Facebook Google+ Twitter

Prezydent podpisał ustawę. Od stycznia 23-procentowy podatek VAT

Prezydent Komorowski kilka dni temu podpisał ustawę okołobudżetową zmieniająca od stycznia 2011 roku stawki VAT.

Bronisław Komorowski / Fot. Fot. http://www.prezydent.pl/prezydent/biografia-bronislawa-komorowskiego/Z ustawy okołobudżetowej podpisanej kilka dni temu przez prezydenta Bronisława Komorowskiego wynika m.in., że do końca 2013 roku będą w kraju obowiązywać nowe stawki VAT 5, 8 i 23 proc., a nie jak dotychczas 3, 7 i 22 proc.

Zostanie także wprowadzona 5 proc. stawka na żywność, książki i czasopisma specjalistyczne.
Ministrowi finansów będzie przysługiwało prawo obniżenia stawki 8 proc. VAT do 7 proc., ale wyłącznie na pewne określone towary i usługi, i to tylko do końca stycznia 2011 roku. Jako przykład podaje się prasę, tygodniki i miesięczniki, które do dystrybucji trafią przed 1 stycznia 2011 roku, czyli przed podwyżką VAT-u, a sprzedawane będą już po podwyżce w 2011 roku.

Ustawa okołobudżetowa jest ściśle związana z realizacją przyjętego dzisiaj projektu budżetu na 2011 rok, obok zmiany stawek VAT-u zmienia ona także kilkanaście ustaw, np. obniża zasiłek pogrzebowy, a podnosi ulgi na przejazdy komunikacją dla studentów oraz osób niewidomych.

Wspomniana ustawa chroni także przedsiębiorstwa świadczące usługi ciągłe (np. dostawcy prądu) zwalniając je z konieczności wystawiania i dostarczenia swoim klientom korekt faktur VAT po podwyżce w styczniu 2011 roku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (33):

Sortuj komentarze:

Marcin Stanowiec:

1. Chiny są tylko zbliżone systemy do ideału. Jak wiadomo, są modele i ich bardziej lub mniej dokładne realizacje. Chiny rozwijają się z tempem, w jakim nie rozwijał się żaden kraj uznawany za komunistyczny, a ich gospodarka jest wolnorynkowa. Szereg przykładów: zakaz strajków dla pracowników, niskie podatki, prywatna opieka zdrowotna, częściowo płatna edukacja, brak zasiłków dla bezrobotnych, brak przymusu ubezpieczeń, itd.
2. Myli się pan. Najważniejsze jest, aby ludzie nie byli zmuszani do inwestowania swoich pieniędzy w niewydajną firmę ubezpieczeniową. Jeśli mogę swobodnie dysponować swoimi składkami, to wpłacam te pieniądze na swoją odpowiedzialność i ryzyko, tak jak przy każdej dowolnej inwestycji. Mogę też zdecydować, że nie będę się ubezpieczał i te pieniądze złożę na lokacie bankowej, wpłacę na fundację charytatywną, przepuszczę w kasynie (rodzaj hazardu, zupełnie jak ubezpieczenia) lub kupię za nie worek "dopalaczy", po czym szczęśliwy skoczę z dachu wieżowca, nie dożywając wieku emerytalnego. I wtedy wcale nie musi mnie obchodzić, czy firmy ubezpieczeniowe są sprawne, czy nie, ja o tym decyduję. Jednak w Polsce te pieniądze są przemocą wydzierane od obywateli i przymusowo są pakowane w niewydolną instytucję z horrendalnymi długami. To nie jest więc żadne ubezpieczenie, a kolejny podatek, ponieważ nawet nikt nie jest pewien, czy dostanie emeryturę po tylu latach pracy czy w takim wieku, jakie były mu obiecywane. To jest traktowane jak kolejne świadczenie socjalne, wydawane z łaski rządu, z jednego wora zwanego budżetem. Odnośnie monopolu - "białe kołnierzyki" mogą dopilnować, by inna firma na rynek nie weszła tylko przy pomocy przekupionych urzędników, wydających właściwe (dla nich) przepisy. Jednak ten monopol nie miałby racji bytu, gdyby ubezpieczenia nie były przymusowe. Ludzie wtedy po prostu rezygnowaliby z niekorzystnego układu, proponowanego przez monopolistę, bo ubezpieczenie do życia potrzebne nie jest.
3. Pańskie twierdzenia byłyby prawdziwe, gdyby politycy byli zainteresowani sprawnie działającym państwem, a nie są. W obecnych, demokratycznych warunkach są zainteresowani by się "zachapac" możliwie najwięcej do końca kadencji, a korporacje oferują atrakcyjne łapówki. Władza się zmienia raz za razem, więc nie uświadczamy konsekwentnie prowadzonej polityki z konkretnym celem, poza tym, by kolejna grupa się obłowiła na pieniądzach z podatków i łapówkach. Politycy nie mają pojęcia o rządzeniu, co widać po tym, jaki mamy wzrost gospodarczy, jaki poziom przedsiębiorczości, jaki zastraszająco rosnący deficyt. Oni nie działają jak racjonalni władcy, np. w odpowiedzi na rosnący deficyt budżetowy podwyższają podatki, co oczywiście hamuje przedsiębiorców, szczególnie mniejszych, a jednocześnie podwyższają diety poselskie. Poza tym, oddają coraz więcej władzy nad krajem w obce ręce urzędasów z Brukseli, co jest kretyńskie - jak ludzie, którzy tworzą przepisy o tym, że należy tyłem schodzić z drabiny oraz wiele innych idiotycznych dyrektyw, w tym socjalnych, mogą pokierować lepiej naszym państwem? Zatem, jak pan widzi, im wcale nie zależy na silnym państwie, bo ich zaraz tu nie będzie, przyjdą inni w kolejce, aż doprowadzą do sytuacji Argentyny lub Grecji.

Co do korporacji, monopoli itp., to się z panem zgadzam - politycy w Europie są słabi, łasi na pieniądze i tchórzliwi, dlatego są marionetkami. Jednak nie zgadzam się, że to nie jest wina systemu, gdyż jest - jeśli damy urzędnikom możliwośc ingerowania w gospodarkę, to zawsze w końcu doprowadzi się do sytuacji, w której ustalają przepisy i podejmują decyzje zgodnie z życzeniem jakiegoś lobby. Szczególnie w państwie demokratycznym, gdzie urzędnicy nie ponoszą odpowiedzialności za swoje decyzje, przychodzą i odchodzą od wyborów do wyborów, jest ich całe mrowie, itd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Maciej

Ad 1/
Zaskoczyłeś mnie tym porównaniem Chin ze Skandynawią. Musisz przyznać, że faktycznie nie ma już wzoru państwa czy wspólnoty gospodarczej czysto liberalnej. Bo z tymi Chinami, to chyba żart. Stąd min. pomysły Korwina Mikke - uważam za fantastyczne.

Ad 2/
Nie to jest najważniejsze czy ubezpieczenia mają być dobrowolne czy w podatkach. Najważniejszy jest sposób zarządzania funduszami, odpowiedzialny i bezpieczny. Po prostu korzystny dla ubezpieczającego się. W Polsce i na Węgrzech pieniędzmi z ubezpieczeń zarządzali spekulanci, którzy zadbali o swoje przychody, nie zaś o bezpieczeństwo ubezpieczonych. Co z tego, że będę miał wybór skoro ograniczy się on do monopolu białych kołnierzyków, KTÓRZY DOPILNUJĄ, żeby nikt inny na rynek im nie wszedł. Interwencja państwa w takich sytuacjach (realnych, przetestowanych) jest nieodzowna. Jako szara myszka w trybikach wielkiej ekonomii nie mam wpływu na debiuty na moim rynku ubezpieczeń. Ale Orban, jako przywódca państwowy miał. Tusk także. Pierwszy zadbał o interesy Węgrów. Drugi się sprzedał.

Ad 3/
Ze strony państwa możesz prędzej się spodziewać ustępstw i akomodacji do uczciwej gry wolnorynkowej, która zdynamizuje przedsiębiorstwa, aniżeli ze strony korporacji. Po pierwsze dlatego, że państwo jest zainteresowane w silnej przedsiębiorczości, bo taka zasila budżet - dużo bardziej niż korporacje. Po drugie dlatego, że silna średnia przedsiębiorczość to silna średnia klasa. A średnia klasa to prawie to samo co dobrze funkcjonujące państwo. Poza tym nawet, gdy przedsiębiorca będzie zmuszony oddać jakieś sektory gospodarcze państwu, to pośrednio na tym zyskuje. Bogatsze państwo, które nie musi cerować budżetu, to - prawdopodobnie - mniej obciążeń dla przedsiębiorcy i więcej korzyści dla wszystkich obywateli.

"Co do korporacji"

To jest problem, poważny problem i jak widać państwa jedne po drugich przegrywają z korporacjami, BO POLITYKÓW JEST ŁATWO DZISIAJ KUPIĆ LUB ZASTRASZYĆ. Państwa brukują gospodarczy trakt przepisami, które hamują średnią przedsiębiorczość, a uprzywilejowują korporacje, pod dyktando mediów, które manipulują psychologią rynku. Nie problem w państwie i jego kompetencjach, tylko w tym jak się ich używa. W dobrych rękach mogą stanowić mur bezpieczeństwa dla średniej klasy. Właściwie tak było do Reagana i Thatcher. Nie jestem naiwny, bo daję przykład Węgier (o których napiszę dla W24) i Skandynawii. Ty zaś dajesz przykład Chin. Z dwojga złego wolę socjaldemokrację niż przefarbowany na liberalizm komunizm.

Wysokie podatki - jednakowe dla wszystkich - zabiją drobnych przedsiębiorców, a korporacje ich nie odczują, jak wieloryb żywiący się planktonem. Sprawiedliwie by było rozwarstwić podatki na trzy grupy: drobni, średni i wielcy przedsiębiorcy, z czym podatek dochodowy sobie absolutnie nie radzi i jest nietrafiony. Tak więc problem nie w tym jak duże ale czy proporcjonalne do możliwości firmy.
Zgadzam się co do parytetów. Obowiązkiem pracodawcy jest bezpieczeństwo socjalne pracownikom.

Komentarz został ukrytyrozwiń
myNaród
  • myNaród
  • 19.12.2010 22:30

kuchta synku. twoje wywody utwierdzają mnie, żeś szudent czegoś tam, który krew zdał, mocz zdał lecz matmy i ekonomii nie zdał.

Komentarz został ukrytyrozwiń
myNaród
  • myNaród
  • 19.12.2010 22:21

kuchta synku. przeanalizuj kryzysy i ich przyczyny w latach 28-33, początek lat 70-tych, kryzys lat 90-tych oraz obecny. przeanalizuj dlaczego hitler doszedł do władzy i kto budował niemcy, przeanalizuj ile dolców wpompował obama (a zatem państwo) w ratowanie "konkurencyjnych" banków amerykańskich, poczytaj kto to był john keynes i za co dostał nobla, kto to madoff i za co siedzi, poczekaj z 30 lat a wtedy może kapniesz, że twoje głupoty były już przerabiane i zawsze kończyły się marnie. takich jak ty młodych, którzy co nieco gdzieś przeczytali, co nieco gdzieś usłyszeli i teoretyzują.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcin Stanowiec -
1. USA już od dawna nie jest państwem wolnorynkowym, zadłuża się w szybkim tempie i choc nie dorasta w kwestii biurokracji i zamordyzmu UE, to jednak są na tyle podobne, że porównanie nie jest kontrastowe, bo w obu sytuacjach obserwujemy ten sam trend zwiększania socjalu. Proszę porównac Skandynawię z dynamicznie rozwijającymi się Chinami lub Tajwanem. UE nie ma szans ze swoimi krępującymi gospodarkę przepisami z nimi konkurowac. Chocby płace minimalne czy koniecznośc ubezpieczenia pracowników sprawiają, że ceny firm europejskich są znacznie wyższe.
2. Nie interesowałem się sytuacją na Węgrzech, lecz czy to ubezpieczyciel państwowy, czy też prywatny - najważniejsze jest, aby ubezpieczenia nie były przymusowe. Wtedy moją decyzją jest inwestycja moich pieniędzy w ubezpieczenie, zawieram indywidualną umowę z ubezpieczycielem. Właśnie to jest problemem - dowolnośc w dysponowaniu swoimi pieniędzmi. Prywaciarz oczywiście też może pokpic sprawę, ale wtedy traci klientów, bankrutuje. Poza tym, państwo jest zawsze nieuczciwą konkurencją ze względu na zdolnośc uchwalania przepisów, dostępu do budżetu, itp.
3. Tak jak napisałem wyżej - mimo że państwo nie jest monopolistą, to jednak nigdy nie jest uczciwą konkurencją, bo prywaciarz ma zawsze pod górkę, w przeciwieństwie do firm państwowych, mogących dowolnie zwiększac zadłużenie, nie wypłacac odszkodowań, itp. Co do korporacji - niby jaką rolę spełnia państwo, skoro urzędnicy mogą byc z łatwością przekupieni przez właścicieli korporacji? Właściwie państwo ułatwia tworzenie się korporacji poprzez uchwalanie idiotycznych przepisów bezpieczeństwa, które rujnują małych przedsiębiorców. Przewagą małych firm nad wielkimi jest to, że im większa jest korporacja, tym bardziej zaczyna przypominac biurokratyczne państwo z rosnącą liczbą stanowisk pośrednich między właścicielem a pracownikami. W małej firmie właściciel może wszystko ogarnąc sam lub z niewielką pomocą, co ułatwia proces decyzyjny, nadaje dynamizmu. Toteż państwo wadzi w walce z dominacją korporacji - urzędnicy uchwalają przepisy pod nie ze względu na wzajemną korzyśc: korporacje się bogacą, a urzędnicy dostają obfite łapówki. Dziwi mnie pańska naiwnośc, że państwo może obywateli przed czymś takim ochronic.
Odnośnie podatków - im mniejsze, tym też lepiej można przez to walczyc z dominacją korporacji, ze względu na to, że koniecznośc płacenia wysokich podatków jest często zabójcza dla małych, rozwijających się firm. Szczególnie dotkliwa jest koniecznośc ubezpieczania pracowników czy takie absurdy jak gwarantowanie równych praw dla kobiet i mężczyzn, a nie np. równych praw pracowników na tym samym poziome wydajności. Abstrahując już nawet od wysokości podatków, to najgorszym z podatków należy nazwac podatek dochodowy, który karze sprawnych przedsiębiorców, zarabiających więcej - wyższym podatkiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Maciej Kuchta
Ad/1
Prawa pracownicze sprawiają, że pracodawcy mogą się czuć trochę skrępowani, ale to nie one stoją za złymi wynikami gospodarki. Jakoś Francja i Skandynawia nieźle sobie radzą, choć wróżono im, że przegrają z USA, których model ekonomiczny jest wyjątkowo brutalny.
Mechanizm kryzysu był ten sam – askandynawski. To znaczy państwa i przedsiębiorcy w zadziwiających okolicznościach zadłużali się na konto pomyślnej koniunktury. Wierząc, że jest ona trwałą i niezmienna. Niestety koniunktura jest podlega różnym wpływom także takim, które są niezależne od lokalnych gospodarek. Przychodzi wierzycieli zaczyna się katastrofa, bo zmusza tych lojalnych do zaciągnięcia kolejnych pożyczek grożąc upadłością. Upadłość nie jest taka złą, jak pan zapewne wie. Ale presja psychologiczna wzmacniana przez media owego wierzyciela jest ogromna pcha do najmniej racjonalnych posunięć i przewidywań.

Ad 2/
Na Węgrzech Fidesz znacjonal;izował część ubezpieczyciueli i dał prawo wyboru: chcecie być ubezpiecseni w filarze państwowym – proszę bardzo. Podoba się wam prywaciarz ok. Tam też większość pieniędzy ze składek emerytalnych była inwestowana na nieefektywnych finansowych rynkach zagranicznych, a wykupienie tylko samych papierów dłużnych rządu węgierskiego przyniosłoby znacznie wyższe zyski przyszłym emerytom.
Ad 3/
Pozwolę sobie zwrócić panu uwagę, że teraz w wielu dziedzinach państwo nie jest już monopolistą, oddało swoje kompetencje i wcale nie jest przez to lepiej. Monopolistami są korporacje i fakt, że UPR i radykkalni liberałowie nie biorą tego pod uwagę kwalifikuje ich teorie ekonomiczne do utopii. Wolny rynek z takim graczem jak handel wielkopowierzchniowy, wytwórcy ropy albo nawet koncerny medialne to fikcja, bo średnia klasa, dla której był on do niedawna środowiskiem naturalnym nie ma szans z konkurować z kilkoma największymi graczami. Dlatego rola państwa – wbrew państwa pomysłom – jest nieodzowna. Bo nie ma kto nas obronić przez miażdżącą przewagą korporacji.
Co do podatków. Niskie czy wysokie nie są panaceum, bo w powyższym kontekście jednakowe podatki – obojętnie czy niskie czy wysokie – zawsze działają na korzyść korporacji radykalizując ich konkurencyjność. Rozwiązaniem jest rozwarstwienie podatków. Instytucje spekulanckie i korporacje powinny być najbardziej obciążone i ponosić koszta społeczne. Tak jak jest to w Szwecji, gdzie ani technologia, ani konkurencyjność firm nie ucierpiały na sprawiedliwym rozłożeniu ciężarów społecznych.

Komentarz został ukrytyrozwiń
myNaród
  • myNaród
  • 18.12.2010 20:37

PANIE MARCINIE STANOWIEC. PAN jest z człowiekiem, Naród jest z PANEM. Patrzy PAN na społeczeństwa sercem. i to jest w PANU najważniejsze. ileż trzeba tukom (i tym 22 i tym 70 letnim) nawbijać do głów, że "człowiek brzmi dumnie". a oni ciągle powtarzają zasłyszane slogany propagandowe "prywatyzacja, konkurencja, klient" i takie tam bzdety dla maluczkich.

Komentarz został ukrytyrozwiń
myNaród
  • myNaród
  • 18.12.2010 19:50

maciej kuchta to taki młody gniewny. do emerytury jeszcze wielokrotnie będzie zmieniać zdania. życzę mu, aby za 50 lat (bo do 72 będzie czekał na emeryturę), otrzymał świadczenie o które po sprywatyzowaniu będzie zarządzać sprywatyzowany fundusz w ramach "dbałości i troski o klienta". NIECH SIĘ SPEŁNI

Komentarz został ukrytyrozwiń
myNaród
  • myNaród
  • 18.12.2010 19:36

oni, levy synku, to irlandia i światowe fundamenty finansowe. nie rozumiesz? pytaj.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Levy, chyba nie masz babci emerytki, która wydaje na lekarstwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.