Skoro znamy już społeczne tło, specyficzną atmosferę miasta i co nieco wiemy o muzyce, ruszmy dalej - przed nami długi i intensywny piątek.
Po dniu spędzonym na wyprawie na hulajnodze po dzielnicy Gracia - ślicznej, bardzo starej i upstrzonej malowniczymi skwerami i kamienną zabudową - oraz po odwiedzinach na szturmowanym dopiero co placu Catalunya (w piątek policja postanowiła pozbyć się intruzów, bezskutecznie, a rezultaty bitwy widniały na wywieszonych na placu zdjęciach siniaków i innych obrażeń odniesionych przez protestantów), trafiłam wreszcie ze stacji Urquinaona prosto na El Maresme-Fòrum.
Drugi dzień kojarzy mi się przede wszystkim z dylematami. O ile wybór pomiędzy The National, których chyba udało mi się przedawkować (trzy koncerty w Polsce w bardzo krótkim czasie) i Pere Ubu, których znam przede wszystkim ze słyszenia, rozwiązał się właściwie sam, o tyle później robiło się już naprawdę gęsto. Wcześniej nie pomyślałabym natomiast, że Einstürzende Neubauten okażą się ważniejsi od Mercury Rev grających "Deserter's songs", do końca też trwała bitwa pomiędzy Explosions in the Sky i Deerhunterem. O wynikach dalej.Zobacz także:
Artykuły
(279)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.42)
Wiek: 25 | Miejscowość: Palermo Sicilia | Kraj: Polska
O mnie: but at least i don't see you float away
Ostatnie artykuły autora:
Koncert Krzysztofa Myszkowskiego w Lisiej Górze - Śmignie [Zdjęcia]
(odsłon: +3107)