Prezydent Węgier pod naciskiem słowackich władz zrezygnował z prywatnej wizyty na Słowacji. W przygranicznym Komarnie Laszlo Solyom miał odsłonić pomnik świętego Stefana - pierwszego króla Węgier.
Prezydent został tam zaproszony przez 600-tysięczną węgierską mniejszość narodową, stanowiącą 10 procent populacji Słowacji.
Podczas przekraczania węgiersko - słowackiej granicy, która prowadzi przez środek mostu w Komarnie nad Dunajem prezydent został zatrzymany i wezwany przez szefa Głównej Komendy Policji Jana Packę do opuszczenia Słowacji. Wjazd na teren Słowacji zatarasowały kolumnie prezydenckiej policyjne samochody. Laszlo Solyoma poinformowano, że zgodnie z wcześniejszą notą dyplomatyczną przekazaną węgierskiemu ambasadorowi w Bratysławie, jest "na Słowacji osobą niepożądaną".
W tej sytuacji samochody kolumny prezydenckiej wycofały się na początek mostu znajdujący się na terytorium Węgier. Prezydent wyszedł z auta i na środku mostu powitał delegację mniejszości węgierskiej, która wyszła w jego kierunku. Wytłumaczył im, że jest zmuszony zrezygnować z wizyty.
Dodał, ze o incydencie zostaną powiadomione instytucje Unii Europejskiej.