Pozycja materiału w rankingach:
Brytyjska prasa żyje dziś kontrowersyjnym filmem, produkowanym przez kanał Channel 4. Fabularno-dokumentalna produkcja zawiera scenę udanego zamachu na George'a Busha, obecnego prezydenta USA.
Akcja filmu "Death of a President", który ma być główną atrakcją festiwalu filmowego w Toronto, a także zostać pokazany 9 października przez siostrzaną stację Channel 4, More 4, rozgrywa się w październiku 2007. George Bush przyjeżdża do Chicago, gdzie wita go olbrzymia antywojenna demonstracja. Niezrażony tym kontynuuje przejazd przez miasto, gdy nagle padają strzały. Trafiony przez snajpera prezydent Bush ginie od kul. 90-minutowy film koncentruje się następnie na reakcjach, jakie wywołuje to w Stanach Zjednoczonych. Przedstawia też śledztwo, w którym głównym podejrzanym jest Syryjczyk, co powoduje histerię wśród obywateli. "Death of a President" zrealizowany jest przy użyciu materiałów archiwalnych, a także efektów komputerowych. Wszystko przypominać ma film dokumentalny...Zobacz także:
Artykuły
(66)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(4.08)
Wiek: 62 | Miejscowość: Olsztyn/Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Cytat na dziś: "Wielka Brytania nie ma wiecznych wrogów ani wiecznych przyjaciół. Wielka Brytania ma jedynie wieczne interesy." Lord Palmerston
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Bodzioo 27.12.2010 13:03
Teraz leci na ALE KINO , i sam już zgłupiałem - dopiero ten artykuł wyprowadził mnie z błedu.
Mir Nalezińskí 03.09.2006 00:13
Ten film pokazuje, że cenzura jest niezbędna, choć trudna do wykonania. Brak cenzury jest czytelny - mamy demokrację i możemy w ramach wolnego słowa pisać (filmować, rysować, mówić) wszystko. Największywkład w wolnosć słowa ma chyba USA. Ale po latach zniesienia cenzury dochodzimy do sytuacji co najmniej niezręcznych, a kto wie, czy nie skandalicznych - Nieznalska wiesza męskiego frędzla na krzyżu, pewna Polka w Holandii produkuje plastykowe cacka z obozowymi hasłami typu *Arbeit macht frei*, ktoś robi film o fikcyjnym zamachu na żyjącego prezydenta najważniejszego państwa (dla utrzymania równowagi i pokoju) w świecie. Kiedyś ocenzurowano tarczę strzelniczą przedstawiającą głowę wcześniejszego prezydenta USA na tle tej tarczy. U nas chyba też byłą afera ze dwa lata temu - na tle tarczy chyba nawet byl JPII. Kilka miesięcy temu *Rzeczpospolita* "odważnie" przedrukowała duńskie żarty rysunkowe z tematem Allacha? Dodatkowy koszmar, że to gazeta o tytule zawierającym nazwę naszego państwa! Wstyd! W USA pisują o spisku - to nie Alkajda (taka powinna być pisownia) zniszczyła WTC, ale sami Amerykanie! I w ramach wolności słowa piszą takie rzeczy! U nas każdy może napisać, że Kuroń to zdrajca, a inny ważny polityk uprawia skroty myślowe. Brak cenzury powoduje, że ludzie uczciwi, którzy nie znają się na krętactwach i zawsze postępowali uczciwie, czytają takie brewerie i innych traktują podobnie jak siebie - myślą, że tamci piszą uczciwie i że są przekonani o swej racji. Był też taki, co pisał o Klewkach i został wicepremierem. Gdyby wyliczyć wszystkie kretyństwa oparte na zasadzie wolności słowa, to okazałoby się, że należy jednak wprowadzić cenzurę! Jak na wulgaryzmy! Wszak wiecej zła wyrządzą głupawe oświadczenia, niż prymitywne ch... Czy u nas można skarykaturować gwiazdę D. (nawet boję się napisać to imię) na tle wychodka? Nie, ale krzyż mozna sobie rysować, gdzie się komu podoba! Czasami mawia się - oni mają 18 lat, to są dorośli i mogą już wszystko robić, na co prawo im pozwala. A to bzdura - część jest niedojrzała psychicznie i sięga po narkotyki, broń i stosuje inne nieprzemyślane pomysły. Choćby zakłada ładunki wybuchowe na plecach i wchodzi do autobusu. Dobrze, że nie u nas! Jeszcze...
Zbigniew Kowalewski 02.09.2006 19:57
Pamiętam, jak w przerwie między interview w domu Jana Nowaka Jeziorańskiego gospodarz zwrócił mi uwagę , że zbyt wielką wagę przywiązujemy do nazwisk polityków rządzących w kraju, Europie i za Oceanem. O ile dobrze sobie przypominam wtedy była mowa o Sorocsu, Gatesie, Grinspanie jako faktycznie sprawujących władzę gigantach, ale oni są zaledwie figurantami wobec pozostających w cieniu rzeczywistych mocodawców. Politycy wystawieni są na odstrzał i żaden z menedżerów wielkich korporacji finansowych nie bierze pod uwagę, kto gdzie został wybrany w demokratycznych wyborach. Można uważać to za cynizm ale w żadnym wypadku nie należy takiej interpretacji faktów lekceważyć.
Jakub Kwaśnik 02.09.2006 11:10
Terroryzm robi się "trendy" w kulturze...
Autor usunął profil 02.09.2006 09:06
Tak, to jest książka. I tak sobie teraz myślę, co tym ludziom odbiło. W sumie film napewno będzie się dobrze sprzedawać i może to tylko o to to wszystko. Gorzej jak wejdzie taki trend i to się przyjmie.
PS. Bardzo ciekawy dopisek na końcu artykułu.
Michał Świgoń 01.09.2006 23:42
Bardzo ciekawy tekst, Tomku, rzucam plusa. :)