego. Czy istnieje definicja "genu naturalnego"? A jeśli geny z "obcych" gatunków, np. zwierząt, są takie straszne, to jak Pani skomentuje fakt, iż mamy wiele genów wspólnych z roślinami?

Owszem, nasiona GMO są w rękach dużych koncernów, tylko nasuwa się pytanie dlaczego? Może dlatego, że tylko je stać na opłacanie bardzo kosztownych i rygorystycznych procedur związanych z rejestracją nowych odmian? Jak w takiej sytuacji może konkurować z nimi jakakolwiek polska spółka hodowlana? Sami powodujecie stwarzanie barier dla tej technologii, a potem dziwicie się, że koncerny tylko stać na wprowadzane GMO do sprzedaży.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.