Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

101345 miejsce

Prezydent Gauck: Nie przywracajcie centralnego planowania

Prezydent RFN nadal ściąga na siebie uwagę swoimi wypowiedziami. We wtorek zajął się wymianą energetyki w Niemczech, ostrzegając przed metodami, jakimi się ją przeprowadza. Czy Zachodowi grozi system nakazowo-rozdzielczy?

Piszę: Zachodowi i nie bez powodu. Staruszek Marks pomylił się w ogromnej większości tego, co napisał odnośnie przyszłości kapitalizmu, a zwłaszcza przepowiadając nieuchronny upadek własności prywatnej i nastanie socjalizmu na całym świecie. W jednej sprawie historia potwierdziła jego przywidywania. Kapitalizm wolnokonkurencyjny, któremu patronowało naprawdę liberalne państwo, ograniczające się do pilnowania porządku i bezpieczeństwa wewnętrznego oraz zewnętrznego, a także budowania imperiów (imperializm jest nieodłączną cechą kapitalizmu - dodał Lenin) należy dziś do bezpowrotnie minionej przeszłości.



Zastąpiło go (zgodnie z twierdzeniami Karola Marksa) coś, w ramach czego przeważnie już tylko tzw. prywatny kapitał (tysiąc udziałowców i więcej) stopił się w jedną całość z coraz bardziej wszechstronnym, mającym coraz większą władzę państwem. Kapitalizm państwowo-monopolistyczny jak go określił niemiecki działacz polityczny i myśliciel Rudolf Hilferding wręcz rozkwita. Podobno nie ma innego sposobu na pokonanie światowego kryzysu finansowego i sprostanie również innym wielkim wyzwaniom. Sytuacja społeczno-polityczna naszych zachodnich sąsiadów jest tego wyrazistym przykładem.



Co to takiego wymiana energetyki względnie punkt zwrotny w energetyce?





30 maja 2011 rząd niemiecki na nadzwyczajnym posiedzeniu podjął decyzję o wyłączeniu wszystkich tamtejszych elektrowni atomowych do roku 2022. Dezatomizacja Niemiec to skutek katastrofy w Fukushimie oraz nacisku zwolenników teorii zawinionego przez działalność przemysłową globalnego ocieplenia. Niemieckie elektrownie atomowe, jedne z najwyżej rozwiniętych technicznie na świecie, zostały uznane za zbyt mało odporne na atak terrorystyczny w stylu 11 września 2011. Co więcej starsze niemieckie elektrownie atomowe już zostały wyłączone (na 17 ogółem pracuje jeszcze 8). W krajach niemieckojęzycznych robi karierę określenie wymiana energetyki (Energiewende). Przez analogię do ponownego zjednoczenia Niemiec (zwanego skrótowo zmianą względnie wymianą lub zwrotem: die Wende) ma oznaczać wielki postęp, rozwój i ucieczkę do przodu. "Atomowe kopciuchy" oraz wydalające katastrofalny dwutlenek węgla do atmosfery elektrownie węglowe ma zastąpić podobno niezwykle przyszłościowa, fenomenalnie czysta i bezpieczna energetyka odnawialna.



Przeanalizowałem te sprawy. Wydaje mi się, że przy dzisiejszej technice energia wiatrowa jest zgodna z rachunkiem ekonomicznym wyłącznie w połączeniu z innymi źródłami energii. Dlaczego mimo to władze Republiki Federalnej nie czekają spokojnie na dalszy, naturalny rozwój techniczny energetyki odnawialnej, który (być może) zapewni jej odpowiednią niezawodność i opłacalność? To tajemnica poliszynela. Ta tajemnica nazywa się Ustawa o Pierwszeństwie Energii Odnawialnych (skrótowo: Ustawa o Energiach Odnawialnych, EEG).



Na podstawie EEG administratorzy sieci wysokiego napięcia zostali zobowiązani do przyjmowania w pierwszej kolejności prądu z wiatru i słońca. Poza tym (uwaga! uwaga!) właściciele elektrowni wiatrowych i słonecznych przez 15 do 20 lat od chwili ich podłączenia do sieci otrzymują dopłaty państwowe. Nic dziwnego, że sztandarowym produktem wymiany energetyki stały się kombinaty energii wiatrowej. EEG wprowadziła mechanizm finansowy, który sprawia, że koszty tych dopłat rozkładają się po równo na wszystkich operatorów sieci energetycznych, a w związku z tym płacą je odbiorcy końcowi. Sieci energetyczne to kolejny olbrzymi problem. Nie wiadomo skąd wziąć pieniądze na ich ogromną rozbudowę konieczną w celu przesyłania kapryśnych strumieni energii wiatrowej z północy na południe, a prądu ze słońca na północ. Takie jest moje skromne zdanie w tej być może kluczowej dla przyszłości państw członkowskich UE sprawie. Okazuje się jednak, że podobnie oceniają ją inni.



Kilka zdań prezydenta





Otwierając centralne uroczystości Tygodnia Ochrony Środowiska w parku Pałacu Bellevue (wym.: bel-wi) w dzielnicy Tiergarten w Berlinie (obecnie siedziba prezydenta Republiki Federalnej) najwyższy urzędnik Niemiec powiedział m. in.: "Jak bardzo jest to potrzebne możemy się przekonać w tych dniach na przykładzie dyskusji w sprawie wymiany energetyki. To ambitny projekt, którego realizacji podjęły się Niemcy jako wysoko rozwinięty kraj uprzemysłowiony. […] Nie uda nam się jednak dokonać tego wyłącznie przy pomocy zarządzeń oznaczających powrót do centralnego planowania jak też dzięki nadmiernym dopłatom. Moglibyśmy tego dokonać dzięki zasadniczym innowacjom oraz uczciwej konkurencji."



Dalej zaś: "Nie możemy sobie po prostu powiedzieć: no dobra, w takim razie wydrukujmy jeszcze więcej obligacji, a kosztami, które trzeba będzie ponieść niech się martwi pokolenie naszych wnuków. Tak nie wolno. Takie postawienie sprawy byłoby po prostu nieodpowiedzialne." - tłumaczę według pełnego tekstu tego przemówienia zamieszczonego na portalu urzędu prezydenta.

http://www.bundespraesident.de/SharedDocs/Reden/DE/Joachim-Gauck/Reden/2012/06/120605-Woche-Umwelt.htmll



Burza w szklance wody?





Reakcje niemieckiego świata politycznego na tę wypowiedź można określić krótko: socjaldemokraci są oburzeni, a liberałowie klaszczą. Przy tym to, co mówi obecny przywódca tych drugich zasługuje na wzmiankę. Zdaniem Filipa Röslera wymiana energetyki wprowadzana dotychczasowymi metodami pociąga za sobą koszty, które zmuszają do zastanowienia. Nie chodzi tylko o koszty bezpośrednie, ale również o to, że (jak podsumowuje dziennik "Frankfurter Rundschau"): "Obowiązek przyjmowania do sieci energetycznych w pierwszej kolejności prądu z wiatru i słońca prowadzi do tego, że kiedy jest silny wiatr i dużo słońca trzeba odłączać elektrownie konwencjonalne, a inwestycje w nowe elektrownie gazowe i węglowe niemal zupełnie przestały się opłacać.

http://www.fr-online.de/politik/gauck--energiewende-darf-keine-planwirtschaft-werden,1472596,16302942.html



Fakt, że z kolei politycy z SPD zamiast podjąć rzeczową dyskusję z prezydentem posuwają się do osobistych wycieczek pod jego adresem moim skromnym zdaniem też jest znamienny. "Krytyka Gaucka ma z pewnością coś wspólnego z jego mentalnością byłego mieszkańca Niemiec Wschodnich. Strach przed centralnym planowaniem tkwi w nim głęboko." - powiedział były sekretarz stanu w federalnym ministerstwie ochrony środowiska i znany przedstawiciel lewego skrzydła SPD Michael Müller, którego słowa przytacza m. in. tygodnik "Die Zeit".

http://www.zeit.de/politik/deutschland/2012-06/gauck-mueller-energiewende



Tymczasem zaś kończą się żarty. Od 1 sierpnia przewiduje się pierwsze, jeszcze niewielkie podwyżki cen prądu, ale od nowego roku ma nastąpić fala znacznych podwyżek w całym kraju. W październiku zostanie podana do wiadomości publicznej nowa wysokość dopłat z tytułu ustawy EEG. Ciekawe, co wtedy zwykli ludzie w Niemczech powiedzą i co zrobią.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.