Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

29568 miejsce

Prezydencka szabla kapitana Borysiewicza

Ogólnie wiadomo, że los lubi płatać figle. Czasem zabawi się człowiekiem, a czasem – jakimś przedmiotem. Zawsze jednak jest przekorny i kocha niespodzianki.

Toruń, tablica pamiątkowa na budynku dawnej Szkoły Podchorążych Marynarki Wojennej / Fot. Adam SobalBył rześki wrześniowy poranek 1929 roku, gdy na palcu apelowym Szkoły Podchorążych Marynarki Wojennej w Toruniu zabrzmiały dźwięki hymnu państwowego. Tak rozpoczęła się uroczystość promocji absolwentów tej szkoły na stopnie oficerskie. Komendant kmdr por. Karol Korytowski nie szczędził wzniosłych słów.

Tadeusz Adam Borysiewicz od dzieciństwa fascynował się morzem, dlatego podjęcie nauki w tej właśnie szkole było spełnieniem jego marzeń. Gdy po raz pierwszy w galowym mundurze podchorążego odwiedził dom rodzinny, matka ze wzruszenia nie mogła opanować łez, ojciec z dumą długo ściskał mu dłoń, a rodzeństwo zasypało tysiącem pytań o to, jak to jest naprawdę w tym wojsku?

Nauka nie sprawiała Tadeuszowi kłopotu, a i w służbie wyróżniał się pilnością, więc już po pierwszym semestrze znalazł się w grupie najlepszych słuchaczy. Pozycję tę utrzymał aż do końca nauki. Z tego też względu w dniu jej ukończenia mógł z podniesioną głową stanąć w szeregu wyróżnionych absolwentów rocznika 1928/1929 i odebrać specjalną nagrodę – honorową szablę prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. Na jej srebrzystej klindze została wygrawerowana imienna dedykacja z podpisem prezydenta Ignacego Mościckiego, całość wieńczył szczerozłoty ornament. Ten szlachetny prezent, który Tadeusz na własny użytek nazywał „prezydencką szablą”, odtąd stale towarzyszył mu w służbie. Po ukończeniu toruńskiej szkoły - jako stypendysta - odbył uzupełniające studia wojskowe we Francji. Ukończył wydział nawigacyjny i zdobył tytuł kapitana marynarki. Potem objął dowództwo na polskim trałowcu „Jaskółka”. Zgodnie ze swoim zwyczajem, na pokład tej jednostki zabrał „prezydencką szablę”.

Gdy rankiem 1 września 1939 roku radio pokładowe doniosło o wybuchu wojny z Niemcami, jednostka Borysiewicza stacjonowała w porcie w Gdyni. Po odprawie dowódców jeszcze tego samego dnia „Jaskółka” w grupie kilku okrętów opuściła port gdyński i na wodach Zatoki Gdańskiej stoczyła pierwszy zwycięski bój z niemieckimi bombowcami. Po tygodniu operowania w rejonie Helu, udało się załodze zestrzelić jednego z Junkersów, który zapuścił się w tę okolicę z nadzieją upolowania którejś z polskich jednostek.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Kochani, dziękuje za ciepłe słowa.
Właśnie przed chwilą zalałem się łzami wzruszenia, gdyż Naczelny przekazał mi wiadomość o tym, że ten właśnie artykuł zostanie niebawem opublikowany w jakiejś regionalnej gazecie w mieście powiatowym Pucku. Prawda, że to wzruszające? Po prostu, Sobal trafia pod strzechy!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy i przystepny artykuł bez zbędnych upiększeń! Wpadlem na niego przypadkowo ale nie moglem sie powstrzymac od czytania. Kręci mnie ta tematyka gdyż sam slużylem na okretach stacjonujacych na Helu. Uważam że z tego artykulu mozna by zrobic ciekawy scenariusz filmowy. Fabuła spełnia wszelkie kryteria przeboju filmowego: ciekawa postac bohatera, charyzma i patriotyzm, wojna, i super zakończenie. Mysle, że nie ustepował by w niczym reklamowanemu mocno "Aviatorowi" nie muwiąc już o brazylijskich serialach. Pozdrawiam! życzeę zdrowia!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Że też umknął mi ten artykuł?!
Wybacz; spóźniony ale zasłużony PLUS!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Magdusiu, jesteś złotą niewiastą! Jeżeli uda Ci się coś znaleźć to mam nadzieję, że podzielisz się z nami tą wiedzą. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adamie, ja też już kiedyś słyszałam , że szablę tę znaleziono w czasie jakiś robót ziemnych. Będę szukać informacji, może się uda czegoś dowiedzieć.Zapytam też o zdjęcie mojego przyjaciela, który jest kolekcjonerem białej broni, ma tez ogromną o niej wiedzę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na początek pozwólcie, że się wytłumaczę:
Przepraszam Wszystkich za zwłokę w odpowiedzi, ale we wtorki i piątki mam takie zajęcia ruchowe, które podobno wpływają korzystnie na moje zdrowie i, jak dobrze pójdzie, to kiedyś zrobią ze mnie prawdziwego człowieka.
A po tym nieco przydługim wstępie przyjmijcie podziękowania za ciepłe słowa pod adresem mojego tekstu. To miłe, że chwalicie takiego jak ja.

Markowi dziękuję za pochwałę i piękne maksymy, którymi ozdobił swój komentarz.

Re. Orłosęp: Przykro mi bardzo, ale dokładnie nie wiem, w jakich okolicznościach doszło do odnalezienia i wyłowienia tej szabli z wód Zatoki Gdańskiej. Kiedyś dziadek wspomniał, że w latach 50. robotnicy obsługujący portową pogłębiarkę mogli tego dokonać. Informacja ta niestety nie została przez nikogo potwierdzona, więc jej nie podałem. Bohater tej opowieści nie może o tym nic powiedzieć, ponieważ zmarł w 1973 roku. Zdjęcia egzemplarza opisanej białej broni również niestety nie posiadam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lektura wciągająca poznaniem ciekawostek wcześniej mi nie znanych.
Gratuluję pięknego stylu zapisanego tekstu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I ode mnie plus!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ słowa są tu zupełnie zbyteczne

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.01.2009 15:21

+)) Przepięknym językiem spisana wzruszająca opowieść - przypowieść o losie i przypadku. "Dla losu nie ma nic trudnego. Ślepy los chodzi bez bez przewodnika, ale trafia bez pudła" (Tacyt). Zaś "Przeznaczenie zawsze znajdzie sobie drogę" ((Wergiliusz). Dziękuję za wspaniałą lekturę, Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.