Facebook Google+ Twitter

Prezydencki zamek w Wiśle. Luksusy na Zadnim Groniu?

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2008-08-03 11:48

Jeżeli ktoś spodziewa się przepychu, to na pewno go nie zobaczy. W odremontowanym Zameczku Prezydenckim na Zadnim Groniu w Wiśle-Czarnem na próżno szukać złoconych klamek, kryształowych szyb i kurków z diamentowymi ozdobami.

Zamek w "zimowej szacie" / Fot. Lucjusz CykarskiRezydencja została w 2005 r. oddana po remoncie. Konserwatorzy przywrócili jej wspaniały styl międzywojennego modernizmu z czasów pierwszego gospodarza, prezydenta Ignacego Mościckiego. Wtedy nie było tylko instalacji alarmowej, wielkiego płotu zakończonego ostrymi kolcami i kamer na każdym rogu.

– Wymóg czasów – tłumaczą ochroniarze. Dar ludu śląskiego Historia Zameczku, zwanego teraz Narodowym Zespołem Zabytkowym, rozpoczęła się w 1907 roku, kiedy Fryderyk Habsburg zbudował modrzewiowy dworek myśliwski. W 1927 roku pożar strawił obiekt, ale Sejm Śląski szybko podjął decyzję o jego odbudowie. Zameczek powstał „jako dar ludu śląskiego” po to, by prezydent Mościcki „mógł wypoczywać po trudach w zakątku Beskidu Śląskiego u źródeł królowej polskich rzek”. Budowę zakończono w grudniu 1930 roku.

Po otwarciu w 1931 roku Ignacy Mościcki gościł w rezydencji zawsze dwa razy w roku. Obiekt odwiedzali także książę Kentu i Jan Kiepura. - W Wiśle dobrze czuje się człowiek pragnący życia towarzyskiego jak i człowiek tęskniący za ciszą i samotnością - pisał w 1937 roku Gustaw Morcinek. „I nic dziwnego też, że Wisłę obrał sobie za miejsce odpoczynku pan prezydent Mościcki, którego nadobny Zameczek szarzeje na Zachodnim Groniu, a którędy się na Baranią idzie.  / Fot. Lucjusz Cykarski

Pan prezydent zajeżdża do Wisły rokrocznie, a wtedy najbardziej radują się górale wiślańscy z jego przybycia”. Po wojnie Zameczkiem administrował Urząd Rady Ministrów. Do Wisły zjeżdżali komunistyczni notable, m.in. premier Józef Cyrankiewicz i I sekretarz KC PZPR Edward Gierek. Z czasem budynek podupadł i za sprawą decyzji generała Wojciecha Jaruzelskiego stał się ośrodkiem wypoczynkowym podległym kopalni Pniówek. Po 1989 roku władze miasta przez wiele lat zabiegały, by Zameczek znowu stał się rezydencją głowy państwa. Lecha Wałęsy nie udało się do tego przekonać. Załatwiono to dopiero w 2002 r., gdy Aleksander Kwaśniewski na własne oczy zobaczył zabytek i – jak sam przyznał – zachwycił się nim (a w zasadzie, jak wiadomo nieoficjalnie, raczej jego żona Jolanta).

Powiedzieli o milionach


Łazienka / Fot. Lucjusz CykarskiModernizacja ruszyła w 2003 roku. Był to pierwszy remont obiektu od czasu II wojny światowej. Trwał dwa lata. Przez cały ten czas Kancelaria Prezydenta nie chciała zdradzić kosztów inwestycji. Obiecała, że ujawni je dopiero po zakończeniu robót. I słowa dotrzymała. Ostatecznie kwota sięgnie 30 mln. Na co poszły pieniądze? Najdroższa była renowacja zabytkowych wnętrz.

– Na przykład stolarka okienna w ogóle nie była wymieniona. Została w całości odnowiona – opowiada Bożena Boba-Dyga, konserwatorka zabytków, która czuwała nad modernizacją zabytku. – Musieliśmy też ratować meble, bardzo awangardowe, które projektował specjalnie dla tej rezydencji Włodzimierz Padlewski. Wówczas był jeszcze studentem architektury, ale wybiegł poza swoją epokę, do stylistyki lat 60. i 70. Wyjątkowe są też lampy. Wszystkie zostały pieczołowicie odnowione i przywrócono im dawny blask. Nawet wyjątkowe okucia i zasuwy okienne są takie jak dawniej.


Jaja na ścianach


Na parterze Zameczku jest hol, duża sala balowa, stylowa jadalnia, współcześnie urządzony pokój wypoczynkowy, salon kominkowy i barek angielski. W każdym pomieszczeniu znajdują się telefon i aparat do regulacji temperatury. Posadzki są w marmurowe lub drewniane. Rzucają się w oczy skórzane fotele, grube dywany i chromowane klamki. Na ścianach obrazy różnych artystów z lat 30. XX wieku wypożyczone z kilku muzeów oraz w salonie – samotna fotografia Aleksandra Kwaśniewskiego w galowym stroju. To tutaj prezydent Kwaśniewski oglądał telewizję na wielkim ekranie plazmowym i słucha muzyki z wieży, której stylistyka jest zbliżona do wyglądu mebli.

– Wiele elementów trzeba było zaprojektować tak, by harmonizowały z wyposażeniem pochodzącym z międzywojnia. Część mebli była dobierana ze specjalnych katalogów, część odratowaliśmy. Nie ma żadnej przypadkowości. Każdy szczegół został dopracowany. Nawet śrubki, którymi zostały dokręcone detale, są takie, jakich używano dawniej – wyjaśnia Bożena Boba-Dyga. Bar – lustrzane odbicie sali kominkowej, na razie stoi nie wykorzystany. W lodówce nie chłodzą się żadne alkohole. – Szafki zapełniają się dopiero, gdy przyjeżdżają goście – tłumaczy obsługa.

Na ścianach baru pięknie odnowiono polichromie. Farby nakładano jak przed laty,wieloma warstwami, łącząc je temperą robioną z tysięcy kurzych jajek. –Bez jaj nie uzyskalibyśmy przedwojennego efektu – tłumaczy konserwatorka.


Zachwyceni bidetem


Pierwsze piętro zajmują apartamenty prezydenckie i osobisty gabinet głowy państwa. Tutaj jednak wstęp mają tylko prezydent z małżonką. Ze zdjęć, które oglądamy, wynika, że są utrzymane w podobnej konwencji jak pomieszczenia na drugim piętrze – kolejny, tym razem historyczny gabinet Mościckiego i jego oryginalna łazienka. Na środku gabinetu stoi masywne biurko. Na nim stare telefony i maszyna do pisania. Te same, których używał Mościcki. Obok zabytkowe radio i dwie biblioteczki. A skąd na biurku wzięły się papierosy? – Ignacy Mościcki palił. Chcieliśmy dokładnie odwzorować to miejsce – uśmiecha się Jan Świtała z Kancelarii Prezydenta. Na przeciwko gabinetu znajduje się łazienka. Jest ogromna, z wielkimi oknami z trzech stron, przez które widać rosłe świerki i drewniany kościółek w głębi rezydencji. Na środku podgrzewanej podłogi stoi wanna. Tak jak bidet i umywalka, pamięta jeszcze pierwszego gospodarza. Urządzenia mają nawet oryginalną armaturę, tyle że na nowo chromowaną. Jadalnia / Fot. Lucjusz Cykarski

– To coś zupełnie wyjątkowego – zachwyca się pani konserwator. – Bardzo rzadko udaje się przetrwać tyle lat sprzętom łazienkowym. Szczerze mówiąc, nie znam obiektu, w którym byłby zachowany tego typu oryginalny wystrój.

– Niezwykłość tego Zameczku polegała na jego prostocie. To miała być nowoczesność, która promowała formy funkcjonalne, nieozdobne, miała spełniać formę propagandową, aby ludzie sami urządzali sobie mieszkania w tym właśnie stylu. I to chwyciło – mówi prof. Ewa Chojecka z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Od strony drogi rezydencja wygląda jak twierdza. Przy bramie czuwają funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu, są przeszklone budki strażnicze i kamery.

Gabinet, historyczne przedmioty / Fot. Lucjusz CykarskiŻeby dostać się do środka, trzeba przejść kontrolę jak na lotnisku. Rzeczy z torby przesuwają się pod rentgenem, a funkcjonariusze każą rozchylić kurtkę,podnieść ręce i sprawdzają nas wykrywaczem metali. Takie same procedury przejdą turyści, którzy od 15 marca będą mogli zwiedzać rezydencję. Nie dostaną tylko zgody na wstęp do prywatnych. – Pozostałe piętra będzie można zwiedzać nawet podczas pobytu prezydenta. Ale tylko wtedy, gdy w Zameczku nie będą się odbywały oficjalne spotkania – zaznacza Jan Świtała. „U prezydenta” będzie też można zostać na noc. Jednak nie w jego małżeńskim łóżku w Zameczku, lecz w dawnej wartowni z garażami, dzisiaj zwanej Zamkiem Dolnym. I nie jak prezydent na koszt podatników, ale za 122 zł (od osoby ze śniadaniem) wyłożone z własnej kieszeni. Turyści nie wejdą co prawda na mały kryty basen, za to będą mogli poćwiczyć w siłowni i na prezydenckim korcie. Oferta wypoczynku w rezydencji głowy państwa wkrótce trafi do biur podróży. – Dochód z części hotelowo-konferencyjnej rezydencji zasili budżet państwa – przekonują urzędnicy Kancelarii Prezydenta (tekst pochodzi z 2005 r., niektóre fakty mogły ulec zmianie! przyp. red.)

***
Jacek Purchla profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, dyrektor Międzynarodowego Centrum Kultury w Krakowie, znawca historii wiślańskiej rezydencji: - Zameczek powstał na dawnych terenach myśliwskich Habsburgów, którzy podejmowali w tym miejscu cesarzy – niemieckiego Wilhelma II i Monarchii Austro-Węgierskiej Karola I. Powstały później Zameczek to jeden z najważniejszych pomników II Rzeczpospolitej. Poza tym wyjątkowa jest architektura zaprojektowana przez Adolfa Szyszko-Bohusza, jednego z najważniejszych polskich twórców okresu międzywojennego, wówczas głównego konserwatora Wawelu. Zadanie miał wyjątkowe – stworzyć rezydencję republikańską na kresach RP. Tu toczyła się wielka polityka, chociaż niestety, tylko przez osiem lat. Dzisiaj meble mogą nie robić wrażenia, ponieważ podobne wzory lansuje IKEA, ale w latach 20. minionego wieku to była absolutna awangarda. Prezydent Ignacy Mościcki i wojewoda Michał Grażyński zdecydowali się na niekonwencjonalne rozwiązania.

***
Organizacją odwiedzin zajmuje się oddział PTTK przy ulicy Lipowej w Wiśle, tel. 33/855-35-60, e-mail: pttk@wisla.pl. Informacje na temat zwiedzania można też uzyskać pod nr. tel. 0-33/854-65-00 lub e-mailem:zamek@wisla.pl. Msze, nabożeństwa i inne uroczystości religijne w sąsiadującej z Zameczkiem zabytkowej kaplicy św. Jadwigi Śląskiej z1909 r. •

Wojciech Trzcionka

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Dan
  • Dan
  • 31.12.2010 12:17

Bardzo piekny zameczek. Uważam ze należzy dbać o takie miejsca. Dobrze się stało, że Pani Kwaśniewska "zachwyciła" się tym obiektem i za czasów prezydentury jej męza rozpoczeto remont. Zreszta ona ma dobrą rekę do wystroju wnętrz. Śliczny.
Dosiego Roku

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.